Opowiedz o swojej placówce, czyli po co nam marketing medyczny Jeden dobrze załatwiony pacjent przynosi jednego pacjenta dodatkowo, jeden źle załatwiony pacjent odstrasza 10 pacjentów. Fot. Fotolia

Martwi mnie to, że nie szkolimy lekarzy, aby stali frontem do pacjenta. Zaniedbujemy również to co najważniejsze - powiązanie jakości z brandingiem - uważa prof. Andrzej Bochenek, członek rady nadzorczej American Heart of Poland SA.

Prof. Andrzej Bochenek przypominał, że przed erą prof. Religii właściwie nikt w Polsce ze sfery medycyny nie udzielał się w mediach, w przemyślany sposób budujący markę kliniki, szpitala.

- Gdy przeprowadziliśmy pierwszy przeszczep serca, co do którego nie końca byliśmy przekonani, że był udany, prof. Religa wezwał mnie i powiedział: musimy to ogłosić jako sukces. To był nasz wysiłek, myśmy pracowali nad tym przez pół roku i musimy całemu światu powiedzieć, że w Polsce robimy przeszczepy serca - wspominał kardiochirurg.

Dodaje: - Mówiłem, że nie powinniśmy tego robić, bo nie wiemy, czy ten pacjent przeżyje, a on - nie zapomnę tego nigdy - powiedział wtedy do mnie "wiesz, jak kura znosi jajko, to gdacze".

Marketing szeptany
Obecnie problemem nie jest kwestia samej reklamy, bo publiczny szpital i bez niej ma kolejki pacjentów. Jest raczej problem z tym, żeby dostać pieniądze, aby leczyć tych pacjentów, a nie żeby tych pacjentów przyciągać do placówki.

- Nam chodzi o reklamę, która będzie połączona z jakością. My powinniśmy się reklamować tylko jeżeli będziemy w stanie przedstawić i udowodnić swą jakość leczenia - przekonywał prof. Andrzej Bochenek.

Jak szpital udowadnia swą jakość leczenia? Bardzo często przez tzw. marketing szeptany odbywający się między pacjentami i znajomymi pacjentów - Jeden dobrze załatwiony pacjent przynosi jednego pacjenta dodatkowo, jeden źle załatwiony pacjent odstrasza 10 pacjentów. To jest zasada, którą każdy lekarz powinien zapamiętać - poddawał pod rozwagę profesor.

 Warto zauważyć, że ustawa o działalności leczniczej zezwala wprawdzie podmiotom medycznym na informowanie o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, ale treść i forma tych informacji nie może mieć cech reklamy.

Reklama zakazana, ale...
Brak jest konkretnego zdefiniowania różnicy między reklamą a informacją. - To powoduje, że podmioty lecznicze w sferze marketingu działają tak naprawdę na granicy ryzyka - ocenia Jolanta Wołkowicz kierownik Działu Promocji Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. L. Gieca w Katowicach.

Przyznaje jednak szczerze, że z perspektywy dużego ośrodka klinicznego ten zakaz reklamy nie spędza jej snu z powiek. Jej zdaniem, jest tyle alternatywnych form promowania wizerunku, że zakaz w nie ogranicza placówki w jakiś szczególny sposób.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH