Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia | 19-04-2010 06:30

Podstawowa opieka zdrowotna radzi sobie nieźle, ale jeszcze wiele trzeba poprawić

Podstawowa opieka zdrowotna (POZ), to niewątpliwie podstawa całego systemu ochrony zdrowia. W tym obszarze opieki nad pacjentem mamy coraz lepsze finansowanie. Według specjalistów medycyny rodzinnej najbardziej palącą potrzebą jest stworzenie Rejestru Usług Medycznych oraz umożliwienie tzw. szybkich konsultacji specjalistycznych.

Lekarz rodzinny ma być "strażnikiem bramy" systemu ochrony zdrowia.

To poprawiłoby funkcjonowanie peozetów, w których pracujący tam lekarze mieli stać się "strażnikami bramy" systemu ochrony zdrowia. Nie zawsze tak jest - wtedy, gdy pacjenci wolą korzystać z pomocy szpitalnych oddziałów ratunkowych lub z błahymi problemami zdrowotnymi kierują się do specjalistów z innych dziedzin medycyny.

– Podsumowując ostatnie 10 lat zmian w podstawowej opiece zdrowotnej trzeba podkreślić, że niewątpliwym sukcesem jest to, że została ona w 90 proc. sprywatyzowana. To spowodowało z kolei, że poprawił się wizerunek poradni, chociażby dlatego, że są lepiej wyposażone, a jakość oferowanych przez placówki usług jest dla nich priorytetem – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Bożena Janicka, prezes Porozumienia Zielonogórskiego (PZ).

W podstawowej opiece zdrowotnej jest udzielanych ponad 150 mln porad rocznie, co świadczy o dobrej dostępności. Lekarze POZ – jak zapewniają – nie zapominają o badaniach diagnostycznych. 17-18 proc. środków POZ przeznaczają właśnie na badania laboratoryjne. Wedłyg danych NFZ, w 2008 roku lekarze POZ zlecili ok. 69 mln takich badań, natomiast w pierwszym półroczu 2009 roku ich liczba wynosiła ponad 41 mln.

Gdzie ten RUM
Jak przyznaje Bożena Janicka jest jeszcze wiele do zrobienia: – Bardzo doskwiera nam brak Rejestru Usług Medycznych. RUM pozwoliłby chociażby na zracjonalizowanie potrzeb i wgląd w faktyczną historię leczenia pacjenta.

Z tym, że RUM byłby doskonałym narzędziem informatycznym zgadzają się wszyscy, łącznie z Ministerstwem Zdrowia. Także dlatego, że RUM dostarczyłby ważnych argumentów w dyskusji o miejscu POZ w systemie ochrony zdrowia.

Jak podczas niedawnego V Forum Rynku Zdrowia przypomniał wiceminister zdrowia Marek Twardowski, lekarze rodzinni mają obowiązek według umowy z Funduszem co 6 miesięcy dokładnie wyspecyfikować ilość wykonanych badań diagnostycznych. Dane te dotyczą zarówno ilości jak i rodzaju badań. Jak dotąd w sprawozdawczości nie są one natomiast przypisane konkretnemu pacjentowi.

– Tego jeszcze sprawozdawczość nie obejmuje, uruchomienie takiego ich rejestrowania, to jest wyzwanie na przyszłość i potężny wysiłek informatyczny – zaznaczył Marek Twardowski, co sugeruje, że ministerstwo nadal rozważa uruchomienie Rejestru Usług Medycznych.

Konsultacje zamiast kolejek
Zdaniem Bożeny Janickiej należy również zracjonalizować kolejki do specjalistów. Chodzi tu o możliwość szybkiej konsultacji specjalistycznej pacjenta, którego stan zdrowia jest trudny do określenia przez lekarza POZ. Ten pomysł już realizowano pilotażowo w l.90 w postaci tzw. listów referencyjnych. Lekarze POZ mieli możliwość wyboru specjalisty, z którym konsultowali przypadki.

– Chodzi o to, aby pacjenci budzący wątpliwości co do stanu zdrowia nie czekali w długiej kolejce do innego specjalisty. Jeśli nie wiemy co im dolega, powinni mieć możliwość szybkiej konsultacji, tak żeby lekarz POZ wiedział jak dalej postępować z tym pacjentem i lecząc go odciążył specjalistów – tłumaczy prezes PZ.

Według prezes Janickiej, rozwijania wymaga też najważniejsza działalność POZ jaką jest profilaktyka. – Jesteśmy najbliżej pacjenta, a profilaktyka jest najtańsza i najbardziej skuteczna – podsumowuje.

Dane statystyczne wskazują, że podstawowa opieka jest coraz lepsza, jednak dyrektorzy szpitali, pewnie dlatego, że patrzą z innej pozycji w systemie, widzą jej liczne mankamenty.

Czy nas stać?
– Niektórzy pacjenci lubią korzystać z leczenia szpitalnego. Niejednokrotnie wymuszają na swoim lekarzu podstawowej opieki zdrowotnej skierowanie do szpitala – uważa Jacek Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Bożego w Lublinie.

Jego zdaniem, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej są mężami zaufania swoich pacjentów i dlatego ulegają presji: – Na tym poziomie niektórzy pacjenci też nadużywają porad lekarskich, przychodzą do lekarzy z błahostkami.

Dyrektor Solarz podkreśla, że podstawowa opieka zdrowotna powinna skupić się nad tym co jest w systemie opieki zdrowotnej najważniejsze, czyli na profilaktyce.

Z kolei dyrektor Szpitala w Radzyniu Podlaskim Dariusz Hankiewicz podkreśla, że finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej zmieniło się na lepsze. Zastanawia się jednak czy teraz, w obliczu takiego zdrowotnego budżetu jaki mamy w czasie kryzysu, stać nas na prowadzenie w POZ szeroko zakrojonej profilaktyki jak ta nad pacjentami z cukrzycą i chorobami układu krążenia. Za leczenie tych pacjentów POZ uzyskuje z NFZ potrójną stawkę.

– Idąc tym tropem należałoby tworzyć programy profilaktyczne również dla innych schorzeń, które są u nas ogromnym problemem np. rak piersi czy POCHP. Tylko czy nas na to stać w tej chwili? – pyta.

Dwie grupy pacjentów
Przypomina, że wprowadzenie preferencujnych stawek za leczenie cukrzycy i chorób krążenia w POZ kosztowało płatnika 1 mld 800 tys. zł. – A przecież i tak ci pacjenci trafiają w końcu do szpitala – stwierdza dyrektor Hankiewicz.

Ministerstwo Zdrowia uważa natomiast, że specjalnie opłacana profilaktyka w POZ, to dobry pomysł. Dlaczego, wiceminister zdrowia Marek Twardowski tłumaczył podczas V Forum Rynku Zdrowia.

– Poprosiłem prezesa NFZ, żeby sprawdził czy pacjenci chorzy na cukrzycę lub leczeni kardiologicznie, czyli ci, którymi w sposób wzmożony, lepszy mają opiekować się lekarze rodzinni, są również pacjentami poradni specjalistycznych – mówił minister. – Po porównaniu numerów PESEL pacjentów, nad którymi opiekę sprawują lekarze rodzinni i poradnie specjalistyczne, prezes podał, że to dwie grupy pacjentów.

Co do zwiększenia ilości prostych badań diagnostycznych zlecanych przez lekarzy POZ, to rzeczywiście w szpitalach zauważają, że pacjenci często przedstawiają własne badania, ale nie zawsze tak się dzieje. – Z naszej strony jest takie oczekiwanie, aby pacjent przyjmowany przez nas do szpitala miał nie tylko skierowanie, ale także wykonanych przynajmniej część badań diagnostycznych. Część lekarzy niestety wystawia tylko skierowanie do szpitala – dzieli się swoimi obserwacjami doktor Dariusz Hankiewicz.