Prof. Michał Kulesza, współtwórca reformy samorządowej, jeden z autorów ekspertyzy o finansowaniu świadczeń zdrowotnych
Samorządowcy od pewnego czasu coraz mocniej apelują o to, aby publiczne szpitale mogły leczyć również komercyjnie. Ministerstwo Zdrowia zapowiadało, że być może w kolejnym "rozdaniu" reformy, w jakimś stopniu to umożliwi. Czy rzeczywiście trzeba zmieniać przepisy?
Prawnicy, którzy na zlecenie Fundacji Lege Pharmaciae wykonali ekspertyzę, uważają, że nie trzeba zmieniać prawa, ponieważ to, które funkcjonuje, daje możliwość komercyjnego leczenia w publicznych placówkach.
Zdaniem prawnika prof. Michała Kuleszy, współautora ekspertyzy prawnej, z konstytucji wynika, że każdy ma prawo do ochrony swojego zdrowia, a nie tylko osoby ubezpieczone.
Każdy ma prawo dbać o zdrowie
– Nie można ograniczać mojego prawa do ochrony zdrowia jedynie do tego, że mogę korzystać ze świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Ustawa nie może odbierać mi prawa do dbałości o moje zdrowie – tłumaczył prof. Kulesza podczas debaty „Jak poprawić dostęp pacjentów do leczenia i sytuację szpitali w Polsce?”, zorganizowanej przez Fundację Lege Pharmaciae.
Zdaniem profesora, ekspertyza wykazuje, że ograniczanie współpłacenia łamie konstytucję: – Pacjenci, których ochrona zdrowia wymaga świadczeń spoza koszyka świadczeń gwarantowanych nie mogą być dyskryminowani poprzez ograniczenie ich leczenia do kontraktu publicznej jednostki z NFZ – tłumaczył prof. Kulesza.
Świadczenia nie muszą być darmowe
Mec. Paulina Kieszkowska-Knapik, również współautorka ekspertyzy, podkreśla, że nawet Trybunał Konstytucyjny nie określił, że świadczenia mają być bezpłatne, stwierdził natomiast, że mają być dostępne:
– Przecież finansowanie leków częściowo spoczywa na pacjencie, a częściowo na płatniku. Tylko rzeczywistość szpitalna traktowana jest inaczej. Inaczej, niż chociażby rzeczywistość apteczna czy zaopatrzenia ortopedycznego, gdzie pacjent też dopłaca. Publiczny ZOZ to jedyne miejsce, gdzie jest zakaz opłat za usługi – uważa Kieszkowska-Knapik .
Podkreśla, że w tak newralgicznej dla systemu ochrony zdrowia sprawie, jaką jest właściwa ocena roli powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, panuje całkowity „chaos intelektualny”:
– Polega on na tym, że bardzo złej jakości prawo regulujące tę sferę jest dodatkowo interpretowane pobieżnie, niezgodnie za zasadami sztuki, a przede wszystkim ze szkodą dla tych, których ma chronić, czyli pacjentów. Tym samym publiczny system opieki zdrowotnej przeradza się we własną karykaturę, swoistego psa ogrodnika, który sam nie jest w stanie obywatelowi pomóc, więc zakazuje pomocy innym, w tym jemu samemu – mówi mec. Kieszkowska-Knapik.
Czytaj więcej: Paulina Kieszkowska-Knapik | Marek Wójcik | współpłacenie | Michał Kulesza | Marek Nowak | działalność komercyjna | opłaty w publicznych szpitalach | usługi komercyjne | Lege Pharmaciae
Wrocław: dwa szpitale dla vipów
poza granicami Polski,to jest bardziej efektywne.Moja kuzynka miala raka piersi
i po operacji przeprowadzila leczenie
rehabilitacyjne,celem zapobiegnieciu
powstawania metastaz ,w Niemczech.Od
siedmiu lat nie ma problemu ,robi co
roku badania ,jest wszystko O'K,czyli
terapia byla jaknajbardziej skuteczna.
O ile chcecie dalszych informacji to
podaje telefon; O173-7434O76.
Tam uzyskacie informacje w jezyku polskim.
Wiadomo,że publiczne placówki utrzymywane są ze środków budżetowych czyli z podatków obywateli. Prywatne placówki medyczne też płacą podadki w odróżnieniu od publicznych. De facto więc za własne pieniądze utrzymywałyby konkurencję. Najpierw należy uporządkować środowisko prawne, a dopiero później wygłaszać opinie i siać zamęt w głowach pacjentów. Równość podmiotów to podstawa, rynek i w tym względzie sobie poradzi.