Jak nieoficjalnie dowiedział się Rynek Zdrowia, Edyta Grabowska-Woźniak, straciła stanowisko rzecznika prasowego Centrali NFZ.
Najprawdopodobniej jest to efektem informacji udzielonych stacji TVN w sprawie chemioterapii niestandardowej.
W środę 6 stycznia Fakty ujawniły, że wielu chorych na raka od stycznia straciło możliwość leczenia. Zamieszanie zostało wywołane zarządzeniem prezesa NFZ, które stanowiło, że pacjenci będą mogli być leczeni chemioterapią niestandardową w ośrodkach wskazanych przez konsultantów, które są usytuowane najbliżej ich miejsc zamieszkania. To wielu chorym utrudniłoby dostęp do kosztownych terapii.
W materiale TVN zestawiono dwie wypowiedzi (wiceministra zdrowia, Marka Twardowskiego i rzecznika NFZ, Edyty Grabowskiej, wypowiadającej się w imieniu szefa Funduszu) i podkreślono, że oba urzędy zrzucają na siebie odpowiedzialność za zaistaniałą sytuację.
– Chorych nie odsyła minister zdrowia. Pytanie proszę kierować do prezesa NFZ i dyrektorów oddziałów wojewódzkich, dlaczego to robią niezgodnie z wolą resortu – mówił Marek Twardowski.
Edyta Grabowska-Woźniak poinformowała natomiast media, że prezes NFZ o cofnięciu rozporządzenia w sprawie programów terapeutycznych też nic nie wiedział i podkreśliła, że jeżeli się ono zmieni, Narodowy Fundusz Zdrowia niezwłocznie dostosuje swoje zarządzenia.
W czwartek (7 stycznia), na zwołanej konferencji prasowej, obaj panowie zgodnie zapowiedzieli, że nie ma mowy o ograniczaniu dostępu do chemioterapii niestandardowej, a jedynie lekarze błędnie zinterpretowali zarządzenie prezesa NFZ.
Urzędnicy nie mieli sobie nic do zarzucenia w tej kwestii i całą winą za zaistniałą sytuację obciążyli lekarzy, którzy powinni zwrócić się do oddziałów NFZ o wyjaśnienie tej kwestii.
Dopiero wieczorem szef NFZ i minister zdrowia Ewa Kopacz, przeprosili pacjentów za całe zamieszanie.
A rzecznik musiała odejść…
Czytaj więcej: chemioterapia niestandardowa | Edyta Grabowska
Białystok: finał akcji na rzecz hospicjum
Jedyne wytłumaczenie, że prezes jeszcze nie wyleciał, to brak następcy.
Mógłby to być Jerzy Miler, ale własnie został mistrem MSWiA, mógłby to byc Jacek Grabowski, ale poł roku temu minister Kopacz wraz z Paszkiewiczem zdymisjonowali go ze stanowiska v-prezesa NFZ bez wyraźnego powodu, więc jak go teraz rozważać jako kandydata.
Innych ludzi ani w samym NFZ, ani poza nim, nie widać...