Chorzy na nowotwory w Opolskim Centrum Onkologii będą musieli dłużej czekać na pomoc, jeśli NFZ nie zapłaci placówce za nadwykonania. To problem także wielu innych szpitali.

– Pod koniec roku będziemy musieli zwolnić tempo leczenia, bo braknie pieniędzy. Nawet nie chcę o tym myśleć, jednak po prostu możemy nie mieć za co leczyć – stwierdza bezradnie Wojciech Redelbach, dyrektor Opolskiego Centrum Onkologii, wypowiadając się dla Gazety Wyborczej.

W Szpitalu Wojewódzkim w Opolu mają podobny kłopot. Szpital przekroczył już swój kontrakt o 6 mln złotych. Dlatego podjęto decyzję o ograniczeniu programu leczenia wirusowego zapalenia wątroby.

– Do tej pory na leczenie chorzy czekali około pięciu miesięcy, teraz kolejka wydłuży się do dziesięciu, a nawet do roku - mówi Renata Ruman-Dzido, szefowa szpitala.

W podobnej sytuacji jest 116 Szpital Wojskowy z Przychodnią SP ZOZ, który przekroczył już limit wynikający z kontraktu z NFZ o 25 procent.

– Mamy puste łóżka na oddziale chirurgicznym, laryngologicznym, wewnętrznym, bo przesuwamy planowe zabiegi z września nawet na styczeń przyszłego roku. Chorzy czekają na pomoc, tymczasem my od września zaczynamy pracować na pół gwizdka, chociaż mamy sprzęt, kadrę, możliwości. Tylko pieniędzy nie mamy – mówi Paweł Salachna, dyrektor szpitala.

Na razie Szpital Wojewódzki w Opolu jakoś sobie radzi, chociaż jeśli we wrześniu nie zapadnie decyzja o choćby częściowej zapłacie za nadwykonania, będzie zmuszony ograniczać kolejne programy lekowe.

– Jeśli utrzymamy dotychczasową dostępność do usług medycznych, jeśli nadal będziemy przyjmować chorych tak jak do tej pory, to z końcem roku zaczniemy popadać w zadłużenie – mówi Gazecie Renata Ruman-Dzido, która wielokrotnie monitowała w opolskim oddziale NFZ o zapłatę za nadwykonania. Otrzymuje jednak odpowiedzi odmowne.

– Dyrektorzy naszego oddziału deklarują, że rozumieją moje położenie i podzielają moje obawy, jednak powtarzają, że decyzja w sprawie zapłaty za nadwykonania należy do centrali NFZ – dodaje pani dyrektor.

W Opolskim Centrum Onkologii usługi wykonane poza kontraktem opiewają już na kwotę 1,8 mln złotych. – Nie wyobrażam sobie, by miało braknąć pieniędzy na leczenie nowotworów. Na endoprotezę stawu biodrowego można czekać nawet i trzy lata, ale nie na leczenie raka – podkreślaWojciech Redelbach. – Jeśli jednak nie będzie pieniędzy, będziemy musieli boleśnie zwolnić tempo.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH