Podlaskie: ZZOD w Augustowie został bez pieniędzy - NFZ wyjaśnia, że...

Podlaski Oddział Wojewódzki NFZ dokonał potrąceń z kontraktu SP Zespołu Zakładów Opieki Długoterminowej w Augustowie w wyniku nieprawidłowości w rozliczaniu świadczeń. Placówka alarmuje: zostaliśmy bez pieniędzy.

Kontrola przeprowadzona przez Podlaski OW NFZ w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Długoterminowej w Augustowie wykazała, że placówka bezpodstawnie zawyżyła rozliczenia świadczeń udzielanych w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w 2011 i 2012 r. - na łączną kwotę ponad 393 tys. zł.

Jak podał oddział Funduszu w Białymstoku, zapisy w dokumentacji medycznej jednoznacznie wskazują, że część pacjentów została rozliczona przy pomocy najwyższego wskaźnika, choć nie było u nich stosowane żywienie dojelitowe czy pozajelitowe, a pacjenci byli karmieni przy pomocy łyżeczki zmiksowaną dietą kuchenną.

- W skrajnych przypadkach świadczeniodawca wystawiał Funduszowi miesięczny rachunek za świadczenia dla pacjenta na kwotę 6076 zł, podczas gdy tak naprawdę powinien otrzymać jedynie 2170 zł - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Małgorzata Jopich z sekcji komunikacji społecznej w Podlaskim OW NFZ.

Zaznacza, że w wyniku braku reakcji na ustalenia pokontrolne oraz nieskorzystanie z drogi odwoławczej przez dyrektor SP ZZOD w Augustowie - Fundusz dokonał potrąceń z kontraktu. Chodzi o zakwestionowane przez NFZ dwu-, a nawet trzykrotnie zawyżonej wartości świadczeń udzielanych pacjentom w placówce w Augustowie. Sprawa trafiła już do prokuratury i organu założycielskiego.

Tymczasem dyrektor placówki Krystyna Wilczewska alarmuje, że w hospicjum brakuje pieniędzy na zakup żywności i leków. W rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl poinformowała, że skierowała do Podlaskiego OW NFZ we wtorek (16 października) wniosek o wypłacenie potrąconych we wrześniu środków i zaprzestanie dalszej windykacji do czasu ''rozstrzygnięcia sprawy przez organa wyższej instancji''.

Grzegorz Łojewski, dyrektor ds. medycznych podlaskiego oddziału Funduszu podkreśla jednak, że przepisy nie pozwalają płatnikowi na cofnięcie potrącenia wierzytelności. Oddział obowiązuje dyscyplina finansów publicznych i musi on bezwarunkowo dochodzić swoich należności.

- Trudno zrozumieć takie działanie dyrekcji lecznicy. Tak jak prawo nakazuje NFZ odpowiednie wydatkowanie publicznych pieniędzy, tak dyrektor publicznej placówki ma obowiązek w takiej sytuacji skorzystać z całej drogi odwoławczej. Tymczasem terminy na złożenie zażalenia i odwołania minęły prawie miesiąc temu - mówi Grzegorz Łojewski.

Przedstawiciele oddziału Funduszu wskazują, że winą za brak środków na dalsze funkcjonowanie nie można obecnie obarczać wyłącznie NFZ, ponieważ dyrektor Wilczewska już 16 sierpnia odebrała od oddziału pismo z wezwaniem do zapłaty i od tej chwili miała czas za pozyskanie środków na dalszą działalność z innych źródeł.

Małgorzata Jopich podkreśla przy tym, że w dalszym ciągu możliwe jest rozłożenie płatności na raty.

- Informowaliśmy o tym telefonicznie zarówno dyrektor placówki, jak i jej radcę prawnego. Czekamy na taki wniosek. Rozłożenie spłaty pozwoliłoby na to, by placówka co miesiąc otrzymywała część środków za udzielane świadczenia - zaznacza Jopich. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH