Od 2004 r., tj. od wejścia Polski do Unii Europejskiej, z naszego kraju wyjechało już około 15 tys. pielęgniarek i położnych - największą falę wyjazdów odnotowano właśnie w 2004 r. Ostatnio coraz więcej pielęgniarek pobiera zaświadczenia o uznaniu kwalifikacji zawodowych, potrzebne do podjęcia pracy za granicą.
Kilkakrotnie wyższe zarobki niewątpliwie kuszą, jednak na przeszkodzie stoi słaba znajomość języków obcych...
Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych (NIPiP) dostrzega także wzmożoną aktywność firm rekrutujących pielęgniarki do pracy w Unii Europejskiej, szczególnie w Niemczech.
– Wcześniej pojawiały się około 3-4 ogłoszenia kwartalnie, obecnie tyle samo firm rekrutujących ogłasza się miesięcznie – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Arkadiusz Szcześniak z Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych NIPiP.
Wykres pnie się w górę
Z danych NIPiP z wybranych okręgów wynika, że w ciągu trzech kwartałów br. pielęgniarki pobrały zbliżoną liczbę zaświadczań o uznaniu kwalifikacji zawodowych, jak przez cały ubiegły rok. W Kielcach wspomnianych zaśiwadczeń było w 2009 r. 26, tymczasem do 27 października br. pielęgniarki i położne wystąpiły o wydanie 27 dokumentów potwierdzających kwalifikacje. W Rzeszowie w zeszłym roku wydano 53 zaświadczenia, w tym roku już 46. W Szczecinie dane z 2009 r. mówią o 34 dokumentach o uznaniu kwalifikacji, obecnie wydano ich 31.
Andrzej Tytuła, sekretarz Okręgowej Rady Pielegniarek i Położnych w Lublinie informuje, że od maja 2004 r. w Lubelskiem wydano około 600 zaświaczeń o uznaniu kwalifikacji zawodowych.
– W tym roku wydaliśmy około 80 takich zaświadczeń – dodaje Tytuła. – Zainteresowanie pracą za granicą rośnie. Pielęgniarek, które zdecydowały się na wyjazd, może być nawet więcej, niż wynika ze statystyk Izby, ponieważ nie wszystkie pobierają zaświadczenia. Część z nich korzysta z oferty szkoleń, które organizowane są na miejscu w zachodnich ośrodkach medycznych – podkreśla sekretarz ORPiP w Lublinie.
Jak zapełnić tę lukę
Dane NIPiP mówią także, że zdecydowana większość wydanych zaświadczeń to dokumenty dla absolwentów zawodowych szkół medycznych oraz osób z licencjatem. Tylko niewielki procent to zaświadczenia o wykształceniu na poziomie magistra pielęgniarstwa.
Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP) obawia się, że do pracy za granicą wyjeżdżają głównie młode osoby.
– Powstaje luka pokoleniowa, która będzie bardzo trudna do zapełnienia – uważa Elżbieta Buczkowska. – 15 tys. pielęgniarek i położnych, które wyjechały do pracy za granicą od 2004 r. w porównaniu z 200 tys. zarejestrowanych i czynnych zawodowo, nie jest alarmującą liczbą. Jednak odpływ, głównie młodej kadry, jest bardzo niepokojący.
Z danych NIPiP wynika, że połowa piełegniarek w Polsce to osoby powyżej 40. r.ż. Tylko 4,2 proc. spośród zarejestrowanych w NIPiP mieści się w przedziale wiekowym 19-25 lat. Pielęgniarki w przedziale 26-30 lat stanowią w tej grupie zawodowej około 10 proc.
Pielęgniarek wciąż za mało
– Żeby zaspokoić potrzeby starzejącego się społeczeństwa, na rynek pracy w Polsce powinno trafiać około 10 tys. pielęgniarek rocznie. Tymczasem w br. liczba ta nie przekroczy 4 tys. – mówi Elżbieta Buczkowska.
I dodaje, że coraz mniej osób wybiera ten kierunek kształcenia, ze względu na niski poziom zarobków. Jednocześnie brakuje rozwiązań, które mogłyby zmienić tę niekorzystną sytuację.
– Pielęgniarka w dużym szpitalu jest w stanie zarobić około 2,4 tys. złotych brutto. Zarobki w Unii Europejskiej są często nawet czterokrotnie wyższe – wyjaśnia prezes NRPiP. – Coraz więcej firm rekrutacyjnych jest zainteresowanych pozyskiwaniem polskich pielęgniarek do pracy w Norwegii, Anglii, Niemczech, czy we Włoszech.
Unia czeka na polskie pielęgniarki
Małgorzata Szewczyk, country manager z firmy rekrutacyjnej Olympia, która umieszcza ogłoszenia o pracy w Niemczech na stronie NIPiP twierdzi, że zainteresowanie polskim personelem medycznym w Unii Europejskiej jest bardzo duże.
– W Niemczech to zainteresowanie jest dodatkowo większe ze względu na fakt, że w maju przyszłego roku rynek pracy w tym kraju całkowicie otworzy się na pracowników z Polski. Pracodawcy już obecnie zaczynają pozyskiwać personel – zaznacza Małgorzata Szewczyk.
Najłatwiej o pracę będzie w centrum i na zachodzie Niemiec: to tam istnieje największe zapotrzebowanie na pielęgniarki i opiekunki osób starszych.
Małgorzata Szewczyk nie ukrywa, że nie narzeka na brak zainteresowanie ofertami pracy w UE ze strony polskich pielęgniarek.
– Mamy od kilku do kilkunastu zapytań tygodniowo. Oferowana wysokość uposażeń dla naszych pielęgniarek w Niemczech zaczyna się od 1,5 tys. euro, tj. od najniższego możliwego wynagrodzenia pielęgniarki na zachód od Odry.
Kwota wynagrodzenia zależy od doświadczenia zawodowego i kwalifikacji, jednak głównym warunkiem, który sprawia trudność naszym pielęgniarkom, jest znajmość języka.
– Pracodawcy oferują kursy językowe, jednak nie uczą od zera: pielęgniarka musi się wykazać choćby podstawową znajomością języka – dodaje Szewczyk.
Choć na razie nie jest z tym najlepiej, kilkakrotnie większe zarobki w państwach „starej” UE mogą szybko przełamać niechęć do nauki języków obcych...
Czytaj więcej: Elżbieta Buczkowska | praca za granicą | pielęgniarki i położne | Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych (NIPiP) | Andrzej Tytuła
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum