Do Niemiec przyjeżdżają obcokrajowcy z całego świata by poddać się operacji kolana, nerek czy prostaty. Jak wynika z danych Federalnego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku w niemieckich szpitalach operowanych było prywatnie 71 tysięcy pacjentów, którzy na stałe mieszkają poza granicami Niemiec.

Obcokrajowcy trafiają do jednego z 200 szpitali spośród 2000 istniejących w Niemczech, które przyjmują zagranicznych pacjentów. Są to z reguły kliniki uniwersyteckie i szpitale cieszące się międzynarodową renomą. Pacjenci ci pozostawiają w kasach szpitali wielomilionowe zastrzyki gotówki, bo płacą prywatnie za zabiegi.

Dla zagranicznych pacjentów liczy się przede wszystkim wysoki poziom medycyny w Niemczech. Za decyzją o operacji w Niemczech przemawia także przystępność usług medycznych. Kliniki muszą brać od prywatnych pacjentów z zagranicy te same ceny, co od niemieckich kas chorych. Tylko opłaty za szczególne życzenia pacjentów mogą być doliczone do rachunku.

– Zabiegi w Wielkiej Brytanii są o 20-25 procent droższe niż w Niemczech i trzeba na nie długo czekać - potwierdza Leonore Boscher z International Office Kliniki Uniwersyteckiej Hamburg-Eppendorf. W Singapurze porównywalne operacje są dwa razy droższe, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych.

Klinika w Hamburgu leczy stacjonarnie około 500 zagranicznych pacjentów rocznie, drugie tyle przyjmowane jest w przychodniach. W zeszłym roku przyniosło to klinice dodatkowy dochód rzędu 6 milionów euro.

– Co roku nasze dochody z tego tytułu wzrastają o 8 procent. Środki te płyną potem na marketing i dodatkowy zakup sprzętu - wyjaśnia Leonore Boscher.

Liczba pacjentów z Rosji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Chin ciągle rośnie. Najwięcej jednak przyjeżdża na operacje do Niemiec pacjentów zza miedzy: z Holandii, Belgii i Francji. Trafiają oni przeważnie do klinik tuż za granicą, na przykład do Kraju Saary, gdzie w roku 2006 aż 1,2 procent leczonych przypadków stanowili właśnie pacjenci zza granicy. Jest to rekordowo wysoki udział procentowy, bo aż czterokrotnie wyższy niż średnia krajowa.

W skali całych Niemiec liczba zagranicznych pacjentów wzrosła w latach 2001-2006 o prawie 25 procent - jak wyliczono specjalnej analizie. Nie przekłada się to jednak od razu na wielkie pieniądze.

W niemieckich klinikach zagraniczni pacjenci dostarczają 1 procent wpływów. Ale są to szczególnie cenne dochody: nie trzeba ich rozliczać z kasami chorych i szpital może nimi dowolnie dysponować.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH