Przejście szpitali wojskowych "do cywila" okazuje się strzałem w dziesiątkę

Tylko trzy spośród dziewięciu szpitali wojskowych, które wojsko miało oddać do końca 2011 roku w ręce samorządów lub uczelni medycznych, zostały faktycznie przekazane podmiotom cywilnym. Nowi właściciele 110 Szpitala Wojskowego w Elblągu, 24 Szpitala Uzdrowiskowego w Kudowie-Zdroju oraz 111 Szpitala Wojskowego w Poznaniu zgodnie przyznają, że przejęcie lecznic było bardzo dobrym rozwiązaniem.

Przypomnijmy, że zapadła już także decyzja o przejęciu przez miasto Przemyśl 114 Szpitala Wojskowego i połączeniu go z Przychodnią SP ZOZ dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej.

Tak było w założeniach
Pod koniec 2010 r Ministerstwo Obrony Narodowej podjęło decyzję w sprawie dziewięciu szpitali wojskowych, w tym jednego uzdrowiskowego. Wszystkie placówki miały trafić w ręce samorządów lub uniwersytetów medycznych. Wojsko planowało przekazać lecznice w: Żarach, Gliwicach, Szczecinie, Elblągu, Poznaniu, Przemyślu, Helu, Opolu oraz szpitala uzdrowiskowego w Kudowie-Zdroju.

W związku ze zmianami w armii, która stała się zawodowa, wojsko przestało potrzebować tylu lecznic. MON pozostawiło sobie te najlepsze, bez problemów finansowych. Pozostałe - zgodnie z założeniami ówczesnego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha - do końca 2011 roku miały przejść „do cywila”. Tak się jednak nie stało. Na razie wojsko przekazało tylko trzy.

Resort postawił nowym właścicielom pewne warunki, od których nie było odstępstwa. Placówka musiała pozostać w rękach samorządów lub ewentualnie uczelni medycznych, zachować profil leczniczy, aby zagwarantować pacjentom ciągłość leczenia, a kadrze medycznej zatrudnienie.

Ponadto podmiot decydujący się przejąć szpital wojskowy musiał mieć własną placówkę „wyjściową” o zbliżonym profilu, z którą połączyłby przekazany szpital.

Elbląg: lepsze wykorzystanie łóżek
Mirosława Bilińska, doradca prezydenta Elbląga ds. restrukturyzacji szpitali przyznaje, że połączenie wojskowego i miejskiego szpitala w w tym mieście przyniosło obu placówkom wiele korzyści.

- Przede wszystkim udało się obniżyć wskaźnik zadłużenia do 0,37 z poziomu 0,65. W tym czasie pracę straciło jedynie 11 osób - tłumaczy Bilińska. Szpital wojskowy, od początku był w o wiele lepszej kondycji finansowej niż miejski.

Ponieważ jednak obie placówki funkcjonowały na podobnych zasadach (zlokalizowane są obok siebie kontraktowały z NFZ te same oddziały), ich połączenie pozwoliło na sprawną restrukturyzację wewnątrzszpitalną.

Dzięki połączeniu oddziałów nastąpiło lepsze wykorzystanie łóżek szpitalnych. W tym celu do dawnego szpitala wojskowego został przeniesiony oddział wewnętrzny i rehabilitacji.

- Dzięki temu ze strat na oddziale wewnętrznym o łącznej wartości 750 tys. zł (600 tys. zł po stronie szpitala miejskiego i 150 tys. zł. w szpitalu wojskowym) udało się uzyskać wynik dodatni. Po 11 miesiącach w szpitalu wojskowym odnotowano zysk w wysokości ok. 600 tys. zł na działalności podstawowej - zaznacza Mirosława Bilińska.

Włączenie rehabilitacji do szpitala wojskowego też przyniosło finansową korzyść. Szpital ten bowiem opierał się w dużej mierze na oddziałach zabiegowych. Dzięki takiemu rozwiązaniu pacjenci wkrótce po zabiegach mogą być przekazani do oddziałów rehabilitacyjnych. Rehabilitacja - oprócz istniejącej dziennej - została poszerzona o neurologiczną i kardiologiczną. To pozwoliło na zwiększenie kontraktu i optymalizację udziału w kosztach.

Szpital miejski przejął natomiast porodówkę wojskową (ok. 400 porodów rocznie), dzięki czemu liczba porodów ma szansę wzrosnąć do 1200 i również zbilansować oddział.

Mirosława Bilińska podkreśla, że te wszystkie manewry doprowadziły do zwiększenia wykorzystania łóżek w oddziałach, średnio o ok. 10 proc. i przy obecnych przychodach szpital ma szanse się bilansować.

Kłodzko: kompleksowa opieka kardiologiczna
Jadwiga Radziejewska, dyrektor SPZOZ w Kłodzku, w którego struktury został włączony 24 Szpital Uzdrowiskowy przyznaje, że tym, co zdecydowało, iż powiat przejął wojskowy szpital, była chęć stworzenia kompleksowej opieki nad pacjentem kardiologicznym.

- Nasz SPZOZ dysponował poradnią kardiologiczną, kardiologią zachowawczą, interwencyjną i pracownią stymulatorów elektrofizjologii serca. Kontynuacją całego procesu leczniczego powinna być rehabilitacja kardiologiczna, która znajdowała się w szpitalu wojskowym w Kudowie. Dodatkowo były tam łóżka uzdrowiskowe, sanatoryjne, a takich też nam brakowało - wylicza dyrektor.

- Przejmując wojskową lecznicą zachowaliśmy jej podstawowy profil. Złożyliśmy w NFZ ofertę o poszerzenie działalności z zakresu pulmonologii. Mamy bowiem w planie uruchomienie takiego oddziału w byłej wojskowej placówce. Planujemy też poszerzenie rehabilitacji kardiologicznej o pacjentów kierowanych bezpośrednio z naszej kardiologii, świeżo po zawale - dodaje Jadwiga Radziejewska.

Nowy właściciel inwestuje też w rozwój placówki. Obecnie trwają prace remontowe, a w przygotowaniach jest kompleksowa termomodernizacja obiektu. Jak zaznacza dyrektor Radziejewska, na przejęciu lecznicy skorzystał też personel wojskowego szpitala, gdyż regulaminy płacowe w SPZOZ były korzystniejsze.

Poznań: świetne zaplecze edukacyjne

111 Szpitala Wojskowy w Poznaniu, został połączony z Centrum Stomatologii UM im. Karola Marcinkowskiego 19 grudnia 2011 roku. Dr Marek Ruchała, prof. Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i rzecznik prasowy uczelni podkreśla, że za przyjęciem szpitala przemawiały zmiany organizacyjne w kształceniu studentów kierunków medycznych.

- Zgodnie z nową formułą studiowania wszyscy studenci szóstego roku będą musieli odbywać staże wewnątrzszpitalne. Nasza uczelnia nie poradziłaby sobie z tym problemem, a szpital wojskowy ma szereg oddziałów, które doskonale nadają się do celów edukacyjnych - stwierdza dr Ruchała.

- Dzięki temu nie będziemy zmuszeni do ponoszenia kosztów za kształcenie naszych studentów na bazie obcych szpitali - przyznaje. - Profil placówki zostanie zachowany, z niewielką tylko modernizacją oddziałów.

- Zamierzamy uporządkować działanie tego szpitala w naszych strukturach, przeprowadzić stosowne remonty i doposażyć. W jakim pójdzie to tempie, będzie zależało od wielkości kontraktu z NFZ. Wystąpiliśmy o kontrakty na nowe poradnie przyszpitalne - dodaje dr Marek Ruchała.

Szczecin: rozmowy (na razie) bez efektu
Pułkownik Robert Śliwa z Inspektoratu Wojskowej Służby zdrowia przyznaje, że przekazywanie pozostałych placówek jest wciąż w trakcie negocjacji. Szpitalami m.in. w Żorach, Gliwicach, Helu są zainteresowane samorządy. Szpital w Opolu chce przejąć Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a w Szczecinie - Pomorski Uniwersytet Medyczny.

Kinga Brandys, rzecznik prasowy pomorskiej uczelni twierdzi, że PUM jest bardzo zainteresowany przejęciem wojskowej lecznicy.

- Chcielibyśmy ten szpital mieć, chociaż wiem m.in. o jego problemach finansowych. Jednak ma też wiele zalet. Przede wszystkim jest doskonale zlokalizowany, w samym centrum miasta, a my potrzebujemy nowych pomieszczeń, ponieważ rozwijamy się jako uczelnia. Mamy plany edukacyjne, naukowe, kadrowe - tłumaczy Brandys.

Jej zdaniem największą bolączką jest fakt, że rozmowy idą powoli, a władze uczelni odnoszą wrażenie, że opóźnienia nie leżą po ich stronie. - Wciąż oczekujemy od wojska na odpowiedzi dotyczące nurtujących nas zagadnień - podsumowuje rzecznik uczelni.

Płk Robert Śliwa opieszałość wojska w tej kwestii tłumaczy tym, że nowy minister obrony narodowej, Tomasz Siemoniak, nie zaleca w tej kwestii pośpiechu. - Nie narzucono nam żadnych terminów. Inspektorat nie spieszy się ze sfinalizowaniem spraw, ponieważ zależy mu, by wszystko przebiegło zgodnie z założeniami wojska - przyznaje pułkownik Śliwa.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH