Ewa Książek-Bator, dyrektor gdańskiego UCK
Wszystkie szpitale na Pomorzu podpisały już kontrakty z NFZ na 2010 rok, minimalnie wyższe niż w 2009 roku.
2010 rok ma być dla Funduszu gorszy niż mijający: żadnych dodatkowych zastrzyków pieniężnych, niższe wpływy ze składki na zdrowie, bo dużo osób straciło lub straci pracę.
– Rzeczywiście, budżet jest mniejszy – przyznaje w rozmowie z Gazetą Wyborczą Barbara Kawińska, wicedyrektor NFZ w Gdańsku. – A jednocześnie musimy w szpitalach kontraktować usługi medyczne na poziomie co najmniej takim jak w 2009 r. Do tego zmusza nas ustawa o świadczeniach zdrowotnych. Dlatego trzeba było się nagimnastykować i tak poprzesuwać środki, żeby szpitalom nie dać mniej. A wielu mogliśmy zaproponować nawet trochę większe pieniądze.
Jako ostatni kontrakt podpisał największy szpital na Pomorzu – Uniwersyteckie Centrum Kliniczne. Na przyszły rok ma 268 mln zł do wydania, o kilka milionów więcej niż teraz.
– To nie jest zadowalający kontrakt. Powinien być chociaż o 10 proc. wyższy – mówi Ewa Książek-Bator, dyrektor UCK.
W planie centrali NFZ jest mniej pieniędzy m.in. na specjalistyczne lecznictwo ambulatoryjne. Pomorski Fundusz zabezpieczył przychodnie, w których pracują deficytowi specjaliści: endokrynolodzy, diabetolodzy, kardiolodzy, neurolodzy, bo tu na wizytę czeka się nieraz kilka miesięcy. Mniej dostaną specjaliści, których jest wielu, np. ortopedzi, chirurdzy, okuliści.
Czytaj więcej: kontrakt z NFZ | Ewa Książek-Bator | kontraktowanie świadczeń | kontraktowanie świadczeń z NFZ | Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku | Barbara Kawińska
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum