Projekt rozporządzenia w sprawie recept, skierowany przez resort zdrowia do konsultacji społecznych, wywołał burzę. Aptekarze protestują: to nie jest rozwiązanie.

Ministerstwo Zdrowia proponuje w projekcie następujące regulacje: pacjent, który przyjdzie do apteki z receptą na lek refundowany zawierającą błędy lub nawet nieczytelnie wypisaną, będzie musiał wykupić lek za pełną odpłatnością, ewentualnie wrócić do lekarza po nową receptę.

„Recepta, jako uwalniająca nieraz kwotę kilku tysięcy złotych, jest dokumentem finansowym, który podlega kontroli. Tym samym nie może zawierać błędów, czego doświadczają aptekarze w rozliczeniach z płatnikiem” – wyjaśnia MZ w komunikacie na swojej stronie internetowej.

Choć nie sposób temu zaprzeczyć, politycy opozycji projekt rozporządzenia oceniają źle. Zdaniem Marka Balickiego, byłego ministra zdrowia, obecnie posła niezrzeszonego, to naruszanie prawa. Każdemu ubezpieczonemu należą się leki z listy refundacyjnej, nie można zatem żądać za nie 100-procentowej odpłatności. Tym bardziej, że winę za źle wypisaną receptę ponosi lekarz, nie pacjent.

Podobnie uważa Bolesław Piecha, poseł (PiS), przewodniczący sejmowej komisji zdrowia: projekt jest niezgodny z prawem. I dodaje, że odwieczny problem zniknąłby,  gdyby wprowadzono recepty elektroniczne.

– To tylko projekt, niektóre zapisy mogą się jeszcze zmienić – zwraca uwagę Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia.

Na to, że zmiany będą, liczą aptekarze. Rzecz w tym, że mieli nadzieję, iż wprowadzi je właśnie rozporządzenie, którego projekt przerzuca, jak się okazuje, wszystkie koszty niedbalstwa lekarzy na pacjentów. Dlatego w aptekach na Śląsku pojawiły się plakaty informujące o rozwiązaniach proponowanych przez resort zdrowia. Chętni mogą także podpisać receptę z zaleceniami dla minister Ewy Kopacz: 1. Zagwarantować pacjentom konstytucyjne prawa. 2. Nie obciążać ich odpowiedzialnością za niedbale wystawione recepty.

Aptekarze nie ukrywają, że przydałoby się również zalecenie dla lekarzy: szanować pacjenta i jego czas. Powinni o nim pamiętać m. in. lekarze wpisujący kilka leków refundowanych na jednym blankiecie recepty. Tym bardziej, że nie zmuszają ich do tego żadne przepisy. A dla pacjenta oznacza to często konieczność rezygnacji z któregoś ze specyfików w przypadku, gdy brakuje go w aptece. Nie zawsze może też liczyć, że po realizacji recepty lekarz wypisze kolejną na brakujący preparat. Leki refundowane są szczegółowo monitorowane przez NFZ, aby nie dochodziło do nadużyć i kontrola w przychodni mogłaby wykazać nieprawidłowości. Dlatego, jeśli o rezygnacji z leku nie ma mowy, trzeba wrócić z receptą do lekarza i prosić o wypisanie leków na oddzielnych blankietach...

Przypomnijmy: rozwiązaniem obecnych problemów mogłaby być e-recepta, elektroniczny zapis o leku, który jest zastępczą formą recepty papierowej. W ramach strategii na lata 2007-2010 Narodowy Fundusz Zdrowia planuje wprowadzenie elektronicznej recepty w celu lepszej kontroli sprzedaży leków refundowanych, a także weryfikacji prawidłowego działania lekarzy oraz farmaceutów. Testowa wersja projektu ma ruszyć jesienią.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH