RR/Rynek Zdrowia | 04-10-2016 05:40

Najbardziej zadłużone polskie szpitale - czy wyjdą wreszcie na prostą?

Zobowiązania finansowe szpitalnych SPZOZ-ów i instytutów badawczych wyniosły w I kwartale tego roku 11,2 mld zł. Do największych dłużników zaliczane są: Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu, Instytut Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. W sumie są zadłużone na ponad 1 mld 110 mln zł.

Rośnie zadłużenie szpitali - czy wyjdą wreszcie na prostą? Fot. Fotolia

Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu z długiem w wysokości 485 mln zł (zadłużenie wymagalne to 48 mln zł) zaliczany jest do najbardziej zadłużonych lecznic w Polsce. Jest SPZOZ-em należącym do samorządu miasta.

Dług jak gorący kartofel
Ta przynależność była kwestionowana. Prezydent Grudziądza twierdził bowiem, że organem założycielskim szpitala jest wojewoda, czyli administracja rządowa. W tle tego sporu kryło się zadłużenie, którym przerzucano się jak gorącym kartoflem. Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny orzekł w sierpniu tego roku, że tym organem jest samorząd Grudziądza.

Dla miasta i szpitala nie było to oczywiste. - To była inwestycja centralna. Dopiero w 1998 r. stała się samorządową i państwo odcięło finansowanie. Wtedy samorząd miał do wyboru: kontynuować budowę albo zmarnować zainwestowane 350 mln zł i pozwolić na zniszczenie majątku - wspomina dyrektor lecznicy Marek Nowak.

Wyjaśnia, że trzeba było szukać pieniędzy, żeby zakończyć zadanie. - Nie możemy być z tego powodu chłopcem do bicia. To nie jest prawda, co mówili byli wiceministrowie zdrowia, że szpital to widzimisię Nowaka lub prezydenta Grudziądza. Myśmy tego nie budowali na własną rękę.

W każdym razie na obrzeżach miasta, wśród lasów, w bliskim sąsiedztwie źródeł solankowych jest nowoczesna placówka o łącznej powierzchni użytkowej wynoszącej 96 010,06 m kw. Ma 35 oddziałów łóżkowych w podstawowych, specjalistycznych, a nawet wysokospecjalistycznych dziedzinach. W ciągu roku hospitalizowanych jest tu 43 tysiące pacjentów. Gdyby nie długi, szpital mógłby być powodem do dumy.

Zamkną, nie zamkną
Tymczasem co jakiś czas pojawiają się plotki, że szpitala nie da się uratować i trzeba będzie go zamknąć. W kręgach finansowych odnotowana została informacja, że apel władz Grudziądza do premier Beaty Szydło o pomoc dla zadłużonej placówki pozostał bez odzewu. To wszytko niekorzystnie wpływa na pozycję szpitala (coraz trudniej o tani kredyt).

Żeby ostatecznie przeciąć spekulacje, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego oświadczył w lipcu, że będzie wspierał miasto przy spłacie zadłużenia szpitala. - Mamy ciągle drogie kredyty, wszyscy robią wielką łaskę, że szpital czy miasto dostanie tańszy kredyt - żali się Nowak.

Opowiada, że restrukturyzacja przebiega dwutorowo: z jednej strony przeprowadzana jest restrukturyzacja finansowo-majątkowa samego szpitala, z drugiej - restrukturyzacja długu.

- Restrukturyzacja długu polegać będzie na tym, że część zobowiązań, za zgodą wierzycieli, przechodzi do spółki Grudziądzkie Inwestycje Medyczne. Ta spółka - jej współwłaścicielem jest szpital - będzie dokapitalizowana przez miasto i ewentualnie przez inne podmioty samorządowe lub instytucje państwowe. To daje szpitalowi oddech i wiarygodność na rynku finansowym - tłumaczy Nowak.

Przy okazji podkreśla, że kredyty inwestycyjne są rozłożone na 20 i 23 lata i że z tej perspektywy trzeba analizować problem zadłużenia. Narzeka także - jak każdy dyrektor szpitala - na zbyt niski kontrakt z NFZ, o którego zwiększenie zabiega od 2011 r.

Na koniec zapewnia: - My sobie poradzimy z zadłużeniem. Szpital funkcjonuje. Dług nie przyrasta. Ale wyrzuty sumienia powinni mieć rządzący.

Iluzoryczna kontrola państwa
Trzeba jednak zauważyć, że pomoc państwa w oddłużaniu szpitali wcale nie rozwiązuje sprawy. W ostatnich latach kilkakrotnie podejmowano kosztowne działania ratunkowe, lecz ich efekt był krótkotrwały - udawało się co najwyżej zahamować wzrost długu i pomniejszyć skalę zadłużenia wymagalnego.

W najnowszym raporcie (z sierpnia 2016 r.) Najwyższa Izba Kontroli zwraca uwagę na brak skutecznych mechanizmów, które motywowałyby szpitale korzystające w latach 2005-2014 ze wsparcia ze środków publicznych, do podejmowania restrukturyzacji. Izba przypomina, że w 2015 r. samorządy przeznaczyły ponad 177 mln zł na pokrycie ujemnego wyniku finansowego swoich lecznic za 2014 r. (dotyczyło to 13,5% szpitali samorządowych).

Mimo znacznego wsparcia większość skontrolowanych jednostek nie wyeliminowała zobowiązań wymagalnych ani kosztów obsługi zadłużenia (lub wyeliminowała takie zadłużenie jedynie na początkowym etapie restrukturyzacji). Tylko pojedyncze placówki podejmowały działania restrukturyzacyjne wykraczające poza obligatoryjne programy naprawcze z 2005 r. - stwierdza NIK

Kontrolerzy alarmują, że większość szpitali nawet nie przeprowadzała wiarygodnych analiz złych wyników finansowych i możliwości podjęcia działań naprawczych.

Na zjawisko lekceważenia obowiązków właścicielskich i kontrolnych zawracała uwagę NIK także w przypadku instytutów podległych MZ już w 2012 r. We wnioskach rekomendowano „podjęcie działań, w ramach sprawowanego nadzoru, w celu szybkiego wdrożenia rozwiązań zapobiegających dalszemu zadłużaniu się instytutów”.

Resorty sypnęły groszem
Obecnie przewidziano dla nich pomoc z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców. Aby instytuty mogły ją otrzymać, konieczna była zmiana przepisów. Ministerstwo Zdrowia wspólnie z likwidowanym właśnie Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP) przygotowały w związku z tym nowelizację rozporządzenia w sprawie wsparcia niebędącego pomocą publiczną.

Dzięki temu możliwe było sfinansowanie procesów naprawczych w podmiotach leczniczych będących instytutami badawczymi. Warunkiem uzyskania pieniędzy było wdrożenie działań naprawczych.

Pożyczki w wysokości 100 mln zł trafiły już do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi i Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. Zapytaliśmy w CZD m.in. o główne założenia programu naprawczego, a także przykłady wykorzystania pożyczki z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców.

- Dane dotyczące sytuacji finansowej Instytutu „Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka” znajdują się na stronie Ministerstwa Zdrowia - odpowiedziała po tygodniu, w imieniu dyrektor dr hab. Małgorzaty Syczewskiej, p.o. rzecznika prasowego Instytutu CZD Katarzyna Gardzińska.

Informacje na stronie MZ to suche statystyki za 2015 r. Podatnik nie dowie się na co dyrektor Małgorzata Syczewska zamierza wydać jego pieniądze. Wiadomo, że strata CZD tylko za 2015 r. to 31 628 435 zł. Istnieje niebezpieczeństwo, że przy iluzorycznej kontroli MZ (zarzut NIK), braku kontroli społecznej (przykład powyżej) i likwidacji MSP (do którego pożyczkobiorcy mieli słać sprawozdania finansowe) za jakiś czas dowiemy się, że dyrekcja domaga się kolejnych setek milionów złotych.

Uzupełnijmy zatem finansowe dane. W 2007 roku dług placówki wynosił 68 mln zł; w 2008 roku wzrósł do 106 mln, i stopniowo rósł, by w 2015 roku osiągnąć 312 mln zł. Obecnie (stan na koniec I kw. 2016 roku) zobowiązania ogółem placówki wynoszą 336 mln zł, w tym zobowiązania wymagalne - 23 mln zł.

Zdaniem Rady Naukowej IPCZD obecna sytuacja placówki jest skutkiem wieloletnich zaniedbań systemowych, a głównym elementem, który ją może odmienić, jest pilne wdrożenie zmian w systemie finansowania wysokospecjalistycznej opieki pediatrycznej.

Ratunek w inwestowaniu
Ponad dwa lata temu - po zmianie na stanowisku dyrektora placówki - rozpoczął się proces wielopłaszczyznowej restrukturyzacji Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, której zadłużenie sięgało 300 mln zł. Teraz łączne zadłużenie szpitala wynosi prawie 290 mln zł, długi wymagalne oblicza się na 90 mln zł, z czego połowa to zaległości wobec ZUS.

Straty jednak maleją. Tendencja jest wyraźna. Wynik finansowy w 2013 roku wynosił (minus) 19 911 023,12 zł; w 2014 roku było to (minus) 8 810 067,80 zł; a w 2015 roku zmniejszył się do (minus) 4 354 614,24 zł.

Jak informuje nas Beata Aszkielaniec, rzecznik „Matki Polki”, zobowiązania wymagalne, których koszt obsługi był bardzo wysoki zostały skonwertowane na zobowiązania długoterminowe, których koszt obsługi znacznie mniej obciąża bieżący budżet Instytutu.

Po zmianach personalnych w kierownictwie ICZMP udało się pozyskać łącznie ponad 230 mln zł na inwestycje. Ponadto Ministerstwo Skarbu Państwa przekazało w maju na własność „Matce Polce” ponad 100 działek, na których Instytut prowadzi swoją działalność; ich wartości to ok. 280 mln zł. Dzięki temu, że działki mogą stanowić hipotekę dla banków można się starać o nisko oprocentowany kredyt.

Udało się zmniejszyć koszt obsługi długu, który był oprocentowany od 12 do 16%; obecnie jest to ok. 6%, co sprawia, że w skali roku zamiast 19 mln zł placówka wydaje na obsługę długu ok. 6 mln zł.

- Jeśli nic nie zaburzy zaplanowanego procesu restrukturyzacji, to w roku 2017 Instytut ma szansę - po raz pierwszy w swojej historii - na zarabianie na siebie i osiąganie zysków z działalności - powiedział 3 września w rozmowie z PAP prof. Maciej Banach, dyrektor Instytutu.