Pomorskie: 18 poradni ginekologicznych bez kontraktów

Kilkanaście poradni, które straciły kontrakt z pomorskim oddziałem NFZ to lecznice w małych miejscowościach. Pacjentki z terenów wiejskich będą mieć kilkadziesiąt kilometrów do pokonania.

Jak podaje Dziennik Bałtycki, Pomorski Związek Pracodawców Ochrony Zdrowia alarmuje, że poradnie ginekologicznych, które straciły kontrakt z Pomorskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ to placówki w tzw. terenie. Oznacza to znaczne utrudnienia dla pacjentek z wiejskich terenów. Niektóre z nich będą miały do pokonania co najmniej kilkadziesiąt kilometrów.

Wśród lecznic bez kontraktu z NFZ jest poradnia w Gminnym Ośrodku Zdrowia w Chmielnie. Oceniono ją gorzej z powodu dwóch lekarzy, którzy byli jeszcze w trakcie specjalizacji. Nie miało znaczenia, że są tuż przed egzaminem specjalizacyjnym. Nie pomógł fakt, że jednostka dysponuje nowoczesną aparaturą zakupioną ze środków unijnych.

Bez kontraktu została też poradnia ginekologiczna w Czarnej Dąbrówce. Pod opieką lecznicy jest aktualnie 1100 kobiet po 45. roku i 30 ciężarnych. Od 1 lipca pacjentki do najbliższej poradni ginekologicznej w Bytowie będą dojeżdżać 27 km, podobnie do Lęborka, do ginekologa w Słupsku - 40 km.

Więcej: www.dziennikbaltycki.pl

Ostatnie postępowanie konkursowe przeprowadzone przez Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ wywołało burzę. Okazało się, że kilka znanych, dużych szpitali straciło spore kwoty m.in. na umowach dotyczących ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i diagnostyki obrazowej.

Wojewoda, pomorski marszałek oraz prezydenci Gdańska, Gdyni i Sopotu zaapelowali do premiera Donalda Tuska o unieważnienie konkursu na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną.

Zdaniem marszałek województwa pomorskiego Hanny Zych-Cisoń pomorski Fundusz kierował się czysto rynkowymi zasadami, bez uwzględnienia specyfiku regionu: - Jeżeli zapowiadana jest reforma i wejdzie ustawa o decentralizacji Funduszu, jeżeli mówimy, że na wojewodę spadnie pewna odpowiedzialność za ułożenie planu zdrowotnego w regionie, to może trzeba było te umowy aneksować i po prostu poczekać. Dlatego apelujemy, żeby ten konkurs unieważnić - wyjaśnia.

Wskazuje, iż zaistniała sytuacja ujawniła kilka problemów - np. z jednostek publicznych wielu lekarzy odeszło do podmiotów prywatnych. - Jeżeli szpital ma oddział kardiologiczny to musi wykazać odpowiednią obsadę i trudno potem zapewnić ją w przychodni. Te przychodnie działają wtedy w mniejszym zakresie, od 12 do 24 godzin w tygodniu - mówi Hanna Zych-Cisoń.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH