Szpital w Pabianicach nadal wstrzymuje planowe przyjęcia pacjentów. Placówka przyjmuje tylko osoby w stanach zagrożenia życia i zdrowia. Wierzyciele blokują konta szpitala.

- Do placówki trafiają tylko pacjenci w stanach zagrożenia życia i zdrowia, a wierzyciele nadal blokują konta szpitala - poinformował w środę PAP dyrektor placówki Witold Barszcz.

Decyzja o wstrzymaniu przyjęć zapadła w poprzednim tygodniu. Wszystko spowodowane było trudną sytuacją finansową placówki. Szpital ma prawie 100 mln zł długu. Na spłatę długów szpitala czeka 70 wierzycieli.

- Gdyby szpital w Pabianicach skorzystał z pakietu ustaw zdrowotnych, który został przez pana prezydenta zawetowany, to dzisiaj nie miałby komornika na koncie, on dzisiaj by się przekształcał. A pacjenci z Pabianic spaliby spokojnie, że następnego dnia nikt im nie karze jechać do Łodzi, żeby się leczyć. To jest pierwszy szpital, na którym ja mogę przystawić pieczątkę „prezydencki” - mówi minister zdrowia Ewa Kopacz.

- Pabianice to jest szczyt góry lodowej, w takiej samej sytuacji jest Gorzów Wielkopolski, w takiej sytuacji są wszystkie inne szpitale, gdzie firmy skupujące dług z taką chęcią w tej chwili wchodzą. Decyzja pana prezydenta i opozycji spowodowała, że dzisiaj nie mamy instrumentu, aby natychmiast im pomóc. Bo mój plan B będzie funkcjonował dopiero od przyszłego tygodnia, kiedy zatwierdzi go Rada Ministrów, ale jest jeszcze okres przekształcenia, który musi trwać kilka miesięcy - dodaje minister.

W poniedziałek (20 kwietnia) minister przyjechała do Pabianic i wraz z prezydentem miasta oraz dyrektorem szpitala przekonywała wierzycieli o szansie, jaką dla nich jest tzw. plan B, czyli rządowy program zakładający pomoc finansową dla samorządów, które zdecydują się na przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego.

Po spotkaniu Kopacz poinformowała dziennikarzy, że wierzyciele jednomyślnie powiedzieli, iż dają szanse szpitalowi, a to znaczyło, że szpitalne konta zostaną odblokowanie. Już jednak wtedy dyrektor Barszcz ostrzegał, że plan się powiedzie jedynie wtedy, kiedy wszyscy wierzyciele zdecydują się na odblokowanie rachunków.

- Niestety, mój czarny scenariusz się sprawdził. Co innego mówili na spotkaniu z minister, a co innego, jak wrócili do domów. Nadal mam zablokowane konta, czyli jestem w takim samym miejscu, w jakim byłem przed wizytą pani minister - dodaje dyrektor.

Na koncie szpitala jest obecnie 10 tys. zł. Jednak żeby placówka mogła przetrwać choć tydzień, potrzebuje 100 tys. zł.

Dyrektor jest zdecydowany pożyczyć te pieniądze, nawet od osób prywatnych, by zapewnić leczenie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH