Odpady medyczne: ustawowe zamieszanie, walka o rynek i groźba odszkodowań

Firmy unieszkodliwiające odpady medyczne alternatywnymi wobec spalania metodami straciły w marcu prawo do prowadzenia takiej działalności. To efekt decyzji Sejmu z 2010 r., uznającej spalanie jako jedyną metodę utylizacji zakaźnych odpadów medycznych. Obecnie trwają w parlamencie prace nad projektem nowych przepisów. Za kilka miesięcy mogą one ponownie usankcjonować unieszkodliwianie odpadów w sposób dziś zakazany.

Nowelizacja ustawy jest konieczna, ponieważ Polska musi dostosować się do unijnych uregulowań dotyczących postępowania z tego rodzaju materiałami.

Jak informowało nas w styczniu Ministerstwo Środowiska, zaproponowane w projekcie przepisy mają na celu zrównanie metod termicznego przekształcania zakaźnych odpadów medycznych i tzw. metod alternatywnych, co do wymagań w zakresie ochrony środowiska, w tym w szczególności umożliwienie pełnej kontroli warunków prowadzenia tych procesów oraz ich skuteczności.

Będą pozwy przeciwko skarbowi państwa?
Z danych departamentu gospodarki odpadami w resorcie środowiska wynika, że w kraju przed 12 marca 2011 r. działało 19 firm stosujących alternatywne metody unieszkodliwiania odpadów medycznych. Stanowiły o ok. 30 proc. rynku utylizacji tego rodzaju odpadów. Ich kontrahentami były m.in. szpitale, a umowy zawarte z tymi podmiotami przeważnie były efektem rozstrzygnięcia publicznych przetargów i często opiewały na kilka lat.

Teraz firmy unieszkodliwiające odpady alternatywnymi do spalania metodami albo zlecą swoje usługi podwykonawcom, by móc się wywiązać z podpisanych wcześniej kontraktów, albo będą narażone na wypłacenie swoim klientom odszkodowań z racji niedotrzymania warunków zawartych w umowach.

- Moja firma zamknęła oddziały w Dębicy, Rzeszowie i Wrocławiu. Zakłady innych firm też oczywiście przestały działać. EMKA wyłączyła instalację w Żyrardowie o zdolności ponad 3300 ton rocznie, firma Roleks z Konina - ok. 250 ton rocznie, Cenmed z Wrocławia to kolejne 900 ton rocznej zdolności przetwórczej, Szpital Bielański - 600-700 ton - wylicza portalowi rynekzdrowia.pl Arkadiusz Tułecki, właściciel firmy Serwimed z Krakowa, posiadającej zarówno instalację do alternatywnego unieszkodliwiania odpadów, jak i spalarnię.

Z szacunków Tułeckiego wynika, że w sumie zagrożone zostało istnienie ok. 35 proc. firm z branży utylizacyjnej w kraju. Jak przyznaje nasz rozmówca, część z nich rozważa wniesienie pozwów przeciw skarbowi państwa o odszkodowanie. - Otwarcie tej działalności wymagało znacznych nakładów finansowych, a nikt nie spodziewał się zmiany prawa wykluczającej z rynku takie usługi - zaznacza Arkadiusz Tułecki.

Normy spełnione

Właściciel Serwimedu dodaje, że wszystkie tzw. alternatywne instalacje spełniają światowe normy, a takie metody unieszkodliwiana odpadów są powszechnie stosowane w Unii. Przedsiębiorca przyznaje, że nie rozumie, jakie argumenty merytoryczne stały za wykluczeniem tych podmiotów z rynku.

W tej sytuacji unieszkodliwianiem odpadów niebezpiecznych, czyli m.in. medycznych i weterynaryjnych, zajmą się wyłącznie spalarnie. Jak poinformowano nas w w firmie Sarpi Dąbrowa Górnicza Sp. zo.o., która posiada jedną z największych spalarni odpadów niebezpiecznych w kraju, na tę okoliczność firma jest przygotowana.

Jak nas wcześniej zapewniała Karina Szafranek-Braś, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Serwimedu, w Polsce mamy nadmiar mocy spalarni. - Są one w pełni dostosowane do spalania odpadów przy spełnieniu wszelkich wymogów związanych z ochroną środowiska, zdrowiem i życiem człowieka - powiedziała.

Kolejna zmiana przepisów
Polska musi się jednak dostosować do unijnych regulacji dotyczących postępowania m.in. z odpadami medycznymi. Może się więc okazać się, że alternatywne metody unieszkodliwiania zakaźnych odpadów medycznych znów będą dopuszczone.

Pod koniec lutego posłowie zdecydowali, że projekt znoszący obowiązek spalania odpadów nie zostanie odrzucony i wróci do prac w komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa.

To wywołało wśród polityków prawdziwą burzę. Na konferencji prasowej po głosowaniach w Sejmie Mirosława Masłowska (PiS) nie kryła swojego oburzenia powrotem projektu nowelizacji pod obrady. Jak podkreślała, rozwiązania prawne zawarte w projekcie spowodują zagrożenie epidemiologiczne.

Odmiennego zdania jest poseł Arkadiusz Litwiński (PO), wiceprzewodniczący sejmowej komisji ochrony środowiska: - Inne technologie niż utylizacja termiczna zostały u nas praktycznie wyeliminowane, co biorąc doświadczenia państw zachodnich, jest całkowicie nieuzasadnione - mówi portalowi rynekzdrowia.pl poseł Litwiński.

Przyznaje, iż trzeba stworzyć takie przepisy, by nie dochodziło do patologicznych sytuacji - wbrew temu, co pokazuje praktyka krajów bardziej przywiązanych do ekologii i mających w tym zakresie większe doświadczenia.

Nie tworzyć monopolu
- Doświadczenia tych państw dowodzą, że powinny być stosowane różne formy unieszkodliwiania odpadów. Większość parlamentarzystów również uznała, że warto jeszcze popracować nad tym projektem i stworzyć warunki zapobiegające monopolizacji w tej branży - zaznacza Arkadiusz Litwiński.

Komisji ochrony środowiska, do której skierowano projekt przepisów, powinna zająć się nim jeszcze w marcu. - Należy się spodziewać ostrej debaty. Lobby spalarni odpadów jest u nas bardzo silne i dysponuje różnymi wpływami - nie ukrywa poseł Litwiński. Jego zdaniem jest szansa, że w ciągu miesiąca projekt zostanie przygotowany i przedstawiony w Sejmie.

Oby całe to zmieszanie na rynku nie wpłynęło na wzrost cen utylizacji odpadów, co w konsekwencji obciążyłoby budżety szpitali.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH