Akademickie Centrum Kliniczne w Gdańsku ma poważne problemy. Ministerstwo Zdrowia traktuje po macoszemu ten największy szpital na Pomorzu. Fiaskiem zakończył się też przetarg na stumilionowy kredyt dla tej placówki, teraz resort zwleka z przekazaniem 30 mln zł, które należą się ACK na restrukturyzację.

Resort zdrowia wstrzymał tę wypłatę, gdyż nie podoba mu się zbyt wolne tempo wprowadzania w życie tego programu. - Jeżeli resort nie zmieni zdania, czeka nas prawdziwy dramat – przyznaje Dziennikowi Bałtyckiemu Jacek Domejko, dyrektor ACK.

Jako jeden z najlepszych menedżerów w ochronie zdrowia w Polsce podjął się w lipcu ub. roku misji ratowania gdańskiego szpitala. Jak wówczas informowaliśmy, Jacek Domejko obowiązki dyrektora naczelnego Akademickiego Centrum Klinicznego w Gdańsku objął 15 lipca. Podczas konferencji prasowej informował, że najpilniejszym zadaniem jest zaciągnięcie kredytu długoterminowego na spłacenie 170 mln zł wierzytelności, tzw. wymagalnych, które są zagrożone egzekucją komorniczą. Według dyrektora, mogą one „zachwiać możliwością funkcjonowania szpitala”.

Zapowiadał, że potrzebuje kilku lat na restrukturyzację, tymczasem resort chciałby zmienić ten największy szpital w Polsce w ciągu kilku miesięcy. Urzędnicy resortu powtarzają po raz kolejny - ACK ma przerosty zatrudnienia, jedną trzecią załogi powinno się zwolnić.

Do prof. Janusza Morysia, rektora Akademi Medycznej w Gdańsku, wiadomość o wstrzymaniu pożyczki dla ACK co prawda jeszcze nie dotarła, ale zastrzeżenia resortu go nie dziwią. - Resort chce obniżenia kosztów, a nie da się tego zrobić bez radykalnych zwolnień - tłumaczy prof. Moryś. Zastrzega jednak - nie chodzi o biały personel, a o administrację i obsługę, w której nadal zatrudnionych jest 600 osób. Nie chodzi o to, by zniknęli oni ze szpitala w ogóle, ale zmienili formę zatrudnienia.

Do tej pory jedynie ochroną szpitala i żywieniem pacjentów zajmują się firmy zewnętrzne, tymczasem również inne usługi powinny być świadczone w ramach tzw. outsorcingu. Tymczasem Domejko, w porozumieniu ze związkami zawodowymi, chce ratować szpital nie tnąc na oślep zatrudnienia, a zwiększając jego dochody. I mu się to udaje, bo za jego rządów, czyli w drugiej połowie roku 2008 r., ACK zarobiło (ponad swój kontrakt) prawie 9 mln zł. Kiedy NFZ mu za to zapłaci, jeszcze nie wiadomo. Tymczasem ACK ma nóż na gardle.

– Musimy jak najszybciej spłacić 8 mln zł wierzytelności z 2004 roku oraz 5 mln zł odsetek – twierdzi dyrektor Domejko. – Na ten cel przeznaczone były właśnie pieniądze resortowe. Na dodatek po 23 marca, kiedy to kończy się program restrukturyzacji ACK, nikt już nie obroni szpitala przed komornikami. Chyba że rządowi uda się na czas znowelizować kodeks postępowania cywilnego i wyłączyć spod egzekucji komorniczej 75 proc. przychodów szpitala z NFZ. Resort zdrowia zapowiada to od dawna.

Jacek Domejko wygrał ogólnopolski konkurs na stanowisko dyrektora Centrum. Wcześniej był dyrektorem szpitala powiatowego w Świdnicy, jednego z największych na Dolnym Śląsku. Otrzymał też propozycję objęcia stanowiska wiceministra zdrowia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH