W przemyskich szpitalach pracę można stracić nawet kilkaset osób. 114. Szpital Wojskowy SP ZOZ może przestać istnieć, a Wojewódzki Szpital im. Św. Ojca Pio musi ograniczyć koszty.
Gdyby sprawdziły się najczarniejsze scenariusze, w mieście i okolicy przybyłoby grubo ponad pół tysiąca bezrobotnych. Szpitale należą do największych zakładów w Przemyślu i okolicy.Podbramkowa sytuacja jest w 114. Szpitalu Wojskowym, podlegającym Ministerstwu Obrony Narodowej. Lecznica zatrudnia ok. 500 osób. Z końcem grudnia mija termin ultimatum, jakie postawiło ministerstwo. Albo w tym okresie jakiś samorząd przejmie szpital, albo placówka zostanie zlikwidowana. Zainteresowanie wyraziło jedynie miasto Przemyśl.
Przedstawienie w tym roku Radzie Miejskiej projektu uchwały w sprawie szpitala wojskowego jest jednak niemożliwe. Dlatego prezydent zwrócił się do MON o przedłużenie terminu na podjęcie decyzji. Przedstawiciele miasta jednak nie kryją, że będzie restrukturyzacja, a co za tym idzie zwolnienia pracowników
Niewesoła sytuacja jest również w Wojewódzkim Szpitalu, który zatrudnia 1230 osób. Według nowej ustawy, szpitale, które na końcu 2012 r. będą miały największe straty, zostaną przekształcone w spółki prawa handlowego. Przemyska lecznica ma 60 mln złotych długów, z czego 20 mln to zobowiązania wymagalne.
Dyrektor placówki musi wskazać plan restrukturyzacji i znaleźć spore oszczędności. Zaproponował, aby część działalności przejęły firmy zewnętrzne. Chodzi m.in. o diagnostykę laboratoryjną, mikrobiologię, patomorfologię, serologię, rentgenodiagnostykę.
Takie działanie, bez szkody dla pacjentów, pozwoliłoby zmniejszyć koszty o ok. 20 do 30 proc. Przy tej okazji mówi się nawet o 300 osobach, które trzeba będzie zwolnić.
Więcej: www.nowiny24.pl
Czytaj więcej: restrukturyzacja | zadłużenie szpitali | przekształcenia
Wrocław: dwa szpitale dla vipów