– Nałożono 10 mandatów, a w 120 przypadkach wystąpiliśmy do innych organów. Średnio rocznie odbywa się około 25 postępowań egzekucyjnych. W zeszłym było ich 31. Prowadzimy działania pokontrolne. Jeśli jest zagrożenie życia dla pacjentów, to możemy wnioskować o zamknięcie szpitala. Staramy się jednak nie podejmować takich decyzji, z wiadomych względów – mówi Sławomir Zając.
Oceniając stan bezpieczeństwa podkreślił, że od lat utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie: – Jest lepiej, ale jeszcze nie tak, jak powinno. Przykładowo rocznie w około 200 placówkach instalowane są alarmowe systemy ostrzegania. Niemniej, nadal wykrywanych jest dość dużo różnego rodzaju nieprawidłowości. Może to świadczyć o braku wystarczającej ilości środków finansowych na szybsze wprowadzanie poprawek.
Sławomir Zając podkreśla, że ciągle jest wysoki poziom potencjalnego zagrożenia dla pacjentów, którzy często nie potrafią podjąć samodzielnej ewakuacji.
Déjà vu po 30 latach
Pożar, który wybuchł z 30 października na 1 listopada 1980 w szpitalu w Górnej Grupie ciągle powraca jako przestroga. Na tamtejszym oddziale Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. dr Józefa Bednarza w Świeciu przebywało prawie 400 pacjentów. 55 zginęło w płomieniach, a 26 zostało ciężko poparzonych.
Bezpośrednią przyczyną pożaru była nieszczelność przewodu kominowego. Po pożarze oddziału w Nowej Grypie nie uruchomiono ponownie.
– 30 lat to przy postępie technologicznym wręcz przepaść. Te obiekty, które funkcjonują, są na bieżąco modernizowane. Wiadomo, że po każdej takiej inwestycji konieczne jest, mówiąc potocznie, odebranie przez odpowiednie służby – w tym straż pożarną. Co roku także prowadzimy ćwiczenia ewakuacyjne – wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl Waldemar Szczepański, dyrektor szpitala Świeciu.
Choć od tragedii minęły już trzy dekady, problemy nie znikają. Po tragedii w Lublińcu prokuratura wyjaśnia, czy śmierci trzech pacjentów, którzy mieli trudności w samodzielnym poruszaniu, można było uniknąć. Sprawdzane jest także postępowanie personelu przed pożarem. Na razie nie wyklucza się dwóch wersji – ogień został przypadkowo zaprószony przez jednego z pacjentów lub pożar był skutkiem podpalenia.
Czytaj więcej: pożar w szpitalu | Wojewódzki Szpital Neuropsychiatryczny im. dr. Emila Cyrana w Lublińcu | straż pożarna | Waldemar Szczepański | ochrona przeciwpożarowa | przepisy przeciwpożarowe
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel