Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia | 23-01-2017 05:23

NIK kontroluje, a pacjent sprawdza osobiście

Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała, że w 2017 r. ochrona zdrowia będzie jej priorytetem. Z planu pracy Izby wynika, że przeprowadzonych zostanie 17 kontroli, co stanowi 16% wszystkich tegorocznych. Urzędy i podmioty działające w obszarze zdrowia zostaną prześwietlone jak nigdy dotąd.

Urzędy i podmioty działające w obszarze zdrowia zostaną prześwietlone jak nigdy dotąd Fot. Archiwum

Dla porównania: środowisko to w tym roku 11 kontroli (10%), transport - 9 kontroli (8%), administracja publiczna - 8 kontroli (7%), oświata i wychowanie oraz finanse publiczne - po 5 kontroli (5%), rolnictwo, obrona narodowa i sprawy wewnętrzne - po 4 kontrole (4%).

- Najwięcej kontroli będzie w obszarze ochrony zdrowia, 17 kontroli tematycznych - poinformował posłów komisji ds. kontroli państwowej (12 stycznia) prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski. - Będą także kontrole placówek szpitalnych - dodał.

Jak zapewniła nas Dominika Tarczyńska, rzecznik prasowy NIK, zwiększenie liczby tematów kontroli nie musi oznaczać zwiększonego obciążenia dla pracowników podmiotów leczniczych.

- Dzięki precyzyjnemu typowaniu podmiotów do kontroli i wprowadzeniu limitów pracochłonności dla poszczególnych kontroli zmniejszeniu uległa liczba jednostek, które badamy w ramach jednego tematu kontroli koordynowanej, w porównaniu do stanu sprzed kilku lat. Tym samym realizujemy więcej tematów przy zbliżonej liczbie skontrolowanych jednostek - wyjaśniła.

Na pierwszy ogień pójdzie realizacja zadań Narodowego Funduszu Zdrowia w 2016 roku (kontrola potrwa od stycznia do marca br.). NIK chce sprawdzić, czy wydatkowanie środków przez NFZ było efektywne i prowadziło do poprawy dostępu do świadczeń zdrowotnych.

Kolejki były, są i …
Izba bada tę problematykę systematycznie. - Z punktu widzenia społeczeństwa bardzo istotne jest porównanie czasu oczekiwania rok do roku, stąd taki tryb realizacji tej kontroli - zaznaczyła Tarczyńska.

Wnioski nie zmieniają się od lat. Np. po analizie 2015 r., kiedy o ponad 4 mld zł zwiększono nakłady na świadczenia zdrowotne i wprowadzono tzw. pakiet kolejkowy, okazało się, że nie przyniosło to oczekiwanych efektów. ”Kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów” - można było przeczytać w raporcie zamieszczonym 24 listopada 2016 r. na stronie NIK.

Napisano w nim, że w porównaniu do roku 2014, średni czas oczekiwania na świadczenia w 2015 r. wydłużył się w przypadku siedmiu spośród dziewięciu analizowanych rodzajów oddziałów szpitalnych oraz pięciu (spośród dziewięciu analizowanych) rodzajów poradni ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

NIK zaznaczyła, że dzieje się tak pomimo niepełnego wykorzystania potencjału świadczeniodawców - ”blisko 90 proc. szpitali deklaruje, że mogłaby wykonywać więcej zabiegów bez zwiększania zatrudnienia i zakupu dodatkowego sprzętu, a zawarte kontrakty mogłyby być wyższe o ok 18 procent”.

Nie ma się co oszukiwać - kolejny raport przełomu nie przyniesie. Konkluzje dotyczące 2016 roku będą takie same, jak we wcześniejszych latach. Zmienią się tylko liczby opisujące długość kolejek i wydatkowane nakłady. Znów okaże się, że ochrona zdrowia to studnia bez dna.

Premier Szydło jako polityk wysoko zawiesiła poprzeczkę. Nie chodzi jej tylko o skrócenie czasu oczekiwania na konkretne świadczenia, czy na wizyty do specjalistów, ale o to, żeby skrócenie kolejek stało się faktem zauważalnym i odczuwalnym społecznie - nie tyle przez poszczególne grupy pacjentów, ile przez wszystkich obywateli. Tylko takie podejście przekłada się na poparcie wyborców.

Minister zdrowia w odpowiedzi na mobilizujące wezwania Beaty Szydło, że musi przede wszystkim rozwiązać problem kolejek do lekarza tłumaczył, że nie da się tego zrobić z dnia na dzień, że potrzebny jest czas.

Na kroplówce
Czas nie jest jednak w tym wypadku czynnikiem decydującym. I za 100 lat nie skrócimy kolejek, jeśli nie zapadną strategiczne decyzje o zwiększeniu finansowania. Mamy wystarczający potencjał (jak ustaliła Izba, potencjał polskich szpitali jest tak duży, że bez problemu mogłaby wykonywać więcej zabiegów), ale brakuje pieniędzy.

Tymczasem planowany jest powolny, stopniowy wzrost finansowania systemu ochrony zdrowia od 2018 r., tak by w 2025 r. osiągnął on poziom 6 proc. PKB (obecnie jest to 4,38 proc.). Taka kroplówka nie postawi na nogi opieki zdrowotnej. Potrzebna jest poważna dyskusja, na jakie wyrzeczenia jesteśmy gotowi, by poprawić jakość służby zdrowia - niezależnie od tego czy będzie ona funkcjonowała według reguł rynkowych, czy też ”narodowych”, jak chce szef resortu zdrowia.

Zdaniem prezesa Federacji Pacjentów Polskich Stanisława Maćkowiaka, planowany wzrost nakładów o zaledwie 0,2 proc. PKB rocznie jest zbyt mały, żeby poprawić sytuację pacjentów. Prezes uważa, że nadal będą kolejki i ograniczenia w dostępie do lekarzy i nowych terapii.

- Marzę o tym, żeby (…) minister zdrowia Konstanty Radziwiłł mógł ustalać z wicepremierem Mateuszem Morawieckim wysokość nakładów na opiekę medyczną - wskazał na sedno sprawy p.o. prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Jacyna.

- Aby to stało się możliwe, wydatki na opiekę medyczną trzeba zacząć traktować jako inwestycję, która przynosi wymierne efekty w innych dziedzinach gospodarki, a nie jedynie jako wydatek. Lepsze funkcjonowanie służby zdrowia to szybszy powrót pracowników na rynek pracy - tłumaczył 19 stycznia podczas konferencji ”Priorytety w Ochronie Zdrowia 2017” w Warszawie.

- Mam nadzieję, że uda się wreszcie do tego przekonać wicepremiera i ministra finansów - powiedział Jacyna.

Wtórowała mu dyrektor Związku Pracodawców Firm Farmaceutycznych Bogna Cichowska-Duma. Przytoczyła dane, z których wynika, że wydatki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych związane z niezdolnością do pracy sięgają w naszym kraju 2 proc. PKB rocznie.

Co jeszcze skontroluje NIK
Tegoroczna kontrola NIK będzie jedną z ostatnich w historii NFZ. Likwidacja Funduszu ma nastąpić 1 stycznia 2018 r. - zapowiadał w listopadzie 2016 r. minister zdrowia. Utworzony zostanie Państwowy Fundusz Celowy, który będzie zawiadywał pieniędzmi na zdrowie. Rozdzielała je będzie administracja rządowa szczebla centralnego i wojewódzkiego.

W tym roku, oprócz kontroli realizacji zadań NFZ w 2016 r. (obejmować ma m.in. profilaktykę i leczenie cukrzycy typu B, opiekę zdrowotną nad dziećmi i młodzieżą w wiek szkolnym), NIK zajmie się także oceną realizacji strategicznego programu badań naukowych "Profilaktyka i leczenie chorób cywilizacyjnych".

Przedmiotem kontroli będzie też tworzenie map potrzeb zdrowotnych, dostępność świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych na terenach wiejskich, finansowanie radiofarmaceutyków ze środków publicznych, diagnostyka nowotworów w badaniach patomorfologicznych, bezpieczeństwo badań genetycznych, zapobieganie i leczenie depresji, działalności organów państwa na rzecz zapewnienia dostępności produktów leczniczych.

Poza tym poszczególne delegatury NIK przeprowadzą odrębne kontrole.

Zdrowie jest najważniejsze
- W ramach propozycji tematów zgłaszanych do planu pracy NIK, Izba bierze pod uwagę zarówno wyniki własnych prac analitycznych, jak i propozycje zgłaszane przez zewnętrznych interesariuszy: komisje sejmowe i senackie, Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Rzecznika Praw Obywatelskich. Przy tworzeniu planu pracy na 2017 r. właśnie te wewnętrzne analizy, jaki i sugestie podmiotów zewnętrznych zaowocowały szczególnym potraktowaniem zagadnień związanych z ochroną zdrowia i dużą liczbą tematów kontroli w tym obszarze - poinformowała nas Dominika Tarczyńska, rzecznik prasowy NIK.

Zwróciła uwagę, że w ubiegłym roku spośród wszystkich komisji sejmowych, najwięcej propozycji tematów kontroli do planu pracy NIK na 2017 r. zgłosiła Komisja Zdrowia (13).

Ponadto - jak zaznaczyła - sposób funkcjonowania systemu ochrony zdrowia jest bardzo istotny dla całego społeczeństwa; powszechne jest przekonanie o wielu problemach w jego funkcjonowaniu, a dostępność świadczeń zdrowotnych jest niewystarczająca.

Potwierdzają to oceny i rankingi różnych niezależnych instytucji. Tarczyńska przypomniała, że np. w 2015 r. w rankingu Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia, Polska zajęła 34 miejsce na 35 krajów ocenianych. Tym samym spadła w tym rankingu o dwa miejsca i znalazła się na przedostatnim miejscu przed Czarnogórą (650 tys. mieszkańców). - Istotna jest więc odpowiednia aktywność NIK w obszarze ochrony zdrowia - stwierdziła.