Pacjent na przepustce, czyli ciągłość leczenia z przerwą na ludzki odruch

Kiedyś szpitale dążyły do tego, żeby wypisać pacjenta przed weekendem, kiedy na oddziale nie ma pełnej obsady i nie poddaje się go częstym zabiegom. Dziś ta graniczna data nie obowiązuje, tak jak formalnie nie ma przepustek z przyczyn losowych. Lecznice pilnują, żeby hospitalizacja trwała tyle, ile zaleca płatnik w ramach kontraktu uwzględniającego JGP.

System rozliczeń NFZ ze szpitalami, oparty o Jednorodne Grupy Pacjentów (JGP), działa od lipca 2008 r. Przyporządkowuje on pacjentów z różnymi dolegliwościami do grup, których leczenie wiąże się z jednolitymi kosztami i podobnym podejściem diagnostycznym. Grupy wyznacza się na podstawie rozpoznania procedur medycznych, jakie będą wykorzystywane w leczeniu oraz wieku pacjenta i - co w tym przypadku szczególnie istotne - czasu pobytu w szpitalu.

Czas leczenia ciągły i skończony

- Świadczeniodawca wskazuje nam procedury, które zostały wykonane podczas hospitalizacji i określa diagnozę. Jest to bardzo dobre źródło informacji, zarówno dla Ministerstwa Zdrowia, które planuje politykę zdrowotną kraju i dla NFZ, bo wiemy jak lokować środki, jak i dla szpitali, które widzą, co je najwięcej kosztuje - mówiła na konferencji prasowej (13 października ub.r.) pod hasłem "Jednorodne Grupy Pacjentów - kierunki rozwoju" Katarzyna Wiktorzak, kierownik projektu JGP.

Jednakże od czasu wejścia w życie ustawy o działalności leczniczej, czyli od lipca tego roku, szpitale jeszcze bardziej rygorystycznie pilnują zalecanego czasu leczenia i raczej nie wydają przepustek. Ustawa mówi bowiem, że pacjent musi nieprzerwanie przebywać w szpitalu. NFZ nie płaci za puste łóżko w dniach, gdy chory jest w domu.

- Z ustawy o działalności leczniczej wynika, że od początku leczenia do jego zakończenia szpital odpowiada za pacjenta, również za jego utrzymanie w sensie dostarczenia leków, wyżywienia i opieki. Zachowania tej ciągłości wymaga Fundusz i czasem kontroluje te sprawy - mówi nam  Bolesław Gębarski, dyrektor Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich.

Pieniądze liczą wszyscy

Z kolei Wojciech Konieczny, neurolog, a jednocześnie dyrektor do spraw lecznictwa w Zespole Szpitali Miejskich w Częstochowie nawiązuje do systemu JGP jako czynnika określającego okres hospitalizacji i tłumaczy:  - Warunki płatności określają, że pacjent powinien być leczony na dane schorzenie średnio np. przez 9 dni. Wtedy zostaje zakwalifikowany przez system JPG do określonej grupy, za co szpital otrzyma pełną kwotę.

Zaznacza, że jeśli chory leży krócej, to płatność będzie mniejsza, bo zakwalifikowany zostanie do innej grupy pacjentów.

- Istnieje niebezpieczeństwo sztucznego przedłużania pobytu z przesłanek pozamedycznych - przyznaje w rozmowie z nami Konieczny. - Prywatne lecznice zapewne trzymają pacjenta dokładnie tyle, ile chce Fundusz. Publiczne bardziej patrzą na stan zdrowia, który ostatecznie decyduje o długości pobytu. Ale pieniądze wszyscy liczą - zauważa.

Podobne obawy ma Bolesław Gębarski, który jest zdania, że niezależnie od uwarunkowań ekonomicznych złotą zasadą powinno być to, żeby pacjent przebywał w szpitalu jak najkrócej - choćby z uwagi na specyficzne zarazki, które nie występują w innych miejscach z takim nasileniem, jak w szpitalnym środowisku.

W hotelu byłoby taniej

Niektórzy lekarze - rozmówcy Gazety Wyborczej - wypowiadając się na ten temat w tekście pod znamiennym tytułem: ”Szpitale nie wypuszczają pacjentów. Bo NFZ za to płaci”, twierdzą nawet że większość chorych (onkologicznie - dop. RR) nie musi leżeć w szpitalu. Uważają oni, że powinni przychodzić na terapię i wracać do domu albo - jeśli to daleko - dostać hotel, co suma summarum byłoby tańsze dla NFZ.

Podają przykłady: doba w hotelu przy Centrum Onkologii w Bydgoszczy kosztuje 150 zł; w szpitalu - ok. 500 zł.

Podobne zdanie ma prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant wojewódzki w dziedzinie radioterapii onkologicznej. Wypowiadając podczas tegorocznej konferencji Rynku Zdrowia "Onkologia w Polsce 2011 - kiedy zaczniemy wygrywać z nowotworami?" (Warszawa, 9 marca 2011 r.) wskazał na nieuzasadnione, jego zdaniem, i kosztowne hospitalizacje pacjentów podawanych zabiegom radioterapii.

W kierowanej przez profesora klinice koszt doby w szpitalnym łóżku został wyliczony też na 500 zł. - Czy tych pacjentów od razu trzeba hospitalizować? - pytał, dodając, że chodzi o osoby z nowotworem we wczesnym stadium, z ogólnie dobrym stanem zdrowia. - Można z powodzeniem umieścić ich w hotelu komunalnym, ponosząc koszt około 100 zł za dobę - sugerował.

Na weekend? Nie.

W większości polskich lecznic wspomniane porównanie wypadłoby korzystniej dla tańszej doby hotelowej. Np. w szpitalu w Siemianowicach Śląskich doba kosztuje średnio 400 zł. Jednak dyrektor Bolesław Gębarski na przepustki się nie godzi.

Podobnie jest w Opolskim Centrum Rehabilitacyjnym w Korfantowie. - W żadnym szpitalu nie ma takiej sytuacji, w której pacjent, wymagający leczenia, wychodzi do domu na weekend - tłumaczy w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Wojciech Machelski, dyrektor OCR.

Przyznaje, że zabiegi rehabilitacyjne w szpitalu są wykonywane od poniedziałku do soboty do południa. Ale później pacjenci mają możliwość skorzystania z dodatkowych zajęć - basen, sauna, masaże z zakresu odnowy biologicznej, Nordic Walking, które jednak świadczone są już poza kontraktem z NFZ.

W jego opinii w szpitalu mogą być leczeni ci pacjenci, którzy wymagają nadzoru pielęgniarskiego. Przekonuje, że jeżeli pacjent nie wymaga takiej opieki, to powinien być leczony ambulatoryjnie lub na oddziale dziennym, a nie blokować miejsce w szpitalu, z którego mógłby skorzystać ktoś inny.

Przypisy przepisami, a życie życiem

Trudno wyobrazić sobie lekarza, który ma świadomość, że zdrowie to nie tylko stan fizyczny organizmu, ale też psychiczny, lecz nie puszcza pacjenta na pogrzeb bliskiej mu osoby - jeśli tylko nie sprzeciwiają temu względy zdrowotne.

Nasi rozmówcy (wolą zachować anonimowość) przyznają, że w przypadku zdarzeń losowych pacjenci zwalniani są ze szpitali, co jednak nie jest odnotowywane w oficjalnych dokumentach. Oprócz wymienionych już powodów finansowych (rozliczenia z NFZ), wskazują na uciążliwości biurokratyczne związane z dokumentowaniem takiego faktu, a także prawne komplikacje w przypadku odpowiedzialności za pogorszenie się stanu zdrowia osoby będącej formalnie pod opieką szpitala.

Chorzy pytają jednak: po co tu leżymy w weekendy czy święta, skoro wtedy nic się nie dzieje? Lekarze odpowiadają, że nie do końca to prawda, bo w grę wchodzi jeszcze obserwacja, która nie wymaga bezpośredniej interwencji lekarza.

”Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że przepustki to wyłącznie sprawa danego szpitala. NFZ nie sprzeciwia się wypuszczaniu chorych na weekend, jeśli tylko szpital nie żąda za te dni pieniędzy” - wyjaśnia niezadowolonym pacjentom Gazeta Wyborcza.

W ważnych sprawach losowych...

W Śląskim Centrum Rehabilitacji w Ustroniu (ŚCR) przyznają, że rozliczanie pacjentów, którzy wychodzą na przepustki rzeczywiście sprawia kłopoty i podkreślają, że sposób wydawania przepustek chorym, którzy zostali skierowani do szpitala rehabilitacyjnego i wymagają opieki nie może być dowolny.

- W naszym Centrum przepustki są wydawane tylko w ważnych sytuacjach losowych, potwierdzonych dokumentem urzędowym - mówi nam Małgorzata Szteler-Furmaniuk, rzecznik ŚCR.

Marek Jakubowicz, rzecznik Podkarpackiego OW NFZ informuje nas z kolei, że jego oddział nie odnotował skarg pacjentów w sprawach przepustek, więc dla płatnika problem nie istnieje.

Przy okazji wyjaśnia, że oficjalnie, zgodnie z przepisami, przepustki udzielane są tylko na oddziałach psychiatrycznych (jako element terapii) i uzależnień, wydawane są również w zakładach opiekuńczo-leczniczych oraz zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych. NFZ refunduje wtedy 15 proc. tzw. stawki osobodziennej.

Pozostałe szpitale, jeśli oficjalnie wydają przepustki, to na własne ryzyko.

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH