Dyrektor Beata Cholewka uważa, że samo środowisko pielęgniarskie mówi zbyt słabym głosem na temat warunków pracy i norm zatrudnienia.
– Okręgowe izby pielęgniarek i położnych powinny dopominać się o takie informacje w placówkach działających na ich terenie i walczyć o unormowanie sytuacji – uważa dyrektor Cholewka. – Zwłaszcza, że chociaż ostateczną decyzję o zatrudnieniu podejmuje kierownik zakładu, projekt minimalnych norm, zgodnie z rozporządzeniem, powinna opracować naczelna pielęgniarka lub przełożona pielęgniarek i położnych zakładu we współpracy z pielęgniarkami oddziałowymi.
W departamencie pielęgniarstwa zapewniają, że są szpitale, w których ustala się normy obsad pielęgniarskich na podstawie obowiązującego rozporządzenia. Dzieje się tak, m.in. w Wojskowym Instytucie Medycznym na Szaserów w Warszawie, w Centrum Zdrowia Dziecka, w Szpitalu im. Leszczyńskiego w Katowicach. Nie da się jednak ukryć, że w większości placówek oszczędza się na pielęgniarkach.
Bat na opornych
Warto jednak pamiętać, że szefowie placówek, nie dbając się o odpowiednią opiekę pielęgniarską nad chorymi, działają wbrew prawu. Zgodnie z § 5 ust. 1 rozporządzenia ministra zdrowia z dnia 6 maja 2008 r. „W sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej”, każdy świadczeniodawca zobowiązany jest wykonywać umowę zgodnie z warunkami udzielania świadczeń oraz zgodnie z warunkami wymaganymi od świadczeniodawców określonymi przez prezesa NFZ w "Szczegółowych materiałach informacyjnych".
Zatem świadczeniodawcy, którzy podpisali z NFZ umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej są zobowiązani zarówno do przestrzegania przepisów dotyczących norm zatrudnienia, w tym pielęgniarek.
Bat na opornych jest jednak słaby: na razie mówi się jedynie o możliwości zgłoszenia regionalnemu oddziałowi NFZ faktu niestosowania się przez placówkę do obowiązujących przepisów.
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum