Pięcioro posłów PO na czele z Adamem Krupą z Głubczyc złożyło interpelację do minister zdrowia. Dotyczy odwołania Kazimierza Łukawieckiego z funkcji dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ w Opolu i nieodwołania Jacka Paszkiewicza z funkcji prezesa NFZ.
Bezpośrednim powodem interpelacji było stwierdzenie zawarte w jednym z wcześniejszych pism, jakie parlamentarzyści otrzymali od min. Ewy Kopacz, że w myśl obowiązujących przepisów nie ma ona kompetencji w sprawach kadrowych NFZ dotyczących obsadzania stanowisk dyrektorów oddziałów.
– Minister zdrowia odpowiada za opiekę medyczną w Polsce, a nie może powoływać i odwoływać urzędników – stwierdza poseł Adam Krupa, który uważa, że należy umożliwić ministrowi zdrowia podejmowanie decyzji kadrowych.
– To nie jest do przyjęcia, że resort zdrowia stwierdza, iż zarzuty centrali NFZ wobec dyr. opolskiego oddziału były bezpodstawne, a nie może dokonać zmian personalnych – powiedział w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl poseł Krupa.
W jego opinii zmiany przepisów prawnych powinny iść nie tylko w kierunku wzmocnienia kompetencji ministra, wzmocnienia wymaga również pozycja rad nadzorczych NFZ.
Odpowiedź na poselską interpelację spodziewana jest po wakacjach.
Jak pisaliśmy, odwołanie dyrektora Kazimierza Łukawieckiego z funkcji dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ w Opolu spowodowało niespotykaną falę protestów przeciwko tej decyzji Warszawy. Opolszczyzna stanęła murem za dyrektorem. Tylko w ciągu 48 godzin od momentu zdymisjonowania do Ministerstwa Zdrowia wpłynęło 36 protestów.
Opolscy posłowie spotkali się nawet z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia w sprawie zdymisjonowanego dyrektora i zażądali... odwołania prezesa Paszkiewicza. Po rozmowie z nimi minister Ewa Kopacz zażądała dostarczenia całej dokumentacji związanej z odwołaniem dyrektora, by mogli przeanalizowć ją eksperci z departamentu prawnego i departamentu ubezpieczeń zdrowotnych.
Odwolanego dyrektora bronił nawet publicznie wiceminister zdrowia Jakub Szulc.
Nie wszysy jednak podzielają opinię o samorzutnym proteście mieszkańców Opolszczyzny w sprawie zmian kadrowych w oddziale NFZ.
– Poparcie dla odwołanego dyrektora NFZ nie było oddolne i spontaniczne, jak zwykło się uważać. Nie doprowadziło też do integracji mieszkańców Opolszczyzny i wzmocnienia ich tożsamości regionalnej. Kiedy urzędnikowi dzieje się krzywda, nie zbierają się tłumy w jego obronie. Zdarzenia na Opolszczyźnie są rodzajem budowania zaplecza politycznego dla odwołanego dyrektora i zapewnienia mu „miękkiego lądowania”. Nie będzie miał z tym problemu, bo wcześniej był działaczem samorządowym – twierdzi dr Kamil Minkner, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Opolskiego.
Tuż po zdymisjonowaniu zapytaliśmy dyrektora Kazimierza Łukawieckiego: – Czym tłumaczyć wsparcie, jakie otrzymał Pan od mieszkańców?
Odpowiedział: – Jestem pasjonatem ochrony zdrowia, żyję tymi problemami. Dyrektorem oddziału byłem od 2002 roku, ludzie tu mnie znają. Zawsze kierowałem się dobrem pacjenta, teraz pacjent poczuł się obywatelem i upomniał się o mnie. A poza tym Warszawa naruszyła pewne poczucie tożsamości i odrębności Opolszczyzny, która słynie z gospodarności i chce samodzielnie decydować o sobie.
Czytaj więcej: Jacek Paszkiewicz | prezes NFZ | odwołanie dyrektora Opolskiego Oddziału NFZ | Kazimierz Łukawiecki | Opolski Oddział Wojewódzki NFZ
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel