Czy mechanizm przeliczania algorytmu podziału środków finansowych NFZ na poszczególne oddziały Funduszu, w którym jeden z parametrów wiąże się z przeciętnym dochodem na gospodarstwo domowe, ma sens, w sytuacji, gdy wskaźnik ten nie ma żadnego związku z realnym kosztem wytworzenia świadczenia medycznego w danym województwie?

Pytanie to zadają od blisko dwóch lat dyrektorzy szpitali i samorządowcy z tych regionów Polski, gdzie dochód na gospodarstwo domowe jest najniższy, m. in. z Lubelskiego, Podkarpackiego, Świętokrzyskiego i Warmińsko-Mazurskiego. I trudno się dziwić, że pytają. Do oddziałów NFZ w tych województwach trafiają bowiem zaniżone kwoty na leczenie, co przekłada się w prosty sposób na sytuację finansową lecznic i ogranicza dostęp pacjentów do świadczeń.

Ryszard Śmiech, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, który wygrał właśnie sprawę o zwrot nadwykonań w kwocie blisko 11 mln zł, licząc z odsetkami, podkreśla, że występował na drogę sądową nie przeciwko lubelskiemu oddziałowi płatnika, ale przeciwko Centrali.

Nie dla wszystkich?

– Lubelski Oddział Wojewódzki NFZ otrzymuje po prostu za mało środków - mówi portalowi rynekzdrowia. pl dyrektor Śmiech. - Pieniądze, którymi dysponuje, nie starczają na pokrycie realnych kosztów leczenia, a co dopiero na zwroty za nadlimity. Źródłem permanentnego niedofinansowania szpitali w naszym województwie jest właśnie algorytm podziału środków, bardzo krzywdzący dla najbiedniejszych regionów. W zupełnie innej sytuacji jest np. bogate Mazowsze. Kontaktujemy się z dyrektorami warszawskich placówek i wiemy, że środki za nadwykonania odzyskują bez problemu.

Choć mogłoby wydawać się oczywiste, że pacjenci z Lubelskiego i Mazowieckiego powinni być leczeni tak samo dobrze, okazuje się, że oczywiste to wcale nie jest.

– Kiedy podniosłem sprawę algorytmu na sejmowej Komisji Zdrowia, usłyszałem, że w Warszawie trzeba oferować świadczenia medyczne na odpowiednim poziomie – wspominał podczas lutowej konferencji regionalnej Rynku Zdrowia w Lublinie Krzysztof Tuczapski, prezes Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o.

Krytycznie algorytm postrzega się w  szpitalach na Warmii i Mazurach. Tam problem jest identyczny, jak w Lubelskiem.

– Ponieważ mamy jeden z najniższych dochodów na gospodarstwo domowe w kraju, NFZ w Olsztynie dostaje najmniej - podkreślał Mirosław Pampuch, starosta olsztyński, podczas lutowego spotkania samorządowców z województwa warmińsko-mazurskiego z wiceministrem zdrowia Markiem Haberem. – Ze społecznego punktu widzenia to niesprawiedliwe. A w dodatku nielogiczne: dlaczego dorzuca się środków tym, którzy mają dosyć, a ujmuje tym, którzy są stale niedofinansowani?

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH