Przesunięcia w ramach kontraktów, czyli bilans nie musi wyjść na zero

Tradycyjnie pod koniec roku kończą się pieniądze z kontraktów, więc lecznice zawieszają zapisy do najbardziej obleganych specjalistów. Tymczasem w innych zakresach świadczeń nie są w stanie wykorzystać przyznanych limitów. Czy swobodne dysponowanie pieniędzmi przez placówki rozwiązałoby ten problem?

Lubuski NFZ policzył, że do września lekarze ze specjalistycznych przychodni nie wykorzystali blisko 4 mln zł z przyznanych kontraktów. Dotyczy to głównie chirurgów ogólnych, onkologicznych i okulistów - informuje Gazeta Wyborcza. Dla porównania podaje, że kwoty tzw. nadwykonań oscylowały w granicach 4,4 mln zł, z czego poradnie działające w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej przekroczyły limit na świadczenia o 3,7 mln zł.

Dla ekonomisty sprawa jest prosta. Żeby zbilansować działalność placówki, należy dać wolną rękę jej szefowi, tak żeby w razie potrzeby mógł swobodnie przesuwać środki z jednego zakresu świadczeń na inny. Ostatecznie to on, a nie oddział czy centrala NFZ, najlepiej wie, czego w danym okresie potrzebują pacjenci - powie ekonomista. Doda jeszcze, że w ten sposób zlikwiduje się upiornie długie kolejki.

Ale sprawa nie jest tak prosta, jak się wydaje. Menadżerowie nie mają wolnej ręki w przesuwaniu pieniędzy w ramach przyznanych kontraktów. Mogą to zrobić, ale pod pewnymi warunkami i po uzyskaniu zgody płatnika. Na przykład szpital, po zakończeniu danego kwartału, może wystąpić do NFZ o przesunięcie środków, przy czym przesunięciu podlega nie więcej niż 20 proc. wartości kontraktu w danym zakresie.

- NFZ niechętnie zgadza się na przesunięcia. W rezultacie zdarza się, że dyrektorzy, którym grożą niewykonania, od połowy roku zaczynają "łapankę" w poradniach i każdy pacjent, który się przez nie przewinie kierowany jest na oddział - mówił nam jakiś czas temu Bolesław Gębarski, dyrektor Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich.

Dlaczego NFZ niechętnie godzi się na przesunięcie i wprowadza obostrzenia?

- Jeśli szpital zacznie przesuwać środki z kontraktu i doprowadzi w końcu do likwidacji okulistyki na terenie powiatu, ale wzmocni w ten sposób ortopedię, to być może z punktu widzenia dyrekcji szpitala będzie to sytuacja optymalna. Ale czy również dla pacjenta? - takim przykładem Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ, zilustrował różnice w podejściu płatnika i świadczeniodawcy do problemu zbilansowania kontraktów.

Dodał, że dyrektorzy troszczą się o funkcjonowanie swoich placówek, o ich wyniki. Zadaniem płatnika jest natomiast stworzenie takich warunków, żeby pacjent miał gdzie się leczyć. Dlatego oddziały wojewódzkie NFZ przy zawieraniu umów muszą uwzględniać wymóg dostępności świadczeń na danym terenie, czego dyrektorzy nie muszą brać pod uwagę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH