Podłogi szorowane płynem do mycia naczyń, dietetycy zmywający naczynia, za tłuste posiłki czy za mało pielęgniarek - to główne grzechy, które świętokrzyskim szpitalom wytknęła Najwyższa Izba Kontroli.

W Świętokrzyskiem NIK do kontroli wybrał Szpital Powiatowy w Busku-Zdroju oraz Wojewódzki Szpital Zespolony na kieleckim Czarnowie.

„Stwierdzono znaczne odstępstwa od procedur, co wynikało z błędów popełnionych przy ich opracowaniu przez szpitale lub z braku znajomości procedur przez pracowników” - Gazeta Wyborcza cytuje fragment raportu dotyczącego Szpitala Powiatowego w Busku-Zdroju.

Kontrolerzy mieli przede wszystkim zarzuty co do czystości w tej placówce. Niepłukanie ścierek, mopów, zmywanie podłóg płynem do mycia naczyń, zamiast środkiem dezynfekującym, a nawet niesprzątanie niektórych miejsc - to główne grzechy buskiego szpitala. Co piąty pacjent miał też zastrzeżenia do stanu łazienek i toalet.

 - Często jest tak, że chory nie widzi bałaganu we własnym domu, a będąc w szpitalu, ma nie wiadomo jakie oczekiwania - dyrektor szpitala Ryszard Skrzypek odpiera zarzuty.

 - Nie zgadzam się, że u nas w szpitalu jest źle. Moi pracownicy codziennie sprawdzają stan czystości i uważam że jest zadowalający - odpowiada na argument, że nawet większe szpitale jakoś sobie z tym radzą. Przyznaje jednak, że mogło dojść do sytuacji, że używano płynu do mycia naczyń zamiast środków dezynfekujących. - A czy płyn do naczyń nie dezynfekuje? Poza tym doskonale zmywa tłuste plamy. Być może dlatego go użyto, choć na pewno było to przypadkowe - tłumaczy wypowiadając się dla Gazety Wyborczej.

Nieźle, według inspektorow NIK, wypadł natomiast szpital na kieleckim Czarnowie. Kontrolerzy docenili to, że jest tutaj szczegółowy harmonogram utrzymania czystości, oraz pozytywnie ocenili współpracę z firmą dostarczającą posiłki. Placówka raz na kwartał prosi o protokoły kaloryczności posiłków i badań mikrobiologicznych personelu i przyrządów. NIK-owi nie spodobało się natomiast to, że posiłki były za bardzo tłuste oraz miały za mało białka i węglowodanów. Wytknięto też za małą liczbę pielęgniarek.

 - Zaraz po tym, jak trafiły do mnie wyniki kontroli, uzupełniliśmy te braki - tłumaczy na łamach GW Jan Gierada, dyrektor szpitala na Czarnowie.

Błędy w ilości i jakości obsługi wytknięto także placówce w Busku-Zdroju. Chodzi o zatrudnianie tylko jednego dietetyka. A w takiej sytuacji: po pierwsze - podczas urlopu nikt nie może go zastąpić, a po drugie - dietetyk oddziałowy zmywa naczynia i pracuje przy wydawaniu posiłków.

 - To raczej mało prawdopodobne. Widocznie dietetyk chciał spróbować jakość tej potrawy, a potem umył po sobie naczynia - odpowiada dyrektor Skrzypek. Podkreśla, że na drugiego dietetyka nie ma pieniędzy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH