Zdaniem prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza z zarobkami lekarzy nigdy nie było tak dobrze, jak w ostatnich 12 miesiącach. Janusz Wyzgał, dyrektor warszawskiego Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus Centrum Leczenia Obrażeń, ocenia, że z płacami jest wprawdzie lepiej, ale wciąż nie tak dobrze, jak mogłoby się wydawać...

– W ciągu ostatnich miesięcy pensje zasadnicze wzrosły w naszej placówce średnio o około 1200 zł - wyjaśnia Janusz Wyzgał. – Lekarze nie zgodzili się na proponowaną przeze mnie wersję „radomską”, dającą młodszemu asystentowi uposażenie podstawowe w wysokości 2920 zł, asystentowi 3150 zł i starszemu asystentowi 3500 zł.

– W efekcie pensje asystentów wynoszą obecnie 3505 zł, a starszych asystentów 4120 zł. Do tego dochodzi 20 proc. premii. Od pensji w nowej wysokości liczone są również podstawy do wyliczania dyżurów. W sumie uposażenie białego personelu stanowi 70 proc. przychodów naszego szpitala.

Dyrektor Wyzgał sceptycznie odnosi się również do tezy, że lecznice mogły sobie pozwolić na wzrost pensji lekarskich ze względu na znaczący przyrost wpływów z coraz bogatszego Funduszu.

– Kiedy kilka miesięcy temu walczyliśmy o zapewnienie obsady na dyżurach, co wiązało się z podwyżkami, kontrakt z płatnikiem nie pokrywał bynajmniej naszych potrzeb w tym zakresie – podkreśla Janusz Wyzgał. – Nie dałem ani dwóch ani trzech średnich krajowych. Szpital by tego nie wytrzymał. Ale niektórym specjalistom, głównie anestezjologom i radiologom, musiałem dać więcej niż innym, aby zatrzymać ich w pracy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH