Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia | 20-12-2010 13:51

POZ kontra NFZ, czyli plan awaryjny dla pacjenta

Oddziały wojewódzkie NFZ przygotowują plany awaryjne na wypadek, gdyby w przyszłym roku lekarze POZ zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim zamknęli gabinety. Chorych przejęliby inni lekarze, przychodnie specjalistyczne, a także szpitale.

Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego nie wierzy w skuteczność planu awaryjnego NFZ i przypomina, że już w 2004 r. próbowano w ten sposób rozwiązać problem i nie udało się.

– Nie ma możliwości zastąpienia ludzi, którzy pracują w podstawowej opieki zdrowotnej – przekonuje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl i wyjaśnia, że najlepsza opieka musi być stworzona w ramach pierwszego kontaktu. – I o to walczymy – podkreśla.

Dodatkowych pieniędzy nie będzie?
Dodajmy, że Porozumienie Zielonogórskie nieraz pokazało, że potrafi sparaliżować opiekę zdrowotną w kraju. W styczniu 2003 r. lekarze nie podpisali kontraktów w proteście przeciwko wprowadzeniu nocnej opieki medycznej. Potem był wspominany przez prezesa 2004 r. Problemy z kontraktami były też w 2006 r., gdy Porozumienie żądało zwiększenia stawki, płaconej NFZ i po kilku tygodniach wywalczyło pieniądze.

Tymczasem NFZ przygotowuje się do złagodzenia ewentualnych skutków lekarskiego protestu. O dodatkowych pieniądzach dla POZ nie chce nawet słyszeć. Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ wylicza, że spełnienie postulatu Porozumienia Zielonogórskiego dotyczącego wzrostu stawki kapitacyjnej o 78 groszy, kosztowałoby Fundusz 400 mln złotych, bez składników pochodnych.

– Są to środki dla nas niedostępne. Mamy wyzerowany fundusz zapasowy. Nie mamy żadnych środków dodatkowych, które mógłbym przenieść czy przesunąć – tłumaczył dziennikarzom.

Wobec tego oddziały Funduszu przygotowują się na najgorsze.

Scenariusz na wypadek
Grażyna Hejda, dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ zapewnia, że jeśli dojdzie do fiaska rozmów z PZ, to ma przygotowywany projekt zabezpieczenia opieki zdrowotnej poprzez stworzenie poradni internistycznych i pediatrycznych w obrębie poradni specjalistycznych.

Sugeruje, że być może takie poradnie powstałyby także w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Zastrzega jednak, że tego rodzaju rozwiązania systemowe, będą dotyczyć całego kraju i decyzje w tej sprawie zapadną w Warszawie.

Na barki podkarpackiego oddziału spadłby obowiązek przeanalizowania zgłoszeń lekarzy gotowych pracować na proponowanych przez płatnika warunkach i wytypowania miejscowości, w których mogą być największe problemy z zabezpieczeniem pomocy medycznej. Lokalne władze samorządowe byłyby uprzedzone o alternatywnych rozwiązaniach.

Podobne działania zapowiada podlaski NFZ w przypadku braku porozumienia. Ale tutaj NFZ miałby trudniejsze zadanie, gdyż pod opieką lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim, jest aż 80 proc. podlaskich pacjentów.

Gdy zamkną gabinety, Fundusz będzie się starał o zapewnienie podstawowej opieki lekarskiej przez inne podmioty – szpitale i poradnie specjalistyczne.

– Aby spełnić kolejne żądania lekarzy, musielibyśmy znaleźć dodatkowo około 17-20 mln zł. Doprowadziłoby to do drastycznego ograniczenia dostępu do innych świadczeń zdrowotnych, np. z rezygnacją z zakupu 500 tysięcy porad specjalistycznych, co wiązałoby się z wydłużeniem każdej kolejki o około dwa miesiące, bądź wydłużeniem czasu oczekiwania na rehabilitację o około osiem miesięcy – mówi GW, Adam Dębski, rzecznik prasowy podlaskiego NFZ.

Nie czas na powyżki...
Na Pomorzu utrudniony dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej może mieć nawet milion mieszkańców województwa pomorskiego – ok. 200 poradni może nie podpisać umów z NFZ na przyszły rok.

Na Mazowszu obliczyli, że gabinety lekarzy z PZ zapewniają opiekę zdrowotną 18 proc. mieszkańców, podczas gdy w kraju jest to 38 proc. Dlatego Barbara Misińska, dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ mówi nam, że nie będzie problemu, tym bardziej, że w innych POZ-tach jest zrozumienie dla sytuacji.

Kierowany przez nią oddział przeanalizował, jak rosły nakłady na POZ na Mazowszu w ostatnich latach. I tak: w 2005 r. wynosiły 300 mln zł, w 2008 r. – 650 mln zł, a w 2010 – 1mld 4 mln zł.

Gdyby uwzględnić żądania Porozumienia Zielonogórskiego dotyczące podwyższenia stawki kapitacyjnej o 72 gr, zwiększyłoby to ogólną kwotę na 2011 rok o ponad 60 mln zł – wynika z analizy przesłanej nam przez mazowiecki NFZ.

Dodajmy, że na stronach internetowych centrali NFZ zamieszono informację, że wydatki na POZ w I półroczu 2010 r. (lekarze ogółem) wyniosły 2 457 866 066 zł.

– To nie czas, by żądać podwyżek w POZ. Nawet jeśli sytuacja zarobkowa lekarzy nie jest w tej chwili wystarczająca, to zdecydowanie jest lepiej niż jeszcze trzy lata temu – mówi PAP Ewa Kopacz.