Pora na rozwiązania systemowe: zadłużone instytuty czekają na resortowe decyzje ws. pomocy finansowej

NIK sprawdziła realizację wniosków z kontroli w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, obejmującej okres od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2010 r. Najnowsze ustalenia nie pozostawiają złudzeń: z biznesowo-księgowego punktu widzenia CZMP kwalifikuje się do natychmiastowego zamknięcia. Nie jest to jedyna placówka o statusie jednostki badawczo-rozwojowej, która popadła w finansowe tarapaty.

Działania ratunkowe podjęte przez łódzki Instytut nie doprowadziły do ustabilizowania sytuacji finansowej. Nie mogły niczego zmienić, mimo że w 2011 r. udało się nawet wypracować zysk ze sprzedaży usług w wysokości ponad 1,5 mln zł. ”Matkę Polkę” pogrążyły jednak wysokie koszty obsługi narastającego od lat zadłużenia, które przekroczyło 190 mln zł (znaczna część należności to zobowiązania wobec ZUS i PFRON).

- Co roku wydajemy 15 mln zł na karne odsetki, zastępstwa procesowe, opłaty komornicze. To tyle, ile w ciągu kwartału muszę zapłacić dostawcom - mówi nam Ewa Smulewicz, zastępca dyrektora do spraw ekonomiczno-finansowych Instytutu CZMP.

CZMP bez wsparcia rządu
”Pomimo rozmów prowadzonych z Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Skarbu Państwa, Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Bankiem Gospodarstwa Krajowego, wciąż brak  realnych decyzji w sprawie pomocy finansowej dla Instytutu, którą mógłby uzyskać w ramach planowanej komercjalizacji” - stwierdza w raporcie Najwyższa Izba Kontroli.

Bez pomocy z zewnątrz Instytutowi pozostało jedno - zaczął ciąć koszty. W omawianym okresie zredukował zatrudnienie o 150 osób (kiedyś zatrudniał ich 3 tys., obecnie - 2 tys.). Od 2009 r. nie zatrudnił ani jednego pracownika naukowego na cały etat, a ich udział w zatrudnieniu ogółem na koniec 2011 r. wynosił 1,86 proc. W efekcie w 2010 r. wskaźnik impact factor dla Instytutu (liczba cytowanych publikacji naukowych) wynosił 1,074, rok później 1,735. Tymczasem średnia dla Polski z lat 1997-2007 to 5,440.

Kontrolerzy NIK zwrócili też uwagę, że ”nie osiągnięto przychodów z tytułu sprzedaży projektów badawczych i celowych” i dodali, że ”aparatura naukowo-badawcza stanowiła na koniec 2011 r. 6,83 proc. majątku Instytutu”.

Tymczasem Ewa Smulewicz systematycznie przedstawia resortom kolejne propozycje zmian restrukturyzacyjnych. W programie z marca br. złożonym w Ministerstwie Skarbu Państwa CZMP zgłosiło np. zapotrzebowanie na 830 mln zł w ciągu 3 lat, co pozwoliłoby na oddłużenie i powstrzymanie generowania kolejnych długów. Odpowiedzi - brak.

- Drugi rok czekamy też na decyzję ministra zdrowia oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie naszego wniosku o komercjalizację, która pozwoliłaby zmienić formę prawną na spółkę prawa handlowego -  przypomina Smulewicz. Jedyną nadzieją wydaje się być powołany w tym roku w Ministerstwie Zdrowia zespół ds. oceny sytuacji wszystkich instytutów, który ma wypracować systemowe rozwiązanie - dodaje.

CZD walczy o przetrwanie

W podobnej sytuacji jest warszawski Instytut-Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka. Jego nowy dyrektor, prof. Janusz Książyk informuje, że na koniec czerwca zobowiązania wymagalne przekroczyły kwotę 45 mln zł, niewymagalne sięgnęły prawie 150 mln zł, co w sumie dało blisko 195 mln zł długu. Ponadto stale rośnie różnica pomiędzy przychodami a kosztami: na koniec 2011 r. wynosiła ona ponad 39 mln zł., a w I półroczu br. - ponad 30 mln zł.

- Przyczyną jest cena świadczeń, która nie pokrywa kosztów ich udzielania oraz ograniczenia w kontrakcie, wymuszające nadwykonania, za które NFZ nie płaci. Dodajmy do tego ogromne zadłużenie, którego obsługa kosztuje 12 mln zł rocznie - zaznacza prof. Książyk.

Dyrektor przyznaje, że Instytut stracił płynność finansową i nie może regulować płatności wynikających z funkcjonowania szpitala. W jego ocenie, bez zmian wyceny w obszarze pediatrii wysokospecjalistycznej placówka nie jest w stanie dalej działać. - Z naszych wyliczeń wynika, że podniesienie wartości świadczeń medycznych o 20 proc, czyli do współczynnika 1,2 pozwoliłoby nam spiąć się finansowo w przyszłym roku - wyjaśnia.

Zaznacza jednocześnie, że jeżeli NFZ wypłaci szpitalowi wszystkie nadwykonania, które w br. osiągnęły już kwotę 12 mln zł, istnieje szansa na przetrwanie kolejnych miesięcy. Jeśli nie, pod znakiem zapytania stanie wypłata wynagrodzeń dla pracowników.

- Mamy przygotowany plan wyjścia z tej sytuacji, jednak wymaga on dobrej woli wielu decydentów. Istnieją też pewne możliwości po stronie Instytutu, w tym restrukturyzacja zatrudnienia. Kolejnym krokiem jest pozyskanie niskoprocentowego kredytu z Banku Gospodarstwa Krajowego i szybkie spłacenie najbardziej palących wierzytelności z ograniczeniem obsługi długu - dodaje dyrektor CZD.

I podsumowuje: licząc realnie możliwe do pozyskania środki, Instytut mógłby zyskać w przyszłym roku około 50 mln zł. Na taką sumę składałyby się m. in. zyski ze zwiększonej o 20 proc. wyceny świadczeń (w skali roku około 32 mln zł). Gdyby udało się odzyskać środki za nadwykonania, to - przy pewnym ograniczeniu kosztów udzielania świadczeń - można już zobaczyć "światełko w tunelu".

Zmiany w Centrum Onkologii
To, że w Centrum Onkologii Instytucie Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie źle się dzieje, wiadomo było od dawna. Zaraz po objęciu stanowiska dyrektora przez prof. Krzysztofa Warzochę ujawniono, że całkowite zadłużenie Instytutu oceniane jest na około 370 mln zł. W szpitalu panował chaos i niegospodarność, a wielu lekarzy osiągało niewspółmiernie wysokie dochody.

Aby wyciągnąć placówkę z finansowego i organizacyjnego dołka zaczęto wdrażać opracowany przez Instytut program naprawczy. Jego realizacja rozpoczęła się w styczniu br.

Witold Kmiotek, zastępca dyrektora ds. zarządzania CO zwraca uwagę, że lipiec br. był pierwszym miesiącem w długiej historii lecznicy, kiedy Instytut na bieżąco płacił wszystkie faktury, wykonał 100 proc. kontraktu i kiedy pojawiły się pierwsze zyski.

- Centrum Onkologii od kliku lat nie wyrabiało się z wykonywaniem kontraktu. Przyjmowało coraz mniej pacjentów, rosły długi, szpital nie był w stanie się zbilansować. Problem miał charakter ekonomiczny, organizacyjny, medyczny i dotyczył każdej z jednostek szpitalnych, których jest tutaj blisko 30 - wyjaśnia dyrektor Kmiotek.

Z tego powodu konieczne było opracowanie kilku strategii naprawczych, odrębnych dla każdej z klinik, poradni i zakładów. Działania opierały się m. in. na nieznacznej redukcji kadry, ale lepsze wyniki dały jednak zmiany organizacji i sposobu podejścia szefów kliniki do zarządzania. Chodziło też o lepszą koordynację pracy poradni, radioterapii, chirurgii, chemioterapii.

- Przyspieszyliśmy diagnostykę, skróciliśmy czas oczekiwania na zabiegi chirurgiczne. Znaleźliśmy tzw. wąskie gardła: w niektórych klinikach brakowało dostępu do sal operacyjnych, w innych - radioterapeutów, w kolejnych źle układała się współpraca z poradnią - mówi Witold Kmiotek.

Pierwsze efekty już widać. Niektóre kliniki zwiększyły swoją wydajność o 30 proc. Najlepiej wypadają: klinika ginekologii, gastroenterologii, chłoniaków i chorób płuc. Bardzo skrócił się także czas oczekiwania na operacje. Jednostki, które z różnych przyczyn sobie nie radzą z wdrażaniem zmian, podlegają restrukturyzacji.  Wszystkie są natomiast na bieżąco monitorowane pod względem wykonanych procedur, przychodów, obłożenia, kosztów.

Na początku sierpnia br. Gazeta Wyborcza nagłośniła sprawę spłaty zadłużenia przez Centrum Onkologii w Warszawie: aby zlikwidować długi sięgające 100 mln zł Instytut ściągnął pieniądze od swoich oddziałów w Gliwicach (75 mln zł) i Krakowie (10 mln zł).  Zdaniem dyrektora Kmiotka, owa "konsolidacją płynnych składników majątku" miała wprawdzie wpływ na obecną, stabilną sytuację Centrum, ale - niewielki.

W jego ocenie Instytut jest obecnie w fazie dynamicznych przemian, ale to na pewno nie koniec reorganizacji. W najbliższym czasie szpital zamierza stworzyć oddział dzienny chemioterapii, wyremontować dwa oddziały - urologii i ginekologii i wybudować nową poradnię z prawdziwego zdarzenia, która ma obsłużyć 2 tys. pacjentów dziennie.

Programy naprawcze
Jak informuje portal rynek zdrowia.pl Agnieszka Gołąbek, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, w związku z wynikami finansowymi instytutów w ostatnich latach, dokonano szczegółowej analizy sytuacji poszczególnych jednostek. Aby ustalić dla nich wytyczne, wzięto pod lupę realizację zadań statutowych instytutów badawczych nadzorowanych przez ministra zdrowia, w tym zadań związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Na tej podstawie sformułowano i przyjęto wnioski dotyczące ewentualnych reorganizacji i restrukturyzacji w uzasadnionych przypadkach (np. w CZMP, CZD). Wszystkie instytuty zostały zobligowane do przygotowania programów naprawczych i składania kwartalnych sprawozdań z realizowanych działań.

Gołąbek podkreśla, że działania Ministerstwa Zdrowia dotyczące instytutów badawczych są złożonym procesem, zarówno z uwagi na szczególny status prawny tych jednostek, jak też na fakt, iż pozyskiwanie przez nie środków uzależnione jest również od czynników zewnętrznych i decyzji innych organów (konkursy na otrzymanie programów badawczych organizowane przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego, środku unijne, kontrakty z NFZ).

- Zgodnie z art. 3 ustawy o instytutach badawczych instytuty nadzorowane przez ministra zdrowia i prowadzące prace rozwojowe w dziedzinie nauk medycznych uczestniczą w systemie ochrony zdrowia. Nie są szpitalami, posiadają jednak część kliniczną i jako całość są podmiotami leczniczymi wskazanymi w art. 4 ust 1 ustawy o działalności leczniczej z 15 kwietnia 2011 r. (Dz. U. Nr 112, poz. 654, z późn. zm.) i stosuje się do nich przepisy tej ustawy w zakresie nieuregulowanym ustawą o instytutach badawczych, dotyczące świadczeń zdrowotnych - zaznacza Gołąbek.

- Z tego też powodu - zgodnie z przepisami art. 132 ust. 1 oraz art. 136 ww. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych - podstawą udzielania świadczeń opieki zdrowotnej jest umowa, która określa m.in. rodzaj i zakres udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej, zasady rozliczeń pomiędzy NFZ a świadczeniodawcami oraz kwotę zobowiązania NFZ wobec świadczeniodawcy. W związku z tym, co do zasady, świadczenia są finansowane przez NFZ do wysokości limitów określonych umową i do tych reguł szpitale resortowe powinny się stosować - podkreśla rzecznik MZ. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH