Od poniedziałku 8 lutego pielęgniarki w pięciu szpitalach na Podbeskidziu, m. in. w Bielsku-Białej i Żywcu, rozpoczęły akcję strajkową.
Wbrew pierwotnym planom pielęgniarki zrzeszone w Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych nie odeszły jednak od łóżek pacjentów. Jak potoczy się dalsza akcja strajkowa zadecyduje rozpoczęte w poniedziałek popołudniu spotkanie w Bielsku-Białej, które na prośbę pielęgniarek zorganizował wicewojewoda śląski.
W piątek wojewoda Adam Matusiewicz spotkał się osobno najpierw z dyrektorami szpitali, w których zapowiedziano strajk, a potem z pielęgniarkami. Czterech z pięciu szefów placówek uważa, że strajki są nielegalne. Nie zgadza się z tym przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych na Śląsku Iwona Borchulska.
Powodem strajku są roszczenia płacowe pielęgniarek.
Czytaj więcej: Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Katowicach | strajk pielęgniarek i położnych | Iwona Borchulska
Jest sprzęt, nie ma kontraktu