Opaski identyfikacyjne: element systemu cyfrowej dokumentacji medycznej i... kolejny wydatek

Znaki identyfikacyjne dla pacjentów w formie opaski z zakodowaną informacją o chorym mają przyczynić się do ograniczenia ryzyka pomyłek przy wykonywaniu zabiegów lub podawaniu leków. Ułatwią pracę lekarzom i pielęgniarkom, a hospitalizowanym oszczędzą konieczności wielokrotnego podawania swoich danych.

Zanim jednak wszyscy skorzystają z dobrodziejstw elektronicznej identyfikacji, dyrektorzy blisko 600 szpitali będą musieli wydać po kilkadziesiąt tysięcy złotych na zakup oprogramowania, drukarek i czytników informacji zakodowanych na opaskach.

Rozporządzenie w drodze
Konsultacje społeczne dotyczące projektu rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie warunków, sposobu i trybu zaopatrywania pacjentów szpitala w znaki identyfikacyjne oraz sposobu postępowania w razie stwierdzenia braku tych znaków (art. 36 ust. 6 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej) zakończyły się w drugiej połowie maja br.

W oczekiwaniu na rozporządzenie lecznice wprowadzają tymczasowe rozwiązania. Pacjenci Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze już noszą opaski z wydrukowanymi imieniem, nazwiskiem i nazwą oddziału. Jak informuje Irena Billewicz-Wysocka, rzecznik placówki, system ten ułatwia szczególnie opiekę nad hospitalizowanymi na oddziałach dziecięcych, położniczym oraz nad trafiającymi na blok operacyjny.

- Zależało nam, aby zarówno pacjenci jak i personel stopniowo przyzwyczaili się do korzystania z opasek, aby zmiany organizacyjne nie były wprowadzane z dniem wejścia w życie rozporządzenia. Jednak zalety tego rozwiązania będzie można docenić, gdy zacznie działać cały system: kiedy po zeskanowaniu kodu z opaski lekarz i pielęgniarka uzyskają dostęp do pełnej informacji o pacjencie: jego danych osobowych, chorobie, zleconych lekach i badaniach - mówi Billewicz-Wysocka.

W jej opinii, opaski najlepiej sprawdzą się w dużych szpitalach, gdzie pacjent przemieszcza się np. na badania nie tylko między piętrami, ale i budynkami. Poszczególnym jednostkom ułatwi to identyfikację chorego, a pracującemu w systemie zmianowym personelowi - opiekę nad nim. Wskazuje jednak, że szpitale będą musiały znaleźć fundusze na zaopatrzenie pacjentów w znaki identyfikacyjne.

- Szpital Wojewódzki w Zielonej Górze złożył wniosek do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego o dofinansowanie wprowadzenia systemu. Mamy nadzieję, że pozyskamy środki z tego źródła - mówi rzecznik.

Ile to kosztuje?
W projekcie rozporządzenia Ministerstwo Zdrowia oszacowało, że wprowadzenie systemu identyfikacji pacjentów będzie wymagało wyposażenia szpitala w przynajmniej jedną drukarkę oraz czytniki elektroniczne do skanowania kodów. Założono, że optymalnym rozwiązaniem jest posiadanie 1 czytnika na około 50 pacjentów.

Szacunkowy koszt drukarki to około 3 tys. zł netto, jednego czytnika - około 1,3 tys. zł netto, opaski - od 50 do 75 gr netto, a oprogramowania - około 6 tys. zł.  W porównaniu do innych wydatków to niewiele, ale czy takie rozwiązanie jest potrzebne lecznicom na kilkadziesiąt łóżek?

Jolanta Rybczyk, dyrektor Szpitala Powiatowego w Chmielniku w Świętokrzyskiem (trzy oddziały, łącznie 76 łóżek) wskazuje, że w tej placówce żaden pacjent nie jest anonimowy.

- Identyfikacja chorych może się dobrze sprawdzać w szpitalach 700-800- łóżkowych, ale w lecznicach do 100-150 łóżek wydaje się nie mieć zastosowania. Jest natomiast dodatkowym kosztem, a sytuacja finansowa mniejszych ośrodków jest trudna - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jolanta Rybczyk.

Zaznacza jednocześnie, że nie jest to wydatek jednorazowy, bo oprócz zakupu oprogramowania, drukarki i czytników pozostają jeszcze koszty aktualizacji oprogramowania i pasków.

Wygoda i bezpieczeństwo
W opinii Marka Balickiego, dyrektora Szpitala Wolskiego w Warszawie, liczba łóżek nie ma w tym przypadku znaczenia.

- Znaki identyfikacyjne dla pacjentów są niezbędnym elementem wprowadzenia systemu cyfrowej dokumentacji medycznej, którą placówki medyczne zobowiązane są wdrożyć do 2014 r. Rozwiązanie to zapewnia bezpieczeństwo pacjentom, a personelowi medycznemu ułatwia pracę - mówi dyrektor Balicki.

I wskazuje, że jest ono z powodzeniem stosowane na świecie. Również w kilku polskich szpitalach wprowadzono je z sukcesem.

- Nie słyszałem, by budziło jakieś kontrowersje. Niepokoi natomiast fakt, że tak długo czekamy na rozporządzenie. Jego projekt został przedstawiony na początku tego miesiąca, termin zgłaszania uwag upłynął 23 maja. Miejmy nadzieję, że obecnie sprawy potoczą się szybciej - podsumowuje Marek Balicki.

W Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu pacjenci noszą opaski z zakodowanymi danymi od blisko dwóch lat. Lecznica ma ponad 1100 łóżek i około 100 czytników kodów. Koszt jednej opaski wynosi 6 gr.

- Pacjenci bardzo sobie chwalą to rozwiązanie, bo udając się na diagnostykę lub na konsultację lekarską nie muszą po raz kolejny podawać imienia, nazwiska, daty urodzenia, oddziału itd. Koniec ze żmudnym wypisywaniem i papierowymi skierowaniami. Mamy duże usprawnienie, ale jest też inna, ważna zaleta: bezpieczeństwo pacjenta - podkreśla dyrektor Marek Nowak.

I dodaje, że jeśli chory zasłabnie na terenie szpitala lub w przyszpitalnym parku, pojawi się przy nim ratownik, który po odczytaniu kodu uzyska potrzebną wiedzę o osobie, której ma udzielić pomocy.

- Możemy zakodować nie tylko dane pacjenta, ale także inne informacje: na co choruje, jakie zabiegi przeszedł, jakie leki przyjmuje itd. Wprowadzenie znaków identyfikacyjnych i elektronicznej dokumentacji medycznej oznacza postęp, skok cywilizacyjny dotyczący wszystkich szpitali, niezależnie od wielkości placówki - podkreśla szef lecznicy w Grudziądzu.

Więcej czasu
W stanowisku dotyczącym projektu rozporządzenia ministra zdrowia Polska Federacja Szpitali zwraca uwagę, że koszty wprowadzenia w życie rozporządzenia mogą być wyzwaniem także dla dużych lecznic, bowiem w przypadku podmiotów prowadzących działalność leczniczą w więcej niż jednej lokalizacji zakup wyposażenia w sprzęt będzie konieczny dla każdej lokalizacji osobno.

- Zarząd Polskiej Federacji Szpitali ocenia, że mamy do czynienia z kolejnym działaniem regulacyjnym, które zwiększa wymagania wobec lecznic. Te natomiast nie mogą liczyć na istotny wzrost przychodów - podkreśla Jarosław J. Fedorowski, prezes PFS.

I dodaje, że szpitale, które taki system wprowadzą, powinny mieć możliwość pozyskania środków z tytułu wzrostu wartości kontraktu z NFZ lub z tytułu zapłaty za określoną część świadczeń ponadlimitowych, ewentualnie dostęp do specjalnej puli środków finansowych np. z funduszy europejskich lub innych. 

Federacja uważa również za zasadne wprowadzenie do rozporządzenia zapisu wyznaczającego czas na przystosowanie się podmiotów leczniczych do wymogów stawianych w rozporządzeniu.

- Zakup sprzętu i oprogramowania w wielu przypadkach będzie się wiązał z obowiązkiem stosowania przez podmioty lecznicze zapisów ustawy Prawo Zamówień Publicznych, a co za tym idzie określony w rozporządzeniu termin jego wejścia w życie, tj. 14 dni od dnia podpisania, uważamy za zbyt krótki - wskazuje Jarosław J. Fedorowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH