Mobbing jest nie tylko w szpitalach
Uczestnicy dyskusji rozmawiali także o mobbingu. Jak przekonywała Anna Janik, przewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych w Katowicach, mobbing z pewnością występuje i to nie tylko w szpitalach. Często jednak określenie to jest nadużywane. Zdarza się, że polecenie służbowe, które wydawane jest pracownikowi, nazywane jest mobbingiem.

- Przesunięcie pielęgniarki z oddziału na oddział często jest odbierane jako mobbing. Zdaniem niektórych mobberem jest naczelna pielęgniarka i należy ją zaskarżyć do sądu pracy. Żeby mówić, że pracownik jest mobbingowany musi zaistnieć wiele przesłanek. Musimy się nauczyć, co jest mobbingiem a co pleceniem służbowym. Często kończymy studia podyplomowe z zarządzania, ale zazwyczaj nie potrafimy tej wiedzy wykorzystać w praktyce. Osoby zarządzające muszą umieć rozmawiać z pracownikiem, a także nauczyć się go pochwalić - mówiła wprost Janik.

Zdaniem prof. Grzegorza Głoda mamy do czynienia z nadmiernymi oczekiwaniami. Problemy jakie nurtują środowisko medyczne są obecne i w innych dziedzinach. To brak identyfikacji z miejscem pracy; chcemy mieć zapłacone, zrobić swoje i wyjść.

Coraz mniej lekarzy, coraz mniej pielęgniarek
Swoje konsekwencje w sferze komunikacji ma brak kadry w ochronie zdrowia. Są oddziały szpitalne, w których pracuje 36 lekarzy na cząstkowym zatrudnieniu. Jedna z pacjentek oddziału ginekologicznego twierdziła, że w czasie 10 dni pobytu w szpitalu za każdym razem na wizytę przychodził inny lekarz - podnosili uczestnicy dyskusji.

- Nie ma przepływu informacji między lekarzami. Kiedyś na oddziale pracowało ich pięciu i stanowili zespół. Dzisiaj też jest ich pięciu, ale się nie widują - mówił dr Urban.

Jak podkreślała Anna Janik, na brak komunikacji lub złą komunikację zarówno w zespole, jak i z pacjentem ma wpływ właśnie także forma zatrudnienia. Osoby zatrudnione na umowach cywilno-prawnych w większości nie utożsamiając się z zakładem pracy. Widać to u lekarzy, pielęgniarek i położnych.

- Pielęgniarka kontraktowa wpada do szpitala, zrobi swoje i… wypada. Nie utożsamia się z miejscem pracy, z zespołem i z pacjentem. Jeśli wpada raz czy dwa na tydzień, to pacjenta po prostu nawet nie zna. Nie ma też kto wprowadzać do zawodu młodych adeptek pielęgniarstwa. Taka młoda osoba jest ''wrzucana'' na oddział i na podstawie tego, co zobaczy, funkcjonuje w swoim zawodowym życiu. Te młode osoby, ponieważ nie są wprowadzane prawidłowo w zawód, odchodzą z niego - podkreślała Janik.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych