Plusy i minusy zawieszenia kontraktowania świadczeń

Nie dłużej niż do 30 czerwca 2016 r. zawieszone zostaną nowe konkursy na świadczenia opieki zdrowotnej; będzie tylko aneksowanie dotychczasowych umów. Chce tego Ministerstwo Zdrowia, które tłumaczy, że zamierza wprowadzić nowe zasady kontraktowania, zatem rozpisywanie konkursów na świadczenia na dotychczasowych zasadach nie miałoby sensu.

- Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw wprowadza przepis umożliwiający wydłużenie obowiązywania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawartych w poszczególnych zakresach, jednak na okres nie dłuższy niż do 30 czerwca 2016 r. - wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Krzysztof Bąk, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Dodaje, że do tego dnia mają być wprowadzone pierwsze mapy potrzeb zdrowotnych, dlatego trzeba odpowiednio przygotować postępowania w oparciu o nowe zasady.

Rzecznik zaznacza, że projekt ustawy (posłowie zajęli się jego rozpatrzeniem we wtorek, 24 czerwca - red.) pozostawia dyrektorom oddziałów wojewódzkich NFZ możliwość wyłączenia z wydłużenia umów w części dotyczącej leczenia onkologicznego w zakresie leczenia szpitalnego i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. - Ma to na celu jak najszybsze zapewnienie kompleksowej opieki na każdym etapie choroby nowotworowej - wyjaśnia rzecznik, nawiązując do zapowiedzi ministra Bartosza Arłukowicza na temat priorytetowego i bezlimitowego potraktowania onkologii.

Czemu służy aneksowanie?

Tymczasem w mediach pojawiły się krytyczne opinie, że rząd znów chce, żeby wszystkie dotychczasowe umowy z NFZ na świadczenia medyczne zostały aneksowane. Drugi rok z rzędu placówki będą pozbawione możliwości walki o pieniądze ze składki zdrowotnej. To zła wiadomość dla prywatnych inwestorów - oceniono.

Przypomnijmy, co legło u podstaw zawieszenia konkursów. Chodziło o projekt MZ dotyczący map potrzeb zdrowotnych. Jego istota sprowadza się do tego, żeby na podstawie danych z wcześniej podpisywanych kontraktów oraz informacji o rozmieszczeniu placówek określić, w jakim kierunku w najbliższych latach rozwijać i zmieniać kontraktowanie w danym regionie.

Zmiany w planowaniu polityki zdrowotnej mają polegać na zagwarantowaniu dostępności do świadczeń w oparciu o sporządzane raz na pięć lat regionalne mapy potrzeb zdrowotnych. Mają je opracowywać wojewodowie przy udziale wojewódzkich rad ds. potrzeb zdrowotnych, na podstawie projektów przekazanych im przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny. Na podstawie map regionalnych stworzona będzie także mapa ogólnopolska.

Jak powiedział na jednej z ubiegłorocznych konferencji prasowych wiceminister zdrowia Sławomir Neumann, ”dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której różne podmioty - publiczne i prywatne - inwestują w ochronę zdrowia, a dopiero potem starają się uzyskać kontrakt z NFZ”. Mapy wyeliminują niepewność.

- Chcielibyśmy, żeby inwestor wiedział, że to, co zamierza wybudować czy kupić, rzeczywiście będzie w przyszłości potrzebne i będzie kontraktowane przez płatnika publicznego. To jest coś, co w procesie biznesowym daje gwarancję dla tego biznesplanu, który przedstawia się w bankach, a czasami swoim inwestorom - stwierdził wiceminister.

W długiej perspektywie

Znaczenie map potrzeb zdrowotnych należy ocenić w kontekście kolejnej propozycji MZ - wydłużenia okresów, na jakie świadczeniodawcy będą podpisywać umowy z NFZ. W przypadku POZ umowy będą bezterminowe, szpitale będą zawierały je na 10 lat, a specjaliści - na 5 lat.

Tak długa perspektywa czasowa stawia inwestorów i właścicieli placówek w zupełnie nowej sytuacji. Daje podstawy do strategicznego planowania, umożliwia zaciąganie wielomilionowych kredytów inwestycyjnych.

Do tej pory banki podchodziły do szpitali „jak do jeża”. Trzyletni czy nawet pięcioletni kontrakt z NFZ nie dawał gwarancji spłat, które należałoby rozpisać na kilkanaście lat. Zabezpieczenie w postaci dziesięcioletniego kontraktu zmieni pozycję przetargową szpitala wobec banku.

Planowania inwestycji nie ułatwia też polityka regionalnych oddziałów NFZ. Niektóre utrzymują w absolutnej tajemnicy oczekiwania dotyczące określonych świadczeń. W innych oddziałach (np. w Dolnośląskim OW NFZ) inaczej podchodzi się do tych kwestii.

- Spotkamy się z dyrekcją oddziału Funduszu i rozmawiamy o miejscu i roli szpitala powiatowego - mówi nam Waldemar Malinowski, prezes Związku Pracodawców - Konsorcjum Dolnośląskich Szpitali Powiatowych, które tworzą 23 lecznice.

Podkreśla, że jest przepływ informacji między Funduszem a organami założycielskimi, że toczą się dyskusje na temat tego, co otworzyć. - Bo to nie sztuka pootwierać oddziały szpitalne i nie mieć kontraktu - zauważa Malinowski.

Zarządzanie jak ostra jazda na krawędzi

Mimo dobrych relacji z płatnikiem, prezes Konsorcjum Dolnośląskich Szpitali Powiatowych jest zdania, że ”inwestowane i zarządzanie w ochronie zdrowia to ostra jazda na krawędzi bez trzymanki”. - Jest czerwiec, a nie wiemy co będzie w grudniu - zaznacza.

Wspomina również, że Dolnośląskie Szpitale Powiatowe już w poprzednim roku miały problem z zaakceptowaniem warunków finansowych na 2014 r. - Dopiero 6 grudnia 2013 r. osiągnęliśmy porozumienie - przypomina i informuje, że umowy szpitali zrzeszonych w Konsorcjum Dolnośląskich Szpitali Powiatowych kończą się w 2014 r.

Dodajmy, że grudniowe pertraktacje z NFZ (prowadzone niekiedy nawet w Sylwestra) nie są niczym wyjątkowym. Nowe rozwiązania w zakresie planowania polityki zdrowotnej, a także związane z tym aneksowanie, redukują ten stresujący problem. Kto dostanie kontrakt, będzie miał spokój na długie lata (pomijając przypadki zerwania umowy).

Nie ulega jednak wątpliwości, że placówki, które nie chcą czekać na długoletnie umowy i już teraz chcą się rozwijać, będą zablokowane aneksowaniem - nie dostaną większych pieniędzy, które mogłyby uzyskać w ramach negocjacji.

- Będzie to kolejny rok bez rozpisywania konkursów - wskazuje Stanisław Woźniak, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej. - Korzystamy z kosmetycznych korekt ze strony NFZ dotyczących np. nieco lepszego finansowania SOR. Chcemy się rozwijać, a dostajemy kroplówkę.

Swoistą kroplówką stają się też procesy z NFZ za wykonanie świadczeń pozaumownych. - Po zamknięciu każdego roku przygotowujemy pozwy do sądu we wszystkich zakresach za wykonanie świadczeń pozaumownych. Udało nam się uzyskać korzystny wyrok ws. onkologii za 2010 r. Pieniądze dostaliśmy w 2013 r. Teraz mamy w sądzie kwotę 9 mln zł, które chcemy odzyskać - opowiada.

Równi w kontraktowaniu

Stanisław Woźniak przyznaje, że aneksowanie to zła wiadomość, bo jak mówi, ”w otoczeniu mam kilkanaście placówek prywatnych, które skupiają się na wykonywaniu korzystnych procedur, podczas gdy my musimy wykonywać wszystkie”.

Zwraca uwagę na głęboką nierównowagę między możliwościami funkcjonowania publicznych szpitali, a możliwościami działania podmiotów w formie spółek prawa handlowego. Uważa, że wprowadzenie map potrzeb zdrowotnych doprowadzi do tego, że wszystkie podmioty będą musiały spełniać te same jednakowe wymogi. - Czekam jak kania dżdżu na mapę potrzeb zdrowotnych - oświadcza Woźniak i tłumaczy dlaczego.

- Wprowadziliśmy terapię żywieniową do postępowań leczniczych, stosujemy też profilaktykę przeciwzakrzepową i szereg innych procedur. Inni ich nie wprowadzili. My podnosimy jakość. Pytanie brzmi, czy gdy zaczną obowiązywać mapy potrzeb zdrowotnych i dostaniemy kontrakt, przełoży się to na wyższe finansowanie z NFZ.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH