Przekształcenia szpitali marszałkowskich zbliżają się nieuchronnie

Urzędy marszałkowskie miały łatwiejszy dostęp do publicznych pieniędzy, dlatego - w przeciwieństwie do powiatów i gmin - nie musiały przekształcać swoich szpitali - twierdzi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Adam Roślewski, przewodniczący Rady Nadzorczej Grupy Nowy Szpital.

Rynek Zdrowia: - Dotychczas Grupa Nowy Szpital przejmowała niewielkie szpitale powiatowe i gminne. Czy grupa zamierza zaaproponować organom założycielskim prowadzenie dużych placówek marszałkowskich?

Adam Roślewski: - Przejęliśmy 12 szpitali w trzech województwach: siedem w lubuskim, cztery w kujawsko-pomorskim i jeden w małopolskim. Jesteśmy gotowi do przejmowania szpitali marszałkowskich. Prowadzimy na ten temat wstępne, sondujące rozmowy. Ale na szczegóły za wcześnie.

Generalnie można jednak powiedzieć, że w województwach odważnych decydentów jeszcze nie ma. Na tym szczeblu jest znacznie więcej polityki niż w powiecie czy gminie, gdzie ludzie - niezależnie od politycznych barw - muszą koncentrować się na rozwiązywaniu konkretnych problemów i podejmować odważne decyzje.

Poza tym samorządy wojewódzkie mają łatwiejszy dostęp do pieniędzy. Na przykład, w przeciwieństwie do powiatów i gmin, województwo deleguje swoich przedstawicieli do rad oddziałów NFZ, co w jakiejś mierze daje możliwość wpływu na wielkość kontraktów placówek marszałkowskich.

- Czyli szanse na przekształcenie szpitali marszałkowskich są niewielkie.

- Tego nie powiedziałem. Reguły gry się zmieniły. Po pierwsze, jest ustawa o działalności leczniczej z zasadą, że samorząd musi pokryć długi szpitala - po raz pierwszy już za 2012 rok, w 3 miesiące po przyjęciu bilansu. Zatem samorządy wojewódzkie będą musiały znaleźć pieniądze, żeby pokryć stratę, chyba, że zamkną szpital albo go przekształcą. Pojawił się więc pozapolityczny mechanizm przymusu.

Po drugie, są regulacje, które zwiększają dyscyplinę finansów publicznych i nie pozwalają na łatwe dofinansowywanie podległych sobie lecznic. Mimo wielkich obciążeń inwestycyjnych możliwość zadłużania się przez samorządy jest teraz mniejsza, bo zmieniły się zasady ustalania progów zadłużeniowych.

Te dwa mechanizmy rozstrzygną, jak będzie wyglądał rynek medyczny za kilka lat. W każdym razie skala oddziaływania polityki, czyli czynników pozamerytorycznych będzie mniejsza niż obecnie, a więc gotowość województw do przekształceń wzrośnie.

Ważne, że są jakieś mechanizmy, bo dotychczas przekształcenia szpitali powiatowych i gminnych dokonywały się za sprawą ambicji lokalnych decydentów, którzy przewidywali co może się stać, jeśli w porę nie przekształcą lecznicy. Albo też pod wpływem rozpaczliwej odwagi, gdy po wyczerpaniu wszystkich innych możliwości sięgano po prywatyzację - co było i jest politycznie niepoprawne - ale konieczne, gdy sytuacja szpitala jest katastrofalna.

- A do katastrofy prowadzi złe zarządzanie…

- Kiedy nie. Zarządzanie szpitalami powiatowymi czy gminnymi nie jest wyraźnie gorsze. Patrząc na liczbę porażek i sukcesów nie odbiega ona poziomem od zarządzania w szpitalach marszałkowskich.

Przyczyna przekształceń wcale nie leży po stronie szpitali i złego zarządzania. Po prostu najmniejsze jednostki mają najdalej do pieniędzy, do źródeł finansowania. I są słabsze lobbystycznie. Więc albo godzą się na upadek, albo biorą się z losem za bary i walczą o przeżycie. Dlatego to właśnie w tych szpitalach, a nie marszałkowskich, zaczęły się przekształcenia. I to mimo niesprzyjającej niekiedy koniunktury politycznej.

Znam przypadki, że nawet wtedy, kiedy we władzach powiatowych byli ludzie z ugrupowań oficjalnie niechętnych prywatyzacji, to ponieważ szpital miał nóż na gardle, decydowali się na jego prywatyzację, gdyż wszystkie inne formy ratowania placówki zawiodły i nie mieli wyjścia.

To nie jakość zarządzania zdecydowała o przekształceniu, choć kłopoty przekształcanych jednostek wynikały w sporej mierze ze złego zarządzania; podobnie jak w nieprzekształcanych SP ZOZ-ach, ”bohatersko” zwiększających zadłużenie.

- Nie wszystko da się usprawiedliwić obiektywnymi czynnikami; tym, że brakuje pieniędzy. Problemem jest np. nadmierne zatrudnienie będące wynikiem niewłaściwego zarządzania albo prowadzonej przez powiat czy gminę polityki zmierzającej do ograniczenia bezrobocia i stosowania tzw. zatrudnienia socjalnego.

- Z zatrudnieniem bywa bardzo różnie. Zdarzało się nam i tak, że pierwszym ruchem po przejęciu szpitala było zwiększenie zatrudnienia w celu obniżenia kosztów.

Brzmi to paradoksalnie, ale mieliśmy do czynienia z sytuacjami, kiedy doprowadzono do tak znacznej redukcji kadry, że tym pracownikom, którzy jeszcze zostali w szpitalu, trzeba było dawać bardzo kosztowne dla pracodawcy nadgodziny. Tak było choćby w Skwierzynie w 2002 roku. Tam od razu musieliśmy zatrudnić kilkanaście osób. Przyznaję, były też redukcje, ale rzędu kilku procent, czasem kilkunastu, rzadko kilkudziesięciu.

- Czy przejmując szpital dajecie załodze gwarancje zatrudnienia?

- W przejmowanych szpitalach gwarantujemy pracownikom przejście do nowej jednostki na zasadzie artykułu 23 prim kodeksu pracy.

- W Kostrzynie na Odrą też tak było?

- SP ZOZ w Kostrzynie zadłużał się od wielu, wielu lat. W pewnym momencie do poziomu pięciokrotnie przekraczającego roczny kontrakt z NFZ. Nie było pieniędzy na leki i pensje. Doszło do tego, że władze powiatu wiosną 2007 r. wypłacały pracownikom po 500 zł w formie zaliczki czy zapomogi.

Na początku 2007 r. powiat powołał spółkę, która miała poprowadzić szpital. Wypowiedziała ona umowy wszystkim pracownikom SP ZOZ, gdyż mieli przejść do spółki powiatowej. Ale spółka z przyczyn formalnych nie rozpoczęła działalności. Starostwo znalazło się pod ścianą. Ogłosiło błyskawiczny konkurs na zewnętrznego operatora szpitala, który wygraliśmy tworząc Nowy Szpital w Kostrzynie nad Odrą.

Przejęliśmy placówkę 1 września 2007 r. i po naborze zawarliśmy umowy z ludźmi, którzy stracili pracę w dawnym SP ZOZ. Jego zadłużenie sięgnęło 70 mln zł przy budżecie powiatu w wysokości 36 mln zł. Nieobsługiwany dług urósł teraz do 109 mln zł.

- Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH