Czasami taką kolejkę można rozładować po prostu rozsądnie organizując rejestrację pacjentów.
W woj. wielkopolskim jak sprawdziła Gazeta Wyborcza tylko około połowa przychodni przyjmuje pacjentów bez długiego oczekiwania.
W Wielkopolsce na wizytę do specjalisty trzeba czekać miesiącami. NFZ twierdzi, że nie jest źle, bo przychodni bez kolejek jest w regionie ponad 800. Jednak dd razu do lekarza można się zapisać jedynie w 400 – sprawdzili dziennikarze Gazety Wyborczej.
Wszystkie przychodnie, które mają umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, muszą raz w miesiącu raportować o kolejkach Teoretycznie więc wystarczy na nią wejść, by sprawdzić, gdzie szybko uzyskamy poradę, a gdzie trzeba czekać.
Niestety system kuleje: przychodnie raportują z opóźnieniem lub nierzetelnie. Dziennikarze GW, podając się za pacjentów, obdzwonili 800 placówek. Terminy bez oczekiwania dłuższego niż dwa, trzy tygodnie, zaproponowano im w zaledwie 400 placówkach.
Pozostałe przychodnie z listy NFZ oferowały porady za kilka miesięcy, chwilowo nie przyjmowały zapisów, albo podały numery telefonów, pod którymi nikt nie dyżurował.
Tym przychodniom, które przekazują nieprawdziwe dane o kolejkach mogą grożą kary. Jednak jest to od 0,2 do 0,5 proc. rocznej wartości kontraktu w danym zakresie świadczeń – informuje oficjalnie biuro prasowe funduszu. Przykładowo przychodni, która ma umowę na 50 tys. zł, grozi kara... od 100 do 250 zł.
Dzienniakarze Gazety Wyborczej sporządzili własny informator wymieniający te przychodnie, w których rzeczywiście nie czeka się długo na wizytę.
Więcej na stronie internetowej Gazety Wyborczej.
Czytaj więcej: kolejki do specjalistów | kolejki do lekarzy
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum