Polska nie jest atrakcyjna dla zagranicznych lekarzy

Nie jest łatwo znaleźć lekarza z zagranicy, gotowego podjąć pracę w polskim szpitalu. W SP ZOZ w Lęborku latem ubiegłego roku rozpoczęto poszukiwania endokrynologa i innych specjalistów obcokrajowców. Jak powiedziano nam w szpitalu: dotąd bezskutecznie.

Obcokrajowcy nie uzupełnią braków kadrowych w naszych szpitalach. Głośny medialnie przypadek dr. Ali Issa Darwicha z Syrii (w Polsce jest 38 syryjskich lekarzy), który w zakopiańskim szpitalu rozmawiał po arabsku z żołnierzem odnalezionym w szałasie w Tatrach, należy do wyjątków, potwierdzających ogólną prawidłowość.

Jak powiedział nam Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, z Polski do tej pory wyjechało ok. 8 tys. lekarzy, a do naszego kraju przyjechało zaledwie ponad 400. W polskich szpitalach pracują przeważnie lekarze z Jemenu, Libanu, Ukrainy, Rosji, Armenii, Mongolii, Libii, Litwy oraz Palestyny.

- Trudno tu mówić o fali podobnej do wyjazdów polskich lekarzy do pracy na przykład w Niemczech. Ewentualnych kandydatów często zniechęcają zawiłe procedury obejmujące nostryfikację dyplomu, uzyskanie prawa wykonywania zawodu, odbycie stażu czy egzamin językowy. Czasem taki proces trwa nawet kilka lat - wyjaśnił portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Dawidowicz, dyrektor biura Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku, który zwrócił uwagę, że lekarskie zarobki nie są atrakcyjne w porównaniu z kosztami utrzymania w Polsce.

Kiedy w ubiegłym roku w Czechach doszło do protestu lekarzy, domagających się wzrostu płac do co najmniej 1,5-krotnej wartości średniej pensji krajowej (domagali się podwyżki do 70 tys. koron, czyli 11 tys. zł), tamtejszy minister zdrowia w odpowiedzi na uwagę, że polscy lekarze zarabiają mniej, usłyszał, żeby nie porównywał specjalistów z Republiki Czeskiej do zapóźnionych sąsiadów.

Podobne stereotypy funkcjonują w Polsce w odniesieniu do lekarzy z Ukrainy. Maciej Hamankiewicz zdradził w Dzienniku Gazeta Prawna, że próbował rozwikłać kwestię braku lekarzy z Ukrainy.

- Teoretycznie przecież, ze względu na bliskość językową, mogliby łatwo się u nas zaadaptować i o wiele lepiej zarabiać niż u siebie. Dowiedziałem się jednak, że choć pensje mają niskie, to nadrabiają to tym, co zarobią w szarej strefie. Może to być nawet tysiąc euro. Na takie zarobki w Polsce nie mogliby liczyć - stwierdził Hamankiewicz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH