Pielęgniarki zakończyły strajk, ale roszczenia płacowe to tylko jeden z problemów Radomskiego Szpitala Specjalistycznego. Placówka musi być restrukturyzowana. Dyrekcja twierdzi, że proces trwa od kilku lat.

W szpitalu pracuje prawie 1,5 tys. ludzi - 600 pielęgniarek, 220 osób średniego personelu, 200 lekarzy, 210 osób niższego personel medyczny (salowe, sekretarki medyczne), 110 pracowników obsługi (sprzątaczki, konserwatorzy, dział techniczny), 105 osób w administracji, 16 lekarzy stażystów, 39 osób to wyższy personel medyczny - nie lekarze, ale farmaceuci, analitycy.

Pytany o normy zatrudnienia pielęgniarek w szpitalu, dyrektor Andrzej Pawluczyk stwierdza na łamach Gazety Wyborczej:

– Do tej pory opieraliśmy się na standardach opracowanych przeze Akademię Medyczną w Lublinie i na wewnętrznych obserwacjach. Ponieważ środowisko teraz upomniało się o wprowadzenie rozporządzenia ministra zdrowia z 1999 roku, które określa sposób wyliczenia norm zatrudnienia, choć przez 10 lat w szpitalu nikt nie kwestionował naszych wewnętrznych rozwiązań, zobowiązałem pielęgniarkę naczelną i oddziałowe do wyliczenia tych norm do 30 listopada. Mamy je wprowadzić do końca roku.

Wszyscy głośno mówią o tym, że szpital jest źle zarządzany, że potrzebna jest jego restrukturyzacja. – Usiłujemy prowadzić proces restrukturyzacji w taki sposób, żeby jedyną receptą nie stało się zwalnianie personelu. Doszliśmy do wniosku, że możemy pójść w drugą stronę, czyli przez inwestycje w sprzęt wejść w sferę usług lepiej płatnych, procedury wysokospecjalistyczne – tłumaczy dyrektor szpitala.

- Np. w tym roku rozpoczęliśmy zabiegi z elektrofizjologii na kardiologii i jesteśmy drugim ośrodkiem na Mazowszu, który takie zabiegi wykonuje. Namawiamy naszych ordynatorów, by nam przedstawiali propozycje takich specjalistycznych procedur. I chcemy np. za ponad 2 mln zł kupić w tym roku nowoczesny sprzęt dla urologii - mówi Andrzej Pawluczyk.

Zdaniem dyrektora, decyzje w sprawie restrukturyzacji zatrudnienia podejmowane będą pod koniec  roku, gdy znane będą normy zatrudnienia. Ilość etatów trzeba dostosować do wymogów NFZ. Na niektórych oddziałach, aby je spełnić, trzeba przyjąć dodatkowych specjalistów. Zdaniem dyrekcji placówki niedawny konflikt polegał na tym, że związki zawodowe chcą, by na pensje szło ponad 80 procent dochodów szpitala

Odpowiadając na zarzut, że szpital - jak powiedziała minister Kopacz - zmarnował ostatnie lata, dyrektor Pawluczyk stwierdza:

– Pięć lat temu dług szpitala wynosił 40 mln zł. Dzisiaj jest mniejszy w wyniku dobrego zarządzania, bo staramy się wycisnąć z przychodów ile się da i ograniczać wydatki. Staramy się na każdym polu szukać oszczędności, wydzierżawiać, co się da, łącznie z dachem pawilonu na umiejscowienie masztu telefonii komórkowej. Teraz był przetarg na aptekę przy Lekarskiej, nowy dzierżawca będzie płacił ponad 40 tys. miesięcznie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH