Wiele samorządów czeka, jakie będą losy pierwszej umowy partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) w polskim sektorze opieki zdrowotnej. Ale czy później na pewno rozpruje się worek kontraktów?

– Po wejściu w życie w lutym br. nowej ustawy o PPP otrzymujemy dużo zapytań dotyczących w tej sprawie, choć nadal żaden samorząd lub ZOZ nie zwróciły się z prośbą o analizy opłacalności podpisania umowy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego – wyznaje Ewelina Dynkiewicz z firmy doradczej Investment Support. Warto przypomnieć, w jaki sposób system PPP rozwinął się w Wielkiej Brytanii.

Pod koniec lat 90. budżet publiczny nie był w stanie sfinansować pilnych inwestycji w brytyjskiej ochronie zdrowia; sięgnięto więc po daleko idącą współpracę sektora publicznego z prywatnym. Nawet nie w oparciu o specjalną umowę, lecz istniejące przepisy prawa handlowego.

Analizy ministerialne

wykazywały, że pacjenci korzystający z publicznej służby zdrowia (NHS) w ponad 90% przypadków stykają się z nią na poziomie lekarzy pierwszego kontaktu i podstawowej opieki medycznej. Dlatego na poprawie ich funkcjonowania skupiły się działania rządu. W efekcie powstał w 2001 roku program LIFT (Local Improvement Finance Trust), którego założeniem było stworzenie jednolitych modeli umów PPP w celu sfinansowania inwestycji, a następnie budowy lub modernizacji standardowo wyposażonych placówek POZ.

Od tamtej pory do sierpnia 2008 roku utworzono w Wielkiej Brytanii 47 spółek z udziałem podmiotów prywatnych i lokalnych samorządów typu joint venture, które podpisały 165 umów (stan na koniec sierpnia 2008 r.). Lokalne instytucje odpowiedzialne za opiekę zdrowotną (SHA) oraz krajowe (Ministerstwo Zdrowia oraz Partnerships UK – PUK, wydział w Ministerstwie Finansów) mają 49 proc. udziału w spółce, resztę posiada inwestor zewnętrzny.

Przedmiotem umowy PPP, zawieranej na 25 lat, jest m.in. budowa i utrzymanie pomieszczeń, które są wynajmowane lekarzom POZ (a także farmaceutom, laborantom, diagnostom).

Szpitale w ramach PPP

Z analiz brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia wynikały dwa kolejne wnioski, tym razem dotyczące lecznictwa szpitalnego. Po pierwsze, zakładanych celów (m.in. skrócenia kolejek) nie da się osiągnąć w terminie bez zaangażowania kapitału prywatnego.

Po drugie, część usług medycznych opłacanych ze środków publicznych należy kontraktować u wykonawców prywatnych, w ośrodkach prowadzonych przez inwestorów niepublicznych. Tak powstał w 2000 roku program ISTC (Independent Sector Treatment Centres).

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH