Grupa pracowników Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach protestuje przeciwko bezpodstawnym - ich zdaniem - zwolnieniom kilku kierowców karetek.

Broniący kolegów międzyzwiązkowy komitet protestacyjny w WPR w środę (13 maja) przekazał przedstawicielom marszałka regionu postulaty dotyczące zaprzestania zwolnień i wprowadzenia trzyosobowego składu wszystkich karetek.

Dyrekcja podlegającego samorządowi woj. śląskiego WPR argumentuje, że z ok. 300 zatrudnionych tam kierowców jedynie blisko połowa spełnia warunki ustawy o państwowym ratownictwie medycznym. Jak tłumaczy dyrektor WPR w Katowicach Artur Borowicz, kierowcy mieli kilka lat na uzupełnienie kwalifikacji poprzez ukończenie kursów ratowników medycznych.

- Ok. 150 kierowców spełnia teraz warunki ustawy - podjęło naukę i zostało ratownikami medycznymi. Wszyscy wiedzieli o tym fakcie od 2000 r. 255 osób pobrało na to pożyczki po tysiąc złotych, podpisali oświadczenia, że uzupełnią to wykształcenie. Ustawa reguluje to tak, że teraz już uzupełnić tego wykształcenia nie zdążą - wyjaśnił Borowicz.

Dyrektor zamierza zastąpić kierowców, którzy nie mają uprawnień do wykonywania czynności ratunkowych, ratownikami, posiadającymi uprawnienia do kierowania karetkami. Jego zdaniem, podniesie to jakość zespołów, które - zgodnie z ustawą - w karetkach podstawowych będą mogły być wówczas dwuosobowe: ratownik plus kierowca-ratownik.

- Zespoły podstawowe - dwuosobowe - powinny działać w konurbacji, ponieważ jest tam dość duże nasycenie karetkami i łatwo o wsparcie. W rejonach, gdzie czas dojazdu jest dłuższy i na wsparcie drugiej karetki trzeba czekać dłużej, tak - zespół trzyosobowy - ale nie dwóch ratowników i kierowca, lecz trzech ratowników, w tym kierowca - wskazał dyrektor.

Demonstrujący w środę kierowcy mówili jednak co innego, postulując między innymi wprowadzenie co najmniej trzyosobowej obsady we wszystkich karetkach. Ich zdaniem, dwuosobowa obsada w polskich warunkach nie sprawdza się.

Jeden z protestujących kierowców - z kilkuletnim stażem i uprawnieniami ratownika - przypomniał m.in. na obciążenie takich zespołów. W jego opinii, kluczową sprawą nie są zwolnienia kierowców niespełniających warunków ustawy, lecz organizacja ratownictwa w polskich warunkach. Podkreślał, że w Polsce często dwuosobowe zespoły jadą - nie tak jak w Stanach Zjednoczonych - kilometr do szpitala, lecz kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów. Jak mówił, to niebezpieczne dla pacjenta.

Borowicz dodał, że na razie zwolnił tylko sześciu kierowców, zapewnia też, że nie będzie zwolnień grupowych.

- Chcę rozmawiać. Mamy kolumnę transportową, nocną pomoc wyjazdową, część kierowców znajdzie tam zatrudnienie. Będziemy też pomagać znaleźć im pracę gdzie indziej, a każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie - zapewnił Artur Borowicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH