Pielęgniarki strajkujące w CZD: nie jest prawdą, że Centrum nie pracuje Pielęgniarki z CZD: Dzisiaj, o godz. 11, mamy 438 pacjentów. Więcej niż wczoraj, bo wczoraj było 318. Fot. archiwum

We wtorek (7 czerwca) ok. godz. 14 ma ruszyć kolejna tura negocjacji pomiędzy dyrekcją Centrum Zdrowia Dziecka a strajkującymi od dwóch tygodni pielęgniarkami. - Dzisiaj, o godz. 11, mamy 438 pacjentów - poinformowała dodatkowo Magdalena Nasiłowska, reprezentująca pielęgniarki.

Jak poinformowała około południa we wtorek przewodnicząca strajkujących Magdalena Nasiłowska, w tej chwili to, co zaproponowała dyrekcja, jest opracowywane przez prawników.

Jak mówiła Nasiłowska, w pierwotnym projekcie strajkujące chciały 35 proc. podwyżki do podstawy. - W tej chwili stanęłyśmy na kwocie 400 zł i wprowadzeniu dodatkowych 5 proc. do dodatków nocnych i świątecznych, co nam zabrano w 2008 r. To nie jest rozszerzanie oczekiwań, tylko pokazanie, że jesteśmy gotowe na różne ewentualności - mówiła.

Oceniła, że jeśli we wtorek dojdzie do zawarcia porozumienia, to nastąpi to dla dobra pacjentów, bo propozycje nie są w pełni satysfakcjonujące, "nie są szczytem marzeń i tym, co strajkujące chciały osiągnąć".

Wcześniej dyrekcja proponowała zwiększenie wynagrodzenia zasadniczego brutto pielęgniarek i położnych o 250 zł.

Nasiłowska powiedziała we wtorek, że pielęgniarki pracujące w CZD są "oburzone doniesieniami, które w tej chwili krążą po wszystkich mediach o tym, że CZD zostaje zamknięte".

- Na dzień dzisiejszy, o godz. 11, mamy 438 pacjentów. Więcej niż wczoraj, bo wczoraj było 318. Czyli nie jest prawdą, to co jest przekazywane w tej chwili do mediów, że CZD nie pracuje. Pracuje, coraz więcej pacjentów jest przyjmowanych, są wykonywane wszystkie zabiegi, które są niezbędne w ratowaniu życia - przekonywała.

Jak dodała, jest również "coraz większy nacisk i szykanowanie koleżanek", żeby przerwały strajk.

- My nie odeszliśmy całkowicie od dzieci. Jedna pielęgniarka została, została pielęgniarka oddziałowa i pielęgniarka odcinkowa. Jedna pielęgniarka zeszła z dyżurów. Więc dalej normalnie pracujemy. A tak sobie wcześniej życzyła dyrekcja, żeby w tak okrojonym składzie bez strajku pracować. Więc nie rozumiem w tej chwili tego oburzenia i tego krzyku, że ktoś coś zamyka. Nie został żaden oddział zamknięty - mówiła Nasiłowska.

W poniedziałek (6 czerwca) w ciągu dnia, jak informował Instytut, zadecydowano o zamknięciu oddziałów: immunologii, endokrynologii, diabetologii oraz urologii dziecięcej; by przesunąć personel do tych klinik, w których są pacjenci wymagający opieki. Są to oddziały, w których obecnie nie ma już pacjentów, bo zostali skierowani do innych miejsc. Pozostałe oddziały funkcjonują jak dotychczas.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ocenił w poniedziałek, że była to najlepsza decyzja w obecnej sytuacji - zarówno dla pacjentów, jak i dalszego funkcjonowania szpitala. Kolejny raz alarmował, że sytuacja placówki jest bardzo trudna - na ponad 330 mln zł długu, a każdy dzień strajku kosztuje 0,5 mln zł. Zdaniem ministra "przyszłość szpitala rysuje się w ciemnych barwach".

Pielęgniarki w Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" w Międzylesiu pod Warszawą odeszły od łóżek pacjentów 24 maja, twierdząc m.in., że każdego dnia w szpitalu brakuje ich ok. 70 i nie są w stanie zapewnić pacjentom właściwej opieki i bezpieczeństwa. Spór zbiorowy pielęgniarek z dyrekcją CZD trwa od grudnia 2014 r.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH