Lekarze rodzinni zrzeszeni w Federacji Porozumienie Zielonogórskie (PZ) ujawniają treść ustaleń, jakie w grudniu 2010 roku zostały podpisane z Ministerstwem Zdrowia oraz NFZ. - Grudniowe porozumienie to lista niedotrzymanych obietnic ministerstwa - mówi Jacek Krajewski, prezes PZ.
Według Jacka Krajewskiego postulaty zawarte w grudniowym porozumieniu miały być od razu wcielone w życie. -Tymczasem mija szósty miesiąc, a najważniejsze punkty nie zostały zrealizowane - dodaje.
Krajewski przypomina, że w grudniu 2010 roku doszło do spotkania zarządu PZ z premierem Donaldem Tuskiem. Spotkanie okazało się wtedy przełomem w prowadzonych od dłuższego czasu rozmowach lekarzy rodzinnych z Ministerstwem Zdrowia i NFZ. Dotyczyło przepisów, które utrudniają chorym dostęp do niektórych świadczeń oraz podwyższenia miesięcznej stawki kapitacyjnej przeznaczonej na leczenie ubezpieczonego pacjenta.
- Z uwagi na to, że ministerstwo nie było w stanie spełnić postulatów płacowych, lekarze zgodzili się powrócić do rozmów dotyczących finansowania POZ w tym roku. Najistotniejsze były jednak żądania wprowadzenia prostych uregulowań, które miały zlikwidować urzędnicze problemy i ułatwiłyby leczenie pacjentów - tłumaczy Krajewski.
Krzysztof Radkiewicz, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, dodaje, że ministerstwo nadal nie spełniło sześciu z dziesięciu punktów umowy. PZ wśród niespełnionych obietnic wymienia zobowiązanie minister zdrowia do niezwłocznego podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która umożliwiłaby przeprowadzanie szczepień zalecanych tak jak w poprzednich latach.
Obecnie pacjenci, by korzystać ze szczepień zalecanych, muszą sami kupować szczepionki i dla zachowania odpowiedniej temperatury zanosić je w lodówkach lub torbach termicznych do lekarza. Po wprowadzeniu tych utrudnień liczba szczepień, według PZ, spadła już o 20 proc.
Do niespełnionych obietnic PZ zalicza ciągły brak unormowania spraw zakresu danych gromadzonych i przekazywanych przez świadczeniodawców. Według lekarzy obecne uregulowania zmuszają ich do bardzo ścisłej sprawozdawczości do NFZ przy każdej wizycie lekarskiej, co znacznie ogranicza czas przeznaczony dla pacjenta i powoduje tłok w przychodniach.
Lekarze z PZ liczyli też na dokonanie ustalonych z nimi zmian w rozporządzeniu "koszykowym". Minister zdrowia miała wydać interpretację rozporządzenia "koszykowego" wskazującą, że pielęgniarka POZ zobowiązana jest do wykonywania w swoim gabinecie zabiegowym zleceń lekarzy ubezpieczenia zdrowotnego, dotyczących pacjentów do niej zadeklarowanych.
- Część pielęgniarek kontraktowych nie wypełnia swoich obowiązków, wynikających z kontraktów podpisanych z NFZ. Wiele z nich nie dysponuje własnymi gabinetami z częścią zabiegową. W związku z tym bardzo często ich czynności muszą wykonywać lekarze - zauważa PZ.
Lekarze przypominają także, że zgodnie z ustaleniami, podjętymi pod patronatem premiera Donalda Tuska, w kwietniu 2011 roku miała być przeprowadzona analiza stanu finansów NFZ a w sytuacji, w której stan ten będzie pozwalać na zwiększenie finansowania świadczeń zdrowotnych -miało to dotyczyć także świadczeniodawców z zakresu POZ.
Czytaj więcej: protest lekarzy | stawka kapitacyjna | podstawowa opieka zdrowotna (POZ) | Porozumienie Zielonogórskie
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum
Natomiast pielęgniarka rodzinna powinna zająć się rodziną w zdrowiu i chorobie, tak jak to było w założeniach, a nie pilnować gabinetu. Tak należy rozumieć pielęgniarstwo rodzinne w POZ. Proszę mi wierzyć więcej działań z zakresu promocji zdrowia i profilaktyki, będzie taniej, lepiej. Pracownicy ochrony nie odpowiadają za nasze zdrowie, oni powinni nas edukować jak mamy dbać o własne zdrowie.