Przekształcenia szpitali według nowej ustawy: powiaty pójdą na pierwszy ogień

Od 1999 do 2010 roku w spółki zamieniono 114 z ponad siedmiuset szpitali samorządowych. Najwięcej w 2010 r. - 22 szpitale. Jednak oddłużone po przekształceniu lecznice znów się zadłużają: 47,2 proc. spółek ma nowe niespłacone zobowiązania. To nie najlepszy prognostyk przed właściwymi zmianami, jakie wkrótce przyniesie ustawa o działalności leczniczej.

Pod jej rządami jeszcze żaden samorząd nie przekształcił szpitala. Organy założycielskie korzystały z ustawy o samorządzie gminnym, powiatowym i wojewódzkim oraz z ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Na ich mocy likwidowały samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej i przejmowały ich zobowiązania oraz należności, decydując o dalszym wykorzystaniu majątku.

- To było do przewidzenia. Sama zmiana własnościowa nic nie zmienia, gdy szpitale otrzymują te same fundusze z NFZ. Mają te same, a czasami nawet mniejsze przychody, więc znów się zadłużają - mówi dr Piotr Horosz z wydziału organizacji i zarządzania Politechniki Śląskiej.

I podkreśla, że kluczem do poprawy ich sytuacji finansowej jest wysokość kontraktów, które rekompensowałyby także bieżące i przyszłe podwyżki prądu, wody, leków.

Kolejność upadania
Piotr Horosz wydał niedawno książkę „Komercjalizacja szpitali i jej skutki w świetle przepisów polskiego prawa gospodarczego”. W jednym z rozdziałów poddał analizie prognozowane tempo przekształceń własnościowych, które przyniesie obowiązująca od 1 lipca ustawa o działalności leczniczej. Kolejność przekształceń podzielił na trzy okresy.

- W 2012 r. zaczną się pierwsze realne przekształcenia w szpitalne spółki, w 2013 przekształcą się te jednostki, które będą chciały skorzystać z dotacji budżetowej przeznaczonej na oddłużenie, zaś w latach 2014-2015 będziemy mieli do czynienia z pierwszymi wymuszonymi ekonomicznie przekształceniami - prognozuje Horosz i zastrzega, że pełną analizę danych obrazujących te procesy zawarł na kilkunastu stronach.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że w grupie dotychczas przekształconych szpitali są takie, które mają dochody, jak i takie, które generujące straty. - To są indywidualne sprawy. Tu nie ma reguły. Tak naprawdę wszystko zależy od zarządzających; od tego, czy odnajdą się w nowej rzeczywistości - zauważa.

- Natomiast pewne jest, że pod rządami ustawy o działalności leczniczej część szpitali będzie generowała straty i upadnie. Wystarczy, że zirytowany wierzyciel złoży wniosek o upadłość. Zostanie ona ogłoszona i na nic się zdadzą protesty mieszkańców - dodaje.

Powiaty pod presją
Wydaje się, że w pierwszej kolejności mogą paść szpitale powiatowe. Ich organy założycielskie są najsłabszym finansowo ogniwem samorządu terytorialnego. Im też dotychczas najspieszniej było do przekształceń, w których szukały ratunku dla swoich lecznic.

Z dokumentu pt. "Informacja o przekształceniach własnościowych w sektorze ochrony zdrowia, przeprowadzonych decyzją jednostek samorządu terytorialnego w latach 1999-2010”, którą przygotowało ostatnio Ministerstwo Zdrowia, wynika, że w powiatach w omawianym okresie przekształcono aż 72 szpitale. Natomiast w województwach - 20, w miastach - 18 lecznic, a w gminach - 4 jednostki.

Zresztą według oceny samego ministerstwa, „przekształceniom podlegały w szczególności samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej o trudnej sytuacji ekonomicznej, prowadzące działalność ze stratą i nie rokujące szans na poprawę wyniku finansowego”.

Na marginesie dodajmy za cytowanym dokumentem, że najwięcej szpitali poddanych przekształceniu, zlokalizowanych było w województwach: dolnośląskim (24), śląskim (18), kujawsko-pomorskim (12), lubuskim (9). Po jednym szpitalu przekształcono w województwach podkarpackim i podlaskim.

”Łączna kwota zadłużenia przejętego przez jednostki samorządu terytorialnego na dzień zakończenia działalności samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (227 zakładów) wyniosła 1,1 mld zł oraz 91 mln zł należności. Zadłużenie zakładów na dzień likwidacji było wyższe od ich przychodów z całokształtu działalności o 16,4 %” - czytamy w dokumencie MZ.

Generalna tendencja była jednak taka, że dług znacząco rósł na koniec ich likwidacji, a po przekształceniu w niepubliczny ZOZ malał.

Bariery przekształceń

Wróćmy jeszcze na chwilę do powiatów. - Mamy w powiatach dobrą infrastrukturę szpitalną, tyle że w finansowaniu świadczeń preferowane są procedury wysokospecjalistyczne  - zauważa Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

- Mówiąc językiem ekonomistów, oznacza to, że zysk netto w końcowym rozrachunku we wszystkich rodzajach świadczeń jest wyższy w szpitalach wojewódzkich i klinicznych, gdyż prowadzą one dobrze opłacane procedury specjalistyczne i - w przeciwieństwie do szpitali powiatowych - mają na czym zarobić - stwierdza Marek Wójcik.

Potwierdza więc obserwację Horosza, że zasadnicze znaczenie mają kontrakty. Nie zgadza się on jednak z koncepcją, żeby szukać dla szpitali powiatowych nowych właścicieli. Recepty upatruje raczej w stworzeniu nowego modelu funkcjonowania powiatowych lecznic.

- Proces likwidacji szpitali zaczął się od powiatów, nie od miast czy województw - zauważa Janusz Krakowian, wicestarosta częstochowski. - Bo powiaty musiały się ratować. Mają przecież mnóstwo zadań - oświatę, drogi - i zwyczajnie brakuje pieniędzy - przekonuje.

Krakowian sparzył się na likwidacji Szpitala Powiatowego im. R. Weigla w Blachowni. Przypomnijmy, że Naczelny Sąd Administracyjny w październiku ub.r. unieważnił uchwałę rady powiatu, w której podjęto decyzję o likwidacji ZOZ w Blachowni, a następnie wydzierżawiono lecznicę na 30 lat prywatnemu inwestorowi z branży medycznej. Likwidację oprotestowała Solidarność.

Wśród barier społecznych blokujących przekształcenia MZ wymienia właśnie negatywne nastawienie związków zawodowych, a ponadto „nieuzasadnione obawy społeczne przed ograniczeniem dostępności do bezpłatnych usług zdrowotnych, obawy przed likwidacją samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej”.

Na tej liście znalazły się również bariery polityczne, prawne i ekonomiczne. Wśród tych ostatnich: obciążenie budżetu jednostki samorządu terytorialnego zobowiązaniami likwidowanych SPZOZ-ów, brak motywacji do przekształcenia w sytuacji dobrej kondycji finansowej zakładów, obawy przed utratą środków budżetowych, wysokie koszty przekształcenia SP ZOZ-ów.

Likwidacja czy komercjalizacja?
Czy warto więc przekształcać szpitale? Dla Piotra Horosza pytanie nie powinno brzmieć „czy warto”, ale „kiedy przekształcać”?

- Im szybciej, tym lepiej - odpowiada i tłumaczy, że samorząd nie będzie miał wyjścia: albo skomercjalizuje albo zlikwiduje placówkę.

Przypuszczalnie w tzw. sieci szpitali przybędzie dużych pustych oczek bez lecznic. Jednak dla władz samorządowych zamknięcie deficytowej jednostki może być w ekonomicznym sensie opłacalne, gdyż upadłość to w gruncie rzeczy oddłużenie kosztem wierzycieli.

- Chyba że samorząd mądrze to rozegra, to znaczy na etapie przekształcania założy nową spółkę leczniczą i przeniesie jej działalność do budynków szpitala. Wszystko jest do uratowania, jeśli samorząd utrzyma w swoich rękach nieruchomość po szpitalu - podpowiada. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH