Zamieszanie wokół decyzji prezesa NFZ o skreśleniu z listy świadczeń nielimitowanych balonikowania nie odbije się, w ocenie opolskiego oddziału Funduszu, na bezpieczeństwie pacjentów na Opolszczyźnie.

– Od kilku lat obowiązuje w Opolskiem standard leczenia zawałów, na którym zaczynają wzorować się inne regiony – mówi Gazecie Marek Staszewski, wicedyrektor ds. finansowych w Opolskim Oddziale Wojewódzkim NFZ. – Każdy pacjent z podejrzeniem zawału jest transportowany do tzw. specjalistycznej jednostki centralnej, stosującej najnowocześniejsze metody leczenia, w tym balonikowanie.

Do niedawna taką jednostką było jedynie Wojewódzkie Centrum Medyczne w Opolu, obecnie są to także szpitale w Kędzierzynie-Koźlu i w Nysie. Nie ma możliwości, aby pacjent trafił do innego szpitala lub był odsyłany od lecznicy do lecznicy. Do Opola z każdego miejsca województwa można dojechać w ciągu 40-50 minut. Zasada tzw. złotej godziny, czyli wdrożenia leczenia najwyżej w ciągu godziny od wystąpienia zawału, jest zatem zachowywana.

Marek Staszewski podkreśla, że nie ma znaczenia, w jakim koszyku – świadczeń limitowanych lub nie – znajduje się balonikowanie.

– Każdy pacjent w stanie zagrożenia życia musi zostać przyjęty w szpitalu. Odrębną kwestią jest, w jaki sposób zostanie rozliczony.

Świadczenia ratujące życie w nagłych przypadkach stanowią na Opolszczyźnie około 40 proc. wartości kontraktów. Pozostałe 60 proc. to procedury, które można zaplanować.

– Tak jest od lat, wynika to z naszego monitoringu – uważa dyrektor Staszewski. – Dyrektorzy szpitali mogą więc przyjąć założenie, że 40 proc. kontraktu zostawiają sobie na świadczenia ratujące życie, resztę wydają planowo.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH