Prof. Janusz Moryś: Jesteśmy zdeterminowani. Od przekształcenia UCK w spółkę nie ma odwrotu
- WOK, DM, RR/Rynek Zdrowia
- 11-02-2011 06:02
prof. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego
Jak już informowaliśmy, dwa szpitale kliniczne zostały wytypowane przez resort zdrowia do pilotażowego przekształcenia w spółkę prawa handlowego. - Wśród nich jest Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku - powiedział podczas lutowej, regionalnej konferencji Rynku Zdrowia prof. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Uczelnia ta jest organem założycielskim UCK, którego zadłużenie sięga ok. 230 mln zł.
– Przewidujemy rozpoczęcie przekształcenia tej jednostki zaraz po wejściu w życie ustawy o działalności leczniczej. Od tego kierunku nie ma odwrotu. Jesteśmy zdeterminowani, aby ten proces przeprowadzić – zaznaczył prof. Janusz Moryś.
Nadzieje i obawyRektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego dodał, iż uczelnia ma już zgodę i poparcie Ministerstwa Zdrowia dla przekształcania placówki. – Oczywiście nie jesteśmy wolni od pewnych obaw, chodzi przecież o bardzo dużą jednostkę. UCK ma 1200 łóżek i bardzo różnorodny profil działalności. Między innymi z tych powodów szpital ten jest trudny w zarządzaniu – przyznaje rektor GUMed.
Podkreśla jednak, że forma spółki sprzyja skuteczniejszemu kierowaniu tak dużym szpitalem oraz pozyskiwaniu źródeł dodatkowych przychodów, które obecnie są niedostępne dla UCK oraz innych publicznych placówek klinicznych.
– Chodzi m.in. o to, by lepiej wykorzystywać aparaturę, którą dysponujemy – dodał prof. Janusz Moryś. – Szpital, jako przedsiębiorstwo, nie ma prawa się zadłużać. Zarząd placówki będzie odpowiadać przed akcjonariuszami za swoje decyzje.
Profesor zapewnia, że jednostka kliniczna, jako spółka, nie utraci swojej misyjności: – Jest możliwe utrzymywanie mniej rentownych oddziałów dzięki przychodom w innym obszarach działalności.
Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, uważa, że warto rozważyć wprowadzenie przez ustawodawcę kilkuletniego zwolnienia spółki, powołanej po likwidacji publicznego ZOZ-u, z podatku dochodowego od osób prawnych: – Oczywiście pod warunkiem, że te pieniądze nie zostaną wyprowadzone ze szpitala, ale zostaną przeznaczone na rozwój placówki – zastrzegł Tadeusz Jędrzejczyk.
Kto ma być właścicielem jednostki klinicznej działającej w formie spółki? – Decyzja Ministerstwa Zdrowia jest w tej kwestii jednoznaczna: większościowy pakiet właścicielski podmiotów tworzących taką spółkę musi należeć do skarbu państwa – przypomniał prof. Janusz Moryś.
Tadeusz Jędrzejczyk także opowiada się za tym, żeby szpitale kliniczne, po przekształceniu, pozostały w pełni własnością publiczną. Jego zdaniem podmioty publiczne gwarantowałyby wykonywanie misji szpitala klinicznego: – Podmioty publiczne, które będą właścicielami szpitala, mogą oszacować koszty wykonywania misji i zapewnić finansowanie programów związanych z badaniami naukowymi czy z dydaktyką – tłumaczy Tadeusz Jędrzejczyk w rozmowie z miesięcznikiem Rynek Zdrowia.
Zastępca dyrektora UCK nie ma wątpliwości, że wiodąca rola w organach właścicielskich szpitala musiałaby przypadać uczelni. Jednak partycypowanie we własności placówki samorządu czy np. Ministerstwa Zdrowia, mogłoby być dla szpitala korzystne.
Z kolei Klaudia Rogowska, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 7 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach uważa, że zapis w projekcie ustawy, który mówi o tym, że udziały w spółce będą mogły mieć tylko podmioty publiczne, nie jest dobry.
– Może to być kłopotliwe nie tyle z punktu widzenia wypełniania misji szpitala, ale z punktu widzenia bieżącego zarządzania placówką – twierdzi Klaudia Rogowska. Tłumaczy, że w przypadku, kiedy różne podmioty publiczne byłyby udziałowcami szpitala, obawiałaby się utrudnień w podejmowaniu przez dyrektora decyzji dotyczących funkcjonowaniem placówki:
– Niekoniecznie różne podmioty publiczne, reprezentowane w radzie nadzorczej, mogłyby mieć zbieżne interesy związane z działalnością szpitala – dodaje dyrektor Rogowska. Jej zdaniem, biorąc pod uwagę, że pakiet kontrolny zostawałby w rękach uczelni, korzystne byłoby dopuszczenie do spółki szpitalnej także udziałowców spoza sektora publicznego.
Nowe szpitalne spółki muszą rozpocząć działalność bez żadnego zadłużenia. Tymczasem w drugim kwartale 2010 r. zobowiązania placówek klinicznych wynosiły łącznie ponad 1,5 mld zł.
Dotychczasowe programy rządowe, mające uzdrowić sytuację finansową uniwersyteckich klinik, nie dały efektu. Wciąż generują długi. Ich zobowiązania wymagalne, konieczne do natychmiastowego uregulowania, wynoszą 27 proc. takiego zadłużenia wszystkich szpitali publicznych w Polsce.
Sposób na przejęcie zadłużeniaPrzypomnijmy, że jedną z metod uporządkowania finansów placówek klinicznych ma być przejęcie części ich długów przez Agencję Rozwoju Przemysłu SA. W zamian za ich spłatę ARP przejęłaby część udziałów w uniwersyteckich klinikach. Dzięki temu nie musiałyby one zwracać udzielonej pomocy.
Zamiar taki potwierdziła w ubiegłorocznej rozmowie z naszym portalem Roma Sarzyńska-Przeciechowska, rzecznik ARP. Zaznaczyła jednak, że przyznanie takiego publicznego wsparcia wymaga zatwierdzenia przez UE.
Agencja Rozwoju Przemysłu zadeklarowała już możliwość udzielenia Uniwersyteckiemu Centrum Klinicznemu w Gdańsku pożyczki w wysokości 125,4 mln zł na restrukturyzację. UCK jest jednym z największych i najbardziej zadłużonych szpitali w Polsce, ma ok. 230 mln zł zobowiązań. ARP poinformowała w komunikacie z 8 lutego br., że zaakceptowała plan restrukturyzacji największego na Pomorzu szpitala.
Opinie dotyczące przekształcania szpitali klinicznych w spółki – w lutowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia.
Czytaj więcej:
przekształcenie szpitala | Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku | zadłużenie szpitali