Komendant Szpitala Wojskowego w Lublinie stwierdził, że nie może spełnić żądań protestujących w szpitalu pielęgniarek. Placówka wstrzymała przyjęcia pacjentów.

Jak pisaliśmy już wcześniej, pielęgniarki rozpoczeły protest w ubiegłym tygodniu, dziś odeszły od łóżek pacjentów. Żądają podwyżek pensji o 500 zł.

Komendant szpitala płk Zbigniew Kędzierski twierdzi, że nie ma pieniędzy na takie podwyżki i nie może pozwolić na zadłużanie szpitala.

- Staramy się utrzymywać dyscyplinę finansową. Nie możemy sobie pozwolić na realizację tych żądań, które przekraczają nasze możliwości - powiedział dziennikarzom.

Według komendanta najniższa płaca zasadnicza brutto pielęgniarek wynosi 2 tys. zł. Jak dodał pielęgniarki dostały w styczniu tego roku 200 zł podwyżki, a od października - kolejne 300 zł.
Pielęgniarki jednak utrzymują, że tej podwyżki w październiku jeszcze nie otrzymały, ale i tak uważają ją za zbyt niską i żądają 200 zł więcej.

- My te pieniądze przyjmiemy, jeśli się pojawią, ale będziemy walczyły dalej, protestu nie przerwiemy - zaznaczyła Żak. - To nie zagraża płynności szpitala, który się przecież rozwija. W ten sposób nas się zastrasza.

Szpital jest finansowany z dwóch źródeł - z Ministerstwa Obrony Narodowej i z Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Szpital od wielu lat boryka się ze zbyt małym kontraktem z NFZ. Nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom naszych pracowników - zaznaczył Kędzierski.

Szpital zaciągnął 4 mln zł kredytu komercyjnego na spłatę zadłużenia w ZUS spowodowanego jeszcze podwyżkami w służbie zdrowia z tytułu tzw. ustawy 203.

Kędzierski poinformował pogotowie ratunkowe i NFZ, że w związku ze strajkiem pielęgniarek szpital nie będzie przyjmować nowych pacjentów. Podkreślił, że nie ma groźby ewakuacji szpitala, a pacjenci, którzy w nim są, mają zapewnioną opiekę lekarską.

- Przyjęcia na planowane zabiegi zostały odsunięte w czasie - dodał.

Obie strony konfliktu trwają przy swoim stanowisku. Pielęgniarki zapowiadają prowadzenie protestu bezterminowo, do skutku. Natomiast komendant zapowiada, że nie zmieni swojej decyzji, a jeśli ta sytuacja się będzie przedłużać, jest gotów ogłosić nabór nowych pracowników.

Około 70 protestujących pielęgniarek gromadzi się w sali konferencyjnej lub holu szpitala.

- Będziemy protestować do skutku - powiedziała PAP przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Wojskowym Teresa Żak. - Dotychczasowe rozmowy z pracodawcą nie dały żadnych rezultatów... Pacjentami opiekują się lekarze i pielęgniarki oddziałowe. Jeśli będzie taka konieczność, w sytuacji zagrożenia życia, pielęgniarki będą wzywane przez oddziałową.

W szpitalu pracuje w sumie ponad 120 pielęgniarek. Żak powiedziała, że ich płaca zasadnicza waha się od 1,6 do 2,2 tys. zł brutto.

- W innych szpitalach nasze koleżanki zarabiają więcej. My nie żądamy wiele uważa przewodnicząca Żak.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH