Pomorska ochrona zdrowia: suma wszystkich strachów - powrócił temat kontraktowania

Na prośbę Ryszarda Dubieli, przewodniczącego rady Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, konsultanci wojewódzcy i ordynatorzy oddziałów szpitalnych z czterech dziedzin medycyny dotkniętych kryzysem przedstawili swoje obawy dotyczące dotyczące funkcjonowania ochrony zdrowia w drugim półroczu. Powstał niepokojący dokument, który przesłano do Ministerstwa Zdrowia.

Opinie konsultantów i ordynatorów przedstawione radzie na nadzwyczajnym posiedzeniu 14 czerwca, posłużyły do sformułowania stanowiska, które zostało przesłane do minister zdrowia, szefa NFZ, wojewody oraz marszałka województwa pomorskiego.

Raporty dotyczyły sytuacji pomorskiej kardiologii, onkologii, neonatologii i ratownictwie medycznym.

Jak wskazują autorzy stanowiska, kontraktowanie świadczeń kardiologicznych na 2011 r. zaburzyło dotychczasową równowagę pomiędzy oddziałami zabiegowymi a niezabiegowymi.

- Doszło do przesunięcia zbyt dużych środków na rzecz dwóch ośrodków powiatowych rozpoczynających swoją działalność. W rezultacie wiele milionów złotych na leczenie zachowawcze zostało przekazane na leczenie interwencyjne głównie ostrych zespołów wieńcowych - mówi Ryszard Dubiela.

Konkursy dalekie od realnych potrzeb
Z opinii specjalistów wynika, że procedury konkursowe minęły się z realnymi wymogami. Wskazują oni na brak - ich zdaniem - orientacji NFZ, co do najważniejszych problemów epidemiologicznych w kardiologii i tym samym nieadekwatne sterowanie strumieniem pieniędzy.

W fragmencie stanowiska opracowanym na podstawie opinii prof. Grzegorza Raczaka, dr Włodzimierza Krasowskiego, dr Michała Szpajera czytamy, że liczba pracowni hemodynamicznych wzrosła w ostatnim czasie z 6 do 9. Jak podkreślają, nie ma podstaw do finansowania kolejnych ośrodków hemodynamicznych, a już szczególnie ośrodków nastawionych na jedną usługę.


Liczba chorych z przewlekłą niewydolnością serca, której zaostrzenia z różnych powodów kreują konieczność kolejnych hospitalizacji - wzrasta lawinowo. Szacuje się, że niewydolność serca może powodować w Pomorskim do 40 tys. hospitalizacji rocznie.

Chorzy tacy wymagają często monitorowania, prowadzenia specjalistycznej, nieinwazyjnej i inwazyjnej diagnostyki oraz leczenia przez doświadczonych kardiologów. Tymczasem przesunięcia środków spowodowały redukcję liczby łóżek kardiologicznych w województwie - wskazują eksperci.

Zaznaczają, że trudny do określenia status oddziałów kardiologicznych Szpitala Studenckiego i PCT (być może zostaną zlikwidowane albo przekształcone w oddziały internistyczne) oraz redukcja łóżek w Szpitalu Morskim w Gdyni Redłowie w nieunikniony sposób odbije się niekorzystnie na całym systemie opieki kardiologicznej w województwie.

- Można spodziewać się, że w drugiej połowie roku wydłużą się kolejki na przyjęcia planowe, a przeciążone oddziały będą okresowo blokować przyjęcia ostro dyżurowe - przewiduje Dubiela.

Onkologia już pod kreską
Opinie ekspertów dotyczyły też problemów z którymi zmaga się onkologia kliniczna. W połowie roku wiodące placówki w tej dziedzinie - Centrum Onkologiczne w Gdańsku i Gdyńskie Centrum Onkologii - przekroczyły już limity zakontraktowane w umowie w zakresie chemioterapii katalogowej. WCO ma również przekroczony kontrakt na programy lekowe.

- Przyczyną jest niewystarczające finansowanie, które wynika z algorytmu. Województwo pomorskie utrzymuje się w tym „rankingu” na jednej z ostatnich pozycji. Przykładowo, według źródeł pochodzących z Centrali NFZ w 2009 r. na jednego mieszkańca województwa mazowieckiego, podlaskiego i pomorskiego przeznaczono na chemioterapię niestandardową odpowiednio kwotę 5,69, 6,22 i 1,79 zły - cytuje daneRyszard Dubiela.

Pomorskie lecznice zmagają się też z niepewnością finansowania przez NFZ nadwykonań procedur onkologicznych. W ostatnim kwartale 2010 r. po raz pierwszy Fundusz nie zapłacił pełnej kwoty nadwykonań w tym zakresie (od 30 do 50 proc. za różne procedury).

„Szybka realizacja kontraktu i generowanie zadłużenia, szczególnie w odniesieniu do programów lekowych w Wojewódzkim Centrum Onkologii w Gdańsku, sprawiło, że część chorych została odesłana przede wszystkim do Szpitala Morskiego w Gdyni i Szpitala Wojewódzkiego w Słupsku lub innych ośrodków w kraju. Zostały utworzone listy oczekujących na rozpoczęcie leczenia, które w innych województwach odbywa się płynnie” - wskazują autorzy stanowiska.

Jak zaznaczają, z obawy przed utratą płynności finansowej wywołanej brakiem finansowania nadwykonań, wydłużyło się również oczekiwanie na rozpoczęcie standardowej chemioterapii.

Brak neonatologów, sprzętu i pieniędzy na karetkę N
Pomorska neonatologia zmaga się brakami kadrowymi specjalistów w tej dziedzinie. Większość szpitali I-go stopnia referencji w regionie ma jednoosobową obsadę specjalisty neonatologa. W kilku są to emeryci, w dwóch w ogóle brak jest neonatologa. Lecznice neonatologiczne zmagają się też z brakami sprzętowymi.

Głośną była również sprawa kontraktu dla karetki N. Brak kontraktu z Funduszem spowodował trwający 5 miesięcy impas i niepokój w Pomorskim a Szpital św. Wojciecha wykonując to świadczenie poniósł straty w wysokości ok. 680 tys. zł i ponosi je od 1 czerwca w dalszym ciągu na skutek podpisania niekorzystnego dla siebie kontraktu - wskazała w swym raporcie dr Alina Bielawska-Sowa, konsultant w dziedzinie neonatologii.

Grupę dziedzin, które zmagają się z kryzysem zamyka medycyna ratunkowa. Na zwiększającą się od kilku lat liczbę chorych trafiających na SOR, nałożyło się zamknięcie dwóch szpitalnych oddziałów ratunkowych. Do tego dochodzi znany w całej Polsce problem, jakim jest nadmierna zgłaszalność osób wymagających porady lekarza POZ.

SOR-ów mniej, pacjentów więcej
Jak wynika z opinii, której autorem jest dr Ewa Raniszewska, konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej, tak sytuacja, to wynik braku jednoznacznego zdefiniowania rozdziału pomiędzy POZ a świadczeniami medycyny ratunkowej oraz zbyt powierzchownej kontroli POZ przez Fundusz. Szpitale posiadające SOR uginają się pod ciężarem finansowania. Jak wskazują autorzy stanowiska, NFZ obliczył stawkę ryczałtową na prowadzenie bieżącej działalności SOR, która pokrywa przeciętnie 1/3-1/4 zapotrzebowania dobowego.

- Prowadzi to do tego, że wiele SOR-ów rejonowych oraz izb szpitalnych nie wykonuje droższej diagnostyki u pacjentów (np. TK, USG) wypisując ich i odsyłając do szpitali w Trójmieście. Konieczne byłoby podwyższenie stawki bazowej oraz zmiany algorytmu, na podstawie którego naliczana jest stawka dobowa dla SOR - zwraca uwagę Ryszard Dubiela.


Konsultanci podkreślili, że konieczna jest ściślejsza współpraca pomiędzy NFZ a konsultantem medycyny ratunkowej, który powinien wskazywać na dobrze działające, w pełnym zakresie SOR-y, by mogły otrzymywać środki adekwatne dla realizowanych przez nich skomplikowanych, wysokospecjalistycznych procedur.

Jak podkreśla, Ryszard Dubiela stanowisko rady POW NFZ nie jest atakiem na zarząd pomorskiego oddziału Funduszu, ale wskazaniem problemów i palącej konieczności ich rozwiązania.

- Mamy połowę roku, szpitale już brną w nadwykonania, a pacjenci są wożeni ze szpitala do szpitala. Pomorskie potrzebuje lepszego finansowania ochrony zdrowia, to problem, który nie rozwiąże się sam. Stąd nasz apel do władz resortu, Funduszu i samorządowych - podkreśla przewodniczący rady POW NFZ.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH