PAP, gazetaprawna.pl, KG/Rynek Zdrowia | 27-11-2018 15:43

Plan kryzysowy, czyli manewry przed wprowadzeniem obowiązku wystawiania e-zwolnień

Resorty zdrowia i rodziny wspólnie z prezesem NFZ mają przygotować "mapę ryzyk oraz plan działania w sytuacji kryzysowej". Chodzi o przypadki, kiedy część lekarzy, mimo takiego obowiązku, od 1 grudnia nie będzie wystawiać zwolnień elektronicznych - informuje Dziennik Gazeta Prawna.

Do oddziałów ZUS trafiły wytyczne dotyczące zakończenia obsługi papierowych zwolnień lekarskich oraz trybu postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych. Fot. Archiwum

Wyjaśnia, że do oddziałów ZUS trafiły wytyczne dotyczące zakończenia obsługi papierowych zwolnień lekarskich oraz trybu postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych.

W sprawie elektronicznych zwolnień nie odpuszczają ani lekarze, ani rząd. Ci pierwsi zapowiadają, że będą wystawiać zaświadczenia w tradycyjnej formie, a Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej twierdzi, że od grudniowego terminu nie ma odwrotu - komentuje Gazeta Prawna.

Po 1 grudnia pacjenci nadal będą otrzymywać papierowe druki, bo lekarze nie chcą się zgodzić na przymusową elektronizację. Pracodawcy twierdzą, że będą honorować takie potwierdzenia choroby. ZUS zaś zapewnia, że żaden ubezpieczony nie będzie poszkodowany.

Czytaj: www.gazetaprawna.pl

Dodajmy, że w środę (28 listopada) o godz. 13.00 w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej odbędzie się konferencja prasowa poświęcona m.in. elektronicznym zwolnieniom. Wezmą w niej udział reprezentanci Porozumienia Organizacji Lekarskich (POL) skupiającego: Naczelną Izbę Lekarską, Federację Porozumienie Zielonogórskie, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy oraz Polską Federację Pracodawców Prywatnych Ochrony Zdrowia.

Zdaniem strony rządowej
- E-zwolnienie to część procesu informatyzacji całego sektora ochrony zdrowia. Mają m.in. ułatwić pracę lekarzom - wskazał 14 listopada minister zdrowia Łukasz Szumowski. Przypomniał, że na zakup sprzętu komputerowego, oprogramowania i szkoleń do lekarzy POZ trafi 50 mln zł.

- Informatyzacja to kierunek, którego nie unikniemy - wskazał minister. Podał, że ponad połowa wystawianych zwolnień ma w tej chwili postać elektroniczną i przekazał, że opinie lekarzy wystawiających e-zwolnienia są "dość pozytywne". Wynika z nich, że "to ułatwienie, nie utrudnienie".

- Mam nadzieję, że działania będą nakierowane na zwiększenie tego odsetka, ale gospodarzem jest minister (RPiPS - PAP) Elżbieta Rafalska i Zakład Ubezpieczeń Społecznych - stwierdził szef MZ.

- Wspieramy informatyzację podmiotów, które tego potrzebują. Przeznaczyliśmy blisko 50 mln zł na szkolenia, programy komputerowe i dosprzętowienie gabinetów po to, by lekarzom łatwiej się pracowało - dodał.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska podkreśliła 14 listopada, że nie ma odwrotu od obowiązku wystawiania elektronicznych zwolnień lekarskich i nie będzie kolejnego wydłużania terminu wprowadzenia tej reformy.

- Termin, który wprowadza obowiązkowe, elektroniczne zwolnienia lekarskie nieuchronnie się zbliża. I nie ma odwrotu z tej drogi. Mówię to jasno i wyraźnie, ponieważ część środowiska medycznego ciągle ma - być może mniejsze, ale jednak złudzenia, że może będzie kolejny termin wydłużający wprowadzenie e-zwolnień. Nie będzie - podkreśliła w Krakowie minister Rafalska.

Według danych ZUS najwięcej e-zwolnień w stosunku do tradycyjnych zaświadczeń lekarskich wystawiono w październiku w województwach zachodniopomorskim (59,4 proc.), mazowieckim (56,9 proc.) i podlaskim (55,7 proc.). Najmniej - w woj. lubuskim (33 proc.), lubelskim (35,5 proc.) i wielkopolskim (35,9 proc.). 

Zdaniem lekarzy: e-zwolnienia tak, ale bez przymusu
Przypomnijmy, że od kilku tygodni środowisko lekarskie, m.in. Porozumienie Zielonogórskie (zrzesza lekarzy rodzinnych) przestrzega przed przedwczesnym wprowadzeniem e-ZLA, uznając że wyznaczony przez resort termin - 1 grudnia 2018 r. - jest nierealny. W stanowisku przekazanym redakcji Rynku Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie zaznacza, że Ministerstwo Zdrowia wskazało na datę 1 grudnia 2018 r, jako ostateczny termin rezygnacji ze zwolnień papierowych, pomimo licznych zastrzeżeń wyrażanych podczas trwających negocjacji z udziałem m.in. Porozumienia.

Jak utrzymuje PZ, na niecały miesiąc przed wprowadzeniem nawet połowa lekarzy nie zdecydowała się na nową formę zwolnień. Zaledwie 45 proc. z nich wystawia e-ZLA. Zdaniem lekarzy rodzinnych z Porozumienia Zielonogórskiego, elektroniczna forma nie tylko nie usprawnia im pracy, ale w niektórych przypadkach wręcz ją utrudnia. Tak dzieje się np. w sytuacjach, gdy system się zawiesza lub wystąpią problemy z dostępem do internetu.

 - Nawet, gdy są to tylko chwilowe awarie, bardzo utrudniają nam pracę - podkreśla wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego Wojciech Pacholicki. - Decydenci zapominają najwyraźniej o jej specyfice. Dziennie przyjmujemy po kilkudziesięciu pacjentów, a w okresie jesienno-zimowym bywa że nawet więcej. Od dawna alarmujemy, że obciążanie nas dodatkowymi biurokratycznymi obowiązkami najbardziej uderza w pacjentów, dla których lekarz ma coraz mniej czasu. W takiej sytuacji każdy, nawet najmniejszy problem z działaniem systemu zakłóca funkcjonowanie przychodni. 

Dodaje: - Jeśli system nie działa idealnie teraz, gdy e-ZLA wystawia mniej niż połowa lekarzy, to trudno sobie wyobrazić chaos jaki powstanie, gdy wszyscy będą do tego zmuszeni. A tak ma być już za miesiąc. Naszym zdaniem to stanowczo za krótki okres, by udało się wyeliminować wszystkie niedociągnięcia. Zresztą nie ma systemów niezawodnych. EPUAP działa już od dłuższego czasu, a ostatnie wybory samorządowe pokazały, że do tej pory są z nim problemy. 

Nieszczęśliwy termin?
Według Wojciecha Pacholickiego, termin grudniowy jest nieszczęśliwy jeszcze z innego powodu: to okres wzmożonych zachorowań na wszelkie infekcje, więc i szczyt zapotrzebowania pacjentów na zwolnienia. - To najgorszy czas na informatyczne eksperymenty - mówi Pacholicki i podkreśla, że Porozumienie Zielonogórskie w kwestii e-ZLA nie zmienia stanowiska.

- Także po 1 grudnia lekarz powinien mieć możliwość wystawiania zwolnień zarówno w wersji elektronicznej, jak i papierowej. W przeciwnym wypadku tegoroczna zima w przychodniach będzie prawdziwym horrorem i dla lekarzy, i dla pacjentów - prognozuje Pacholicki.

Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia mówi, że lekarze są zaskoczeni stanowiskiem decydentów.- Jeszcze 6 listopada na spotkaniu z przedstawicielami resortu zdrowia wydawało się, że nasze argumenty przemawiające za tym, iż nie uda się wdrożyć całkowicie systemu e-zwolnień 1 grudnia jak - chciałaby strona rządowa - spotkały się ze zrozumieniem - mówi nam prezes PPOZ.

Uważa, że po 1 grudnia ci lekarze, którzy z różnych przyczyn technicznych nie będą mogli wypełnić elektronicznego zwolnienia, w praktyce zostaną wykluczeni z systemu. - I nie mówimy to o pojedynczych przypadkach, bo praktycznie jesteśmy w przededniu wyznaczonego przez rządzących terminu, a nadal ilość wystawianych e-zwolnień nie osiągnęła 50 proc. - podkreśla Bożena Janicka.