W Łódzkiem powstają prywatne oddziały kardiologii inwazyjnej, a wszystko dlatego, że NFZ bardzo dobrze płaci za zabiegi z tej dziedziny medycyny. Prywatnym firmom opłaca się w nią inwestować. Same zgłaszają się do dyrektorów szpitali, aby wynająć pomieszczenia.

Taki oddział funkcjonuje już w Sieradzu, niedługo zacznie też działalność ten w Tomaszowie. Planowane jest powstanie oddziałów w Kutnie i Łęczycy. Sieradzka placówka działa od kilku tygodni, również w ramach kontraktu z NFZ. W Łodzi są cztery pracownie, gdzie kardiolodzy ratują pacjentów. Lekarze błyskawicznie udrażniają pacjentom zapchane naczynia. W ten sposób unika się najgroźniejszego powikłania zawału - martwicy mięśnia sercowego spowodowanej niedotlenieniem. Oprócz zabiegów ratujących życie kardiolodzy inwazyjni „planowo“ diagnozują chorych. Między innymi po to by ocenić, jakie jest ryzyko zawału i rozpocząć leczenie.

– W regionie jest jeszcze miejsce dla kilku takich oddziałów - ocenia Paweł Paczkowski, szef łódzkiego oddziału NFZ. – Jeśli powstaną, mieszkańcy miejscowości odległych od metropolii mogą mieć lepszy i szybszy dostęp do leczenia.

Doc. Paweł Buszmen związany z Polsko-Amerykańskimi Klinikami Serca, które założyły oddział w Sieradzu, mówi Gazecie Wyborczej dlaczego na kardiologii inwazyjnej można zarobić. Po prostu: NFZ dobrze płaci za zabiegi z tej dziedziny. Właśnie, dlatego już wkrótce powinna ruszyć prywatna kardiologia w szpitalu w Tomaszowie.

– Ostatnio zgłosiły się do mnie firmy, które chcą urządzać oddziały na północy województwa - w Łęczycy i Kutnie – mówi Gazecie dyrektor Paczkowski.

– Faktycznie, przetarg na kardiologię jest u nas w toku - przyznaje Stanisław Wiącek, dyrektor medyczny szpitala z Kutna.

Niestety wszystkie nowe oddziały powstają na północy województwa. NFZ wolałby, żeby placówki  były rozłożone równomiernie w całym regionie. Dlatego nie wiadomo, czy da kontrakt dwóm oddziałom na północy województwa. Zdaniem lekarzy nowe oddziały to najlepsza wiadomość dla pacjentów.

– W regionie mamy bardzo dobre wyniki w leczeniu zawałów metodami inwazyjnymi - mówi prof. Jarosław Drożdż, ordynator kardiologii w Szpitalu im. Sterlinga. – Ale jeśli chodzi o dostęp do badań, można jeszcze wiele poprawić.

W 2007 roku w Polsce na milion mieszkańców robiono 3852 koronarografie (inwazyjne badania naczyń wieńcowych). W Łódzkiem ma milion mieszkańców wypadało ich zaledwie 2666. Najlepsze województwo kujawsko-pomorskie może się pochwalić 5540 koronarografiami na milion.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH