Dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu, Marek Piskozub, zastanawia się na wystąpieniem przeciwko NFZ do sądu o nadwykonania. Chodzi o 14 mln złotych.
Gdyby Fundusz zapłacił za wszystkie wykonane świadczenia, placówka w rozliczeniu 2009 roku wyszłaby na plus. Obecnie, jak podaje Gazeta Wyborcza, ma 6,5 mln zł straty.
– Na razie trwają jeszcze uzgodnienia z Opolskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ. Jednak prawo stanowi, że powinniśmy dochodzić swoich roszczeń wszelkimi środkami, w tym sądownie. I tak się prawdopodobnie stanie, choć zapewne nie wcześniej, niż za kilka miesięcy – przewiduje dyrektor Piskozub.
Podobny problem ma Szpital Wojewódzki w Opolu, którego należności za nadwykonania sięgają 3 mln zł.
– Wciąż jeszcze rozmawiamy. To kwota sporna, wynikająca z pracy lecznicy w trybie ostrego dyżuru. Szpitalowi, gdzie trafiają nagłe przypadki, trudno trzymać się limitów. W sumie pieniędzy za nadwykonania było więcej, jednak w ub. r. bardzo pilnowałam możliwości, jaką dają przepisy Ministerstwa Zdrowia mówiące o przesuwaniu środków w ramach kontraktów danego szpitala z miejsc, gdzie wykonano mniej procedur, niż zakładano, w miejsca, gdzie było ich więcej – mówi Renata Ruman-Dzido, dyrektor szpitala.
Kazimierz Łukawiecki, dyrektor Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, przyznaje, że przesunięcia kwot mają miejsce.
– Jednak pieniędzy na świadczenia ponad limit po prostu nie ma. Kilkakrotnie ostrzegałem szpitale, że nie będzie środków za nadwykonania. Zapłaciliśmy natomiast za wszystkie procedury ratujące życie – mówi dyrektor Łukawiecki.
Więcej na: www.opole.gazeta.pl
Czytaj więcej: Szpital Wojewódzki w Opolu | Kazimierz Łukawiecki | Wojewódzkie Centrum Medyczne w Opolu | nadwykonania | Renata Ruman-Dzido | Marek Piskozub | pozew o nadwykonania
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum