Opolskie: dyrektorzy szpitali ostrzegają przed skutkami wypowiedzeń klauzuli opt-out Od stycznia można spodziewać się m.in. dłuższych kolejek do lekarzy Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Dyrektorzy opolskich szpitali, w których lekarze wypowiadają umowy opt-out ostrzegają: od nowego roku kolejki pacjentów wydłużą się, a placówki mogą mieć problem z realizacją umów z NFZ.

Jak poinformował PAP koordynator Porozumienia Rezydentów w województwie opolskim Konrad Rekucki, według Opolskiej Izby Lekarskiej wypowiedzenia umów umożliwiających pracę powyżej 48 godzin tygodniowo złożyli lekarze większości oddziałów szpitali w Nysie, Uniwersyteckiego Szpitala Klicznego w Opolu i lekarze chirurdzy oraz ortopedzi w Szpitalu Wojewódzkim w Opolu. Pojawiły się także informacje o problemach z obsadą dyżurów w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej w kilku miastach regionu.

- Klauzula opt-out pozwala lekarzom pracować ponad 48 godzin tygodniowo. Wprowadzono ją, by dać polskiemu rządowi po wejściu do Unii Europejskiej czas na zwiększenie liczby pracowników medycznych. Niestety, to prowizoryczne rozwiązanie stało się codziennością. To niebezpieczne, bo z powodu przemęczenia lekarz może popełnić błąd. Nikt nie chciałby być operowany przez chirurga, który jest na nogach od kilkudziesięciu godzin. Uważamy, że coraz większy niedobór lekarzy i pielęgniarek stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów - wyjaśnia lekarz rezydent Konrad Rekucki.

Dyrektor ZOZ w Nysie, Norbert Krajczy dostrzega, podobnie jak dyrektorzy szpitali w Opolu, poważny problem w organizacji pracy niektórych oddziałów, w których zabraknie lekarzy.

- Na pierwszy plan wysuwa się ratowanie życia. Z braku odpowiedniej obsady lekarskiej na dalszy plan zejdą zabiegi planowe w ramach ryczałtu NFZ. Może się okazać, że w nadchodzących miesiącach przyjmiemy mniej pacjentów i nie dlatego, że nagle nasze społeczeństwo stało się nagle zdrowsze, ale dlatego, że nie będzie miał kto leczyć - zaznaczył Krajczy.

Zdaniem szefa nyskiej placówki, podwyżki jakie otrzymali rezydenci, nie rozwiążą problemu.

- Minister dał niektórym rezydentom ponad tysiąc złotych podwyżki. W efekcie mają pensję wyższą, niż specjaliści u których się uczą. Żeby było ciekawiej, rezydent nie może pracować samodzielnie, a minister swoją decyzją promującą uczniów przy jednoczesnym zignorowaniu nauczycieli, doprowadził do absurdu - uważa Krajczy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH