GRUPA PTWP

Podkarpacie: pieniędzy brakuje, a do szpitala jeździmy z bólem głowy...

  • Super Nowości/Rynek Zdrowia
  • 14-10-2009 14:15

Zdaniem dyrekcji Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu za część zadłużenia lecznicy odpowiedzialni są lekarze rodzinni, którzy nie kierują pacjentów na podstawowe badania, tylko od razu do szpitala.

Wielu z nich traktuje Szpitalny Oddział Ratunkowy jako miejsce, gdzie można wykonać badania. Lekarze rodzinni zarzuty te uważają za absurdalne i niesprawiedliwe. Mówią wręcz, że to do nich przychodzą chorzy przed operacją z karteczką badań, które muszą zrobić przed zabiegiem.

Małgorzata Przysada, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie twierdzi, że także z tego powodu zaczyna brakować pieniędzy na leczenie dzieci, a te trudno odesłać nie diagnozując

– Pieniędzy w ochronie zdrowia jest ciągle mało, a każdy chce korzystać z tego pełnymi garściami. Któż z nas w swoim otoczeniu nie zna osoby, która pracuje w Anglii czy Ameryce, a potem przyjeżdża do Polski, płaci kilkaset zł na KRUS i przychodzi do szpitala na zabieg, który kosztuje kilkadziesiąt tysięcy zł – stwierdza Przysada.

Ale postawa pacjentów to nie jedyny problem. Największy, to pensje personelu, na które idzie lwia część pieniędzy z NFZ.

– Pobory pochłaniają u nas 95 proc. kontraktu, resztę mamy na leki, wyżywienie, media - mówi Janusz Hamryszczak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu.

Czytaj więcej:    lekarze rodzinni |  Szpital Wojewódzki w Przemyślu |  Janusz Hamryszczak |  Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie |  Małgorzata Przysada |  brak pieniędzy |  Szpitalny Oddział ratunkowy (SOR) |  brak pieniędzy na leczenie

Brak komentarzy

PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia